wiara.pl

info

 

Wierzyć z Kościołem czy z Węcławskim?

KAI/J

dodane 2008-02-29 09:18

Przekonanie o tym, że Kościół nie przechował świadectwa o Jezusie w sposób wiarygodny to główny zarzut prof. Tomasza Węcławskiego wobec chrześcijaństwa - uważa ks. dr Grzegorz Strzelczyk z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego.

To także, jego zdaniem, kluczowy wątek w dyskusji wokół tekstów apostaty. W najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” po raz pierwszy po swym odejściu z Kościoła Węcławski zabiera głos w odpowiedzi na krytykę śląskiego teologa. „Można wierzyć albo z Kościołem, albo z Węcławskim” – konkluduje ks. Strzelczyk.

KAI: „Tygodnik Powszechny” zamieścił artykuł prof. Tomasza Węcławskiego, niejako w odpowiedzi na Księdza krytyczną analizę jego wykładów. Co wnosi ta odpowiedź do rozumienia poglądów i grudniowej decyzji tego teologa o odejściu z Kościoła?

- Szczerze mówiąc jestem nieco rozczarowany, gdyż właściwie nie jest to odpowiedź. Bezpośrednie ustosunkowanie się dotyczy tylko jednego punktu i to dość drugorzędnego, tzn. kwestii wykorzystania wątku modlitwy Jezusa w wykładach. Z mojej strony była to tylko egzemplifikacja pewnego problemu w korzystaniu ze źródeł. Wątpliwości podstawowe, które wysunąłem zostały ominięte, więc w zasadzie trudno uznać „Zanikającą opowieść” za odpowiedź lub polemikę. To raczej kolejne przedstawienie głównych osi myśli Węcławskiego. Aczkolwiek wydaje mi się, że jeszcze wyraźniej dochodzi tu do głosu alergia na instytucję Kościoła. Jakby instytucja z założenia była zła i nie mogło istnieć coś takiego jak przekazywanie doświadczenia wewnątrz struktur. Struktury są zawsze przeciwko osobistemu doświadczeniu – taka teza zdaje się pobrzmiewać w tekście Węcławskiego.

Pod koniec mojego tekstu w „Tygodniku” zwracałem uwagę na to, że Węcławski w analizie doświadczenia dokonuje jego redukcji jedynie do wymiaru podmiotowego. Akcent pada na to, że rzeczywistość jest mi dana tylko w indywidualnym doświadczeniu.

Doświadczenie to chyba jednak coś szerszego. Różne doświadczenia składają się w pewną tradycję osobistą, a następnie wspólnotową tworząc dziedzictwo. Moim zdaniem, Węcławski za bardzo schodzi w takie jednostronne, indywidualistyczne pojmowanie doświadczenia i to jest problem o sporych konsekwencjach.

KAI: Węcławski pisze, że nie jest wcale najważniejsze rozstrzygnięcie czy istnieje jakiś byt, którego można nazywać Bogiem. Ważny jest według niego dostęp do tego miejsca ludzkiej egzystencji, w którym pojawia się „sprawa Boga”. Czy to nie jest jakaś hiperindywidualizacja odniesienia do Boga?

- W dużej mierze jest. Wydaje mi się, że jego założenie jest takie, iż każda instytucjonalizacja jest wtórna, a przez to gorsza. Zastanawiam się skąd się bierze to wartościowanie, bo stwierdzenie wtórności w stosunku do indywidualnego doświadczenia samo w sobie nie musi być wartościujące. Natomiast tutaj jest. Pojawia się więc pytanie czy to nie jest związane z osobistym doświadczeniem Węcławskiego? Ks. Henryk Seweryniak stawia to pytanie w swoim komentarzu, ja nie lubię wchodzić w przestrzenie takiej psychologizującej interpretacji, ale w tym przypadku trudno bronić się przed tym.

W artykule Węcławskiego między wierszami napotykamy tezę czy założenie, że historia Kościoła jest historią instytucji tłamszącej wolność. I to też jest bardzo jednostronne. Oczywiście były w Kościele epizody przemocy czy nadużyć władzy. I to jest wielkie zgorszenie. To prawda. Jednak przecież w tymże samym Kościele ludzie naśladujący Chrystusa oddawali życie z miłości do bliźnich.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Wykop Sfora

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »

Najwyżej oceniane:

- + Ocena: 0 Głosów: 0 rafalp. 2008-02-29 22:09
Niezalogowany użytkownik Dobrze że go na stosie nie spalili jako czarownice (czarownika??)
Trudno powiedzieć co w tym kraju może przyjść klerowi jako głównej sile okupacyjnej do głowy.
- + Ocena: 0 Głosów: 0 Joanna 2008-02-29 21:03
Niezalogowany użytkownik Problem nie jest w tym czy Kosciol wiarygodnie przechowal swiadectwa o Jezusie czy nie tylko jak te swiadectwa pozniej interpretowano i ile przekazano wiernym. Tak w ogole to nalezaloby rozroznic o jakim Jezusie jest mowa: czy o Jezusie z Nazaretu - Jezusie historycznym, czy tez o Jezusie Chrystusie - fenomenie wiary, ktory nastapil po Zmartwychwstaniu. CZy jest to cos innego? Niektorzy badacze Pisma Swietego, Tradycji i przekazow mowia o pewnych roznicach, ktore sa ciekawym spojrzeniem na cale doswiadczenie jakim jest Chrzescijanstwo i wiara.
"Już nie jestem pewien czy to ma sens. Jestem teologiem-systematykiem, bardziej interesuje mnie wspólnota wiary niż dyskusja z kimś, kto jest poza tą wspólnotą."
Ta wypowiedz Ks. Grzegorza S. mowi bardzo duzo o autorze i tak na marginesie zastanawiam sie jak to sie ma do fragmentow Ewangelii w ktorych czytamy, ze Jezus spotykal sie wlasnie z tymi odrzuconymi, z marginesu czy nawet tymi ktorzy sami w pewnym momencie odeszli od wiary... Zwykly szacunek do osoby ludzkiej gdzies sie gubi w dziesiejszym swiecie i Kosciele Katolickim.
- + Ocena: 0 Głosów: 0 Fulviusz 2008-02-29 19:36
Niezalogowany użytkownik Znałem kiedyś księdza Węcławskiego gdy był jeszcze rektorem seminarium i nie dziwi mnie to co sie stało. Dziwi mnie jak ktoś z takimi problemami z wiarą mógł innych uczyć jak żyć w kapłaństwie. Gdzie wtedy byli biskupi, kto nad tym miał pieczę. I to jest w tym wszystkim przerażające. Bo człowiek jest wolny i może błądzić, ale niech nie prowadzi do błędu innych. Niech Bóg ma w swojej opiece ks.(?) Węcławskiego.
- + Ocena: 0 Głosów: 0 wojtek 2008-02-29 19:02
Niezalogowany użytkownik A ja wole " Jana od biedronki "

wszystkie komentarze >

Pobieranie...
  $ USD 2,8083
  EUR 3,8684
  Fr CHF 2,6657
  £ GBP 4,3119