Nieludzki los dzieci

W czasie II wojny światowej Niemcy deportowali do pracy przymusowej ok. 1,5 mln dzieci z Polski i ZSRR.

W pracach poświęconych II wojnie światowej opisywany jest świat z perspektywy dorosłych. Obszarem znajdującym się zwykle na dalszym planie jest sytuacja dzieci w okupowanych krajach. Tematyce tej została poświęcona niezwykle wartościowa książka Johannesa-Dietera Stein­erta „Deportacja i praca przymusowa. Dzieci z Polski i ZSRR w nazistowskich Niemczech i okupowanej Europie Wschodniej w latach 1939–1945”. Autor, który jest profesorem na Uniwersytecie w Wol­verhampton w Wielkiej Brytanii, podkreśla, że praca powstała na podstawie ponadpięcioletnich badań nad materiałami źródłowymi zgromadzonymi w niemieckich i zagranicznych archiwach i bibliotekach. Z jednej strony poznajemy założenia polityki okupanta, statystyki, geografię deportacji, dokumenty, a z drugiej świadectwa deportowanych dzieci. Cierpienie małych ludzi, którym wojna zniszczyła dzieciństwo, głęboko porusza.

Polityka deportacji

Deportacje były jednym z elementów polityki ludnościowej nazistów. Ich celem było zniemczenie zajętych obszarów. W miejsce Polaków wysiedlonych z Pomorza Gdańskiego, Kujaw, Wielkopolski, Górnego Śląska czy Zamojszczyzny i Żywiecczyzny przybywali Niemcy. Przesiedlani zmuszeni byli do pozostawienia całego dobytku, który zajmowali niemieccy osadnicy. Wysiedleńcy trafiali do obozów pracy, np. w Potulicach k. Nakła nad Notecią, gdzie do pracy zmuszane były także dzieci, które przy głodowych racjach żywnościowych szybko umierały. W miejscu tym znajdowały się również dzieci z Białorusi. Istniały też obozy tylko dla dzieci, np. w Łodzi (to miejsce okrutnych zbrodni opisaliśmy w numerze 23. GN z 13 czerwca tego roku). Dokonywano również selekcji dzieci pod kątem rasowym. Te, które zostały uznane za zdatne do zniemczenia, trafiały do niemieckich rodzin. Najczęściej jednak wywożone były do Rzeszy do pracy przymusowej. Zatrudniano je we wszystkich sektorach przemysłu, w rolnictwie, rzemiośle i prywatnych domach. W sumie do Niemiec deportowanych zostało prawie 3 mln polskich obywateli, natomiast liczba dzieci wywiezionych z Polski i Związku Radzieckiego jest szacowana na 1,5 mln.

Trzeba mieć świadomość, że część z nich trafiała w inne rejony Polski i na tereny okupowane przez Niemcy, głównie do ZSRR, gdzie m.in. budowały koszary, lotniska czy umocnienia.

Nieludzkie traktowanie

Deportowanych do Niemiec traktowano w sposób nieludzki. Wszyscy robotnicy polscy i członkowie ich rodzin od dziesiątego roku życia musieli nosić specjalne oznaczenia. Chodziło o odróżnienie ich od ludności niemieckiej i innych robotników cudzoziemskich. W miarę możliwości byli kwaterowani w zwartych grupach. Mieli nakaz zachowania odpowiedniej odległości od ludności niemieckiej i innych cudzoziemców. Zakazano „wszelkich bliższych kontaktów między polskimi robotnikami cywilnymi a członkami narodu niemieckiego, o ile nie są niezbędne w związku z wykonywaną pracą”. Posiłki musieli spożywać osobno, a podczas przerw w pracy przebywać w oddzielnych pomieszczeniach. Zabroniono im chodzenia do lokali gastronomicznych i na spotkania religijne, w których uczestniczyli Niemcy.

Ograniczeniom podlegały poruszanie się i inne formy aktywności poza pracą. Bez pozwolenia policji nie mogli korzystać z publicznych środków transportu i rowerów oraz używać telefonów. Za uchylanie się od pracy, sabotaż i inne wykroczenia można było trafić do obozu pracy wychowawczej lub obozu koncentracyjnego.

Jedyna różnica związana z warunkami pracy dzieci dotyczyła czasu. Miały pracować krócej. Dzienny czas pracy w przedziale wiekowym 14–18 lat nie mógł przekraczać ośmiu, a tygodniowy – 48 godzin, nie mogły też pracować między godziną 20.00 a 6.00 rano. Jednak w miarę rozwoju działań wojennych od tych przepisów odchodzono. Od 1941 r. dzieci powyżej 14 lat zostały prawnie zrównane z dorosłymi i mogły być zmuszane do pracy nocnej. W 1943 r. wprowadzono prawo do zatrudniania dzieci już od 10. roku życia. W 1944 roku uchylono ograniczenia czasu pracy. Jednak, jak podkreśla Steinert, były to tylko oficjalne przepisy, a rzeczywistość wyglądała znacznie gorzej.

Samotność, strach, cierpienie

W czasie wielogodzinnej podróży do miejsca docelowego dzieci dotykała przemoc fizyczna, głód, pragnienie, cierpienie z powodu mrozu lub upału. Wielokrotne odwszawianie wiązało się z poniżającą, a dla wielu młodych dziewcząt traumatyczną koniecznością rozebrania się do naga i poddania się badaniu przez mężczyzn, którzy nawet nie byli lekarzami. Janina Halina Głowacka, która przybyła do Berlina pociągiem osobowym i została poddana takiej procedurze, zapamiętała ją jako „jeden wielki koszmar”. Zmuszona do całkowitego rozebrania się, rozpuściła warkocze, by choć trochę okryć nagie ciało, i tak razem z również nagimi mężczyznami pędzono ją z jednego pomieszczenia do drugiego. Potem trafiła pod wspólny prysznic, z którego na zmianę tryskała gorąca i zimna woda.

Na wsiach odbywały się „targi niewolników”. Niemieccy chłopi wybierali robotników ustawionych w szeregu jak bydło, kierując się głównie ich zdrowiem fizycznym, które często ustalali na podstawie oględzin zębów jak u konia.

Strach, niepewność i poczucie opuszczenia potęgowało odczytywanie w ich języku ojczystym zasad postępowania lub katalogu przewinień, za które groziła kara śmierci lub wywózka do obozu koncentracyjnego. Były to kradzież, sabotaż, ucieczka oraz utrzymywanie stosunków płciowych z Niemcami. Po oswobodzeniu młodzi robotnicy przymusowi mniej uskarżali się na warunki pracy niż na bolesne i obciążające psychikę drwiny i upokorzenia, utratę dziecięcego poczucia bezpieczeństwa, świadomość własnej bezsilności i otaczającego bezprawia, szok związany z nagłym i brutalnym oddzieleniem od rodzin i przyjaciół, nieludzkie warunki oraz poczucie utraconej młodości.

Urodzona w 1928 roku Alina Radłowska tak opisuje swoje uczucia: „Jeśli chodzi o pracę, nie było tak źle, ale nikt mi nie wynagrodzi utraconych lat młodzieńczych oraz rozłąki z rodziną i najbliższymi, którą musiałam znieść jako młoda dziewczyna. Samotność, głód, maltretowanie, upokorzenia – ślady tego wszystkiego odczuwałam jeszcze po wielu, wielu latach”. Najgorsze warunki bytowe były w obozach pracy. Otoczeni drutem kolczastym. Trzypiętrowe prycze. Betonowa podłoga, żadnych pryszniców, zimno, siennik i koc jako posłanie, brak ubrań, a do tego głód, brud i strach, brak mydła oraz środków piorących, wszy, pchły i nieczystości, choroby, umieranie, nieustanne bicie – to obraz, który wyłania się ze wspomnień małoletnich robotnic. Takie doświadczenia w większości pozostawiały ślady w psychice na całe życie.

Pomimo zakazu utrzymywania stosunków seksualnych z przymusowymi robotnicami dochodziło do gwałtów. Z badań historycznych wynika, że najwięcej w gospodarstwach rolnych. Wiele wywiezionych robotnic, gdy wykorzystywano je seksualnie, było jeszcze w wieku szkolnym.

Na terenie Polski i Związku Sowieckiego

Praca przymusowa odbywała się również na obszarach zajętych przez III Rzeszę. Jednak, jak zauważa autor, zagadnienie to jest prawie w ogóle niezbadane. Steinert przeanalizował jego wybrane aspekty.

Już w październiku 1939 r. wprowadzony został obowiązek pracy Polaków na terenie Generalnej Guberni, a dla Żydów „przymus pracy”. W kolejnych rozporządzeniach wprowadzono grzywny oraz kary więzienia za odmowę wykonania pracy. W grudniu 1939 r. Niemcy wprowadzili obowiązek pracy przymusowej dzieci, obniżając dolną granicę wieku z osiemnastu do czternastu lat, a dwa lata później do 12. Pod koniec 1944 roku w Kraju Warty za zdolne do pracy w przemyśle i rolnictwie uznano dziesięcioletnie dzieci polskie.

Trzeba mieć przy tym świadomość, że przepisy te nie były przestrzegane. W 1942 roku siedmioletnie dzieci w Kraju Warty zatrudniano przy żniwach. Średni czas pracy dla dziesięciolatków przy zbiorze ziemniaków wynosił dziesięć godzin dziennie, dwunastolatków zmuszano do robót przy regulacji jezior, polskie dzieci musiały pracować w przemyśle zbrojeniowym i kopalniach węgla.

Na zajętych terenach Związku Sowieckiego Niemcy prowadzili wobec przymusowych robotników politykę zbliżoną do tej w Polsce, a tam również byli wywożeni Polacy. Surowiej jednak traktowano odmowę wykonywania obowiązków. Karano za to biciem gumową pałką, więzieniem, wysłaniem do obozów pracy wychowawczej, a także śmiercią. Przymusowi robotnicy kierowani byli do dużych inwestycji budowlanych, akcji żniwnych oraz prac przy budowie okopów i umocnień dla Wehrmachtu. Dochodziły do tego roboty związane z utrzymaniem i poprawą stanu infrastruktury, w tym budowa dróg i mostów, dróg wodnych i linii kolejowych. Wśród pracujących oczywiście były również dzieci.

Dane statystyczne dotyczące zatrudnienia młodzieży w wieku od czternastu do szesnastu lat zawierają akta administracji w Kijowie. Jedna z list pokazuje, jak zły był stan zdrowia młodych ludzi. Spośród 6931 ujętych do pracy przymusowej zaledwie 4823 określono mianem zdrowych, natomiast 2066 ze względu na różne choroby zakwalifikowano wyłącznie do lekkich prac, a 42 młodocianych z powodu zaawansowania chorób zwolniono z obowiązku pracy. Latem kierowano całe klasy do prac w polu i pomocy przy żniwach. Z zachowanego raportu dowódcy Policji Bezpieczeństwa i SD w Kijowie wynika, że zobowiązano do pracy ponad 13 tys. dzieci w wieku od siedmiu do jedenastu lat z 54 szkół, a także nieokreśloną liczbę dzieci między jedenastym a czternastym rokiem życia. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
1°C Niedziela
dzień
2°C Niedziela
wieczór
1°C Poniedziałek
noc
1°C Poniedziałek
rano
wiecej »