| $ | USD | 3,1703 | |
| € | EUR | 4,2048 | |
| Fr | CHF | 3,4752 | |
| £ | GBP | 5,0216 |
dodane 2007-10-14 11:58
ks. Artur Stopka
Tegoroczny siódmy Dzień Papieski przypomina rzec można najbardziej „fundamentalny fundament" nauczania Kościoła i Jana Pawła II o człowieku.
Jesteśmy rozczarowani. Rozczarowani sami sobą. Bo mimo wszystkiego tego, co dane nam było przeżyć w czasie pontyfikatu Jana Pawła II – jedynego papieża-Polaka w dziejach świata, mimo ogromnej ilości dobrej woli i znaków miłości w dniach Jego odchodzenia i krótko po Jego śmierci, mamy poczucie, że nie realizujemy w należyty sposób Jego testamentu. Nie jesteśmy w wystarczającym stopniu tacy, jakimi On chciał nas widzieć. Jan Paweł II odszedł do domu Ojca, a my po chwilowym zachłyśnięciu się mocą miłości, jaka nas otaczał, szybko wróciliśmy do świadomości, że nie staliśmy się aniołami. Jedna z gazet codziennych opublikowała niedawno list czytelniczki, która w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych naszej Ojczyźnie dochodzi do takich smutnych wniosków i apeluje, by wrzucając głos do urny wesprzeć „siły polityczne działające zgodnie z naukami ukochanego Papieża”. To oczywiste. Chociaż nie tymi słowami, o coś podobnego zaapelowali polscy biskupi w liście odczytywanym w kościołach w Dniu Papieskim, przypadającym tydzień przed wyborami. „Ludzie wierzący powinni oddać głos na te osoby, których postawa i poglądy są bliskie, a przynajmniej nie sprzeciwiają się wierze katolickiej i katolickim wartościom oraz zasadom moralnym” – napisali hierarchowie. Jan Paweł II nie głosił własnej nauki. Głosił to, czego naucza Kościół katolicki. Pozornie wszystko jest jasne i oczywiste. W rzeczywistości jednak okazuje się, że bardzo różnie postępujący ludzie uważają się za „działających zgodnie z naukami ukochanego Papieża”. Na nauczanie Jana Pawła II i Kościoła powołują się ludzie prezentujący nie tylko odmienne wizje polityczne i społeczne, ale także czasami skrajnie przeciwstawne podejście do kwestii fundamentalnych w sferze wartości moralnych. Nie tylko w słowach. Także w czynach i decyzjach. Z ogromnego dziedzictwa Kościoła i Jana Pawła II każdy wyjmuje to, co dla niego wygodne, a resztę pomija milczeniem. Tegoroczny siódmy Dzień Papieski przypomina rzec można najbardziej „fundamentalny fundament” nauczania Kościoła i Jana Pawła II o człowieku. Przypomina o godności człowieka, której źródłem i gwarantem jest sam Bóg - Stwórca, Ojciec, Pan, Wybawiciel i Przyjaciel, a w Chrystusie Brat. Patrząc na to, co od dawna dzieje się w naszej Ojczyźnie, trzeba przyznać, że najwyższa pora, aby o niej przypomnieć. Aby wreszcie przestała funkcjonować zasada wykluczania jednych czy drugich, odbierania im prawa do istnienia, do godnego życia na przyzwoitym poziomie, do korzystania na równi z innymi ze zdobyczy demokracji i gospodarczych osiągnięć, do posiadania i wyrażania własnych poglądów, do popełniania błędów i ich naprawiania. W nagłośnionym przez media wystąpieniu do biskupów z sierpnia br. kard. Stanisław Dziwisz apelował przede wszystkim o jedność. Ten apel utonął w medialnej wrzawie wokół pojedynczych zdań wyrwanych z tekstu. A był to apel dramatyczny. Potrzebujemy jedności. W Kościele, ale również w Ojczyźnie, narodzie, społeczeństwie i państwie. Prawdziwej jedności. Nie udawanej lub narzuconej. Jedności budowanej na podstawowych wartościach. Takich, jak godność człowieka. Każdego. Polityka również.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Ala sił politycznych najmilej Papież potraktował byłego prezydenta – Ala nic tego Faktu nie zmieni.
To że ludzie różnych opcji powołują się na nauki JP2, wynika być może z ich niejednoznaczności i braku jasności. Przecież wszyscy, od polityków, zwykłych ludzi aż po hierarchów mówią, że nauki są fajne, lecz trudne, i przyjdzie czas na ich strawienie. A po prostu są niejasne i nie bardzo zrozumiałe. Są tak zrobione by każdy sobie wybrał coś wedle upodobania. I katolik i czciciel złego mzimu z kultu woodoo.
Tak czy owak dziękuję Panu Bogu z całego serca za Benedykta.
Faktycznie potrzebna jest jedność – zwłaszcza jedność z Naszym Papieżem Benedyktem, gdy katolikom przywiązanym do Mszy Św. wszechczasów pragnie przywrócić Mszę Św., a niektóre episkopaty sabotują to tworząc podziały.
:)
<em>Przypominamy, że w świetle polskiego prawa redakcja portalu ponosi odpowiezialność za treść komentarzy wpisywanych przez internatów, dlatego nie ujawniamy komentarzy wulgarnych, jawnie obraźliwych dla kogoś, zawierających niczym nie uzasadnione oskarżenia oraz rasistowskich.
Wiara.pl</em>
wszystkie komentarze >