Tragedia w Tatrach: Podobne wydarzenia miały już miejsce w przeszłości

Wojciech Teister

publikacja 23.08.2019 07:43

W czwartkowej burzy w Tatrach zginęło w różnych miejscach 5 osób. Do tak tragicznych w skutkach nawałnic dochodziło już wcześniej, a najgorsze z nich miały miejsce w latach 30.

Tragedia w Tatrach: Podobne wydarzenia miały już miejsce w przeszłości Ratownicy TOPR w czasie akcji w okresie przedwojennym.

5 osób zginęło w różnych miejscach Tatr. Wśród ofiar śmiertelnych jest dwoje dzieci. Ponad 100 osób jest poszkodowanych i hospitalizowanych w kilku podhalańskich i małopolskich szpitalach. W akcji ratunkowej wzięło udział ponad 100 ratowników m.in. z TOPR, LPR, GOPR i straży pożarnej. Do działań ratunkowych zaangażowany tylko po polskiej stronie grani pięć śmigłowców. To prawdopodobnie największa akcja ratunkowa w historii Tatr i z pewnością jedna z największych tatrzańskich tragedii. Jednak podobne burze już nad najpiękniejszymi polskimi górami przechodziły i zbierały śmiertelne żniwo. Najpoważniejsze w skutkach zdarzyły się w drugiej połowie lat 30. - obie 15 sierpnia. 

W nagranym kilka lat temu filmie edukacyjnych z cyklu "Akademia Górska TOPR", w odcinku o burzach, kronikarz tatrzańskiego ratownictwa Adam Marasek podaje, że (do momentu nakręcenia filmu) w ciągu ponad 100 lat istnienia TOPR w Tatrach zginęło ponad 900 osób, w tym 21 w wyniku porażenia piorunem. Statystycznie to niewielki odsetek, jednak w obecnej sytuacji, gdy w sezonie letnim Tatry są przeładowane liczbą turystów, a szlaki w trudniejszych miejscach często zakorkowane, uderzenie pioruna w popularny szczyt może doprowadzić do prawdziwej masakry, tak, jak to się stało w czwartek. Ta burza była najbardziej niszczycielską, jeśli weźmiemy pod uwagę łączną liczbę poszkodowanych. Jednak tuż przed II wojną światowa doszło w Tatrach do bardzo podobnych wydarzeń.

Polskie Himalaje Akademia Górska TOPR - Odcinek 1 - Burze W Górach

Giewont - 15 sierpnia 1937 r. - 4 ofiary śmiertelne

To nie był jeszcze okres masowej turystyki tatrzańskiej. Najwyższe polskie góry odwiedzało wielokrotnie mniej ludzi, niż obecnie, a zdobywanie skalnych szczytów było zarezerwowane raczej dla zamożnej części społeczeństwa, sama zaś turystyka wyglądała zupełnie inaczej. Były wakacje 1937 r., święto Wniebowzięcia NMP, gdy rozszalała się burza, w czasie której piorun uderzył w metalowy krzyż na Giewoncie. Na szczycie znajdowała się spora grupa turystów, przewodników, a także dudziarz przygrywający wędrowcom i... kelner, który przyniósł dla co bardziej majętnych wspinaczy tacę pełna ciastek. W wyniku uderzenia pioruna na miejscu zginęły cztery osoby. Między innymi dudziarz i kelner. Z kroniki TOPR dowiadujemy się, że dwa ciała były całkowicie zwęglone, a jedno odrzucone o kilkadziesiąt metrów od miejsca uderzenia pioruna. To była najbardziej śmiertelna burza na Giewoncie, ale nie w całych Tatrach. Do nieszczęścia o jeszcze większej skali doszło dokładnie dwa lata później, również 15 sierpnia.

Dalsza część tekstu na kolejnej stronie

Świnica - 15 sierpnia 1939 r. - 6 ofiar śmiertelnych.

I tym razem niszczycielski żywioł uderzył w święto Matki Bożej Zielnej. Dwa tygodnie później za sprawą Adolfa Hitlera i niemieckich nazistów na świat miała spaść inna potężna nawałnica - II wojna światowa. W sierpniu jednak było wyjątkowo piękne lato i ludzie po prostu cieszyli się wakacjami. Tego dnia w Tatrach było niezwykle tłoczno jak na tamte czasy. Gdy załamała się pogoda i rozszalała potężna burza, na szczycie Świnicy znajdowało się kilkadziesiąt osób. Centrum burzowej chmury znalazło się własnie nad tym szczytem, a uderzenie pioruna nie tylko wyzwoliło kamienna lawinę, ale też doprowadziło do wybuchu paniki. Zginęło sześć osób - uczestnicy wycieczki żydowskiej młodzieży z Rzeszowa i ich opiekun. Kilkanaście kolejnych osób zostało rannych. 

Najbardziej śmiertelna tragedia w polskich Tatrach

Do wielkich tragedii dochodziło w polskich górach wiele razy, a do tej, która pochłonęła najwięcej ofiar śmiertelnych, nie doszło na skutek burzy, ale lawiny. W styczniu 2003 r. ogromne masy śniegu porwały wycieczkę licealistów, którzy zdobywali Rysy. 13 osobowa grupa wyszła ze schroniska nad Morskim Okiem o 6:30. Lawinę zeszła około godziny 11 i porwała idącą nieco niżej drugą część grupy, gdy ta była już niemal pod szczytem, niedaleko od przełączki pod Rysami. W tym wypadku zginęło 8 osób. Ogromne masy śniegu (według biegłych ponad 26000 ton) spadły aż do Czarnego Stawu, przebijając blisko metrową warstwę lodu i wtłaczając porwanych pod taflę jeziora. Większość ciał udało się wydobyć dopiero na przełomie wiosny i lata.

Przeczytaj tez o jednym z najbardziej tajemniczych tatrzańskich wypadków: