| $ | USD | 3,1703 | |
| € | EUR | 4,2048 | |
| Fr | CHF | 3,4752 | |
| £ | GBP | 5,0216 |
ks. Włodzimierz Lewandowski
Nie martwi mnie fakt, że nowe wspólnoty nie dają księży diecezjom, lecz wykorzystują ich na własne potrzeby. Martwi mnie, gdy dowiaduję się, że do posługi w tych wspólnotach kierowani są księża bez przygotowania...
W rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną biskup Jean-Luc Bouilleret z Amiens powiedział między innymi, że „bardzo istotnym środowiskiem powołań kapłańskich jest służba liturgiczna. Drugim jest środowisko nowych wspólnot chrześcijańskich. Jednak te ostatnie nie dają księży diecezjom, lecz wykorzystują ich na własne potrzeby”. Ta wypowiedź, a zwłaszcza jej druga część zaniepokoiła moją redakcyjną koleżankę. Powołując się na wywiad z księdzem Henrykiem Bolczykiem konstatuje, że ksiądz jest święcony dla Kościoła, nie dla konkretnej wspólnoty. Związanie z charyzmatem konkretnego ruchu – zdaniem autorki – ma zubażać osobowość i sprawić, że wyświęcony będzie miał trudności z odnalezieniem się we wspólnocie parafialnej. Jak to się ma do wiekowych doświadczeń Kościoła?
Przez długie wieki, praktycznie do Soboru Trydenckiego, kapłan święcony był dla konkretnej parafii. Jej proboszcz troszczył się o duchowe i intelektualne przygotowanie kandydata, a następnie przedstawiał go biskupowi i prosił o udzielenie mu święceń. Biskup, po stosownym egzaminie, przychylał się do prośby, a następnie kierował nowo wyświęconego do parafii, z której przybył. Ta praktyka zasadniczo zmieniła się na mocy dekretu wspomnianego Soboru, wprowadzającego obowiązek przygotowania do święceń w specjalnych instytucjach, nazwanych seminariami duchownymi. W dzisiejszym prawie kanonicznym śladem tego starego zwyczaju święcenia dla konkretnej parafii jest zapis o stabilności proboszcza.
Drugą grupą kandydatów byli zafascynowani charyzmatem konkretnego ruchu. Tak dzisiejszym językiem można nazwać wybierających życie zakonne. Ci przygotowywali się do święceń w wybranych wspólnotach i do nich po święceniach wracali. Nikt nie martwił się o ich przygotowanie do ewentualnej pracy parafialnej, bo zakony parafii nie prowadziły. Zajmowały się konkretnymi dziełami apostolskimi: kaznodziejstwem, misjami, wychowaniem młodzieży, prowadzeniem szpitali i wieloma innymi. Wielość charyzmatów, różnorodność prowadzonych dzieł, uzasadnia wielość zgromadzeń zakonnych. Dziś ich rolę przejmują nowe ruchy i wspólnoty, w których coraz częściej według jednej reguły żyją świeccy i duchowni, celibatariusze i rodziny. Tak jak zakony mają one swoje reguły i specyficzną duchowość. I jak kiedyś mówiono o duchowości dominikańskiej czy franciszkańskiej, tak dziś możemy mówić o duchowości neokatechumenalnej czy duchowości Jerozolimskich Wspólnot Monastycznych. Zrozumiałe też jest, że jak kiedyś zakony do swoich dzieł apostolskich potrzebowały wyświęconych kapłanów, tak potrzebują ich również powstające w ostatnich latach wspólnoty.
Wypowiedź księdza Bolczyka należy rozumieć w kontekście czasu, gdy wspomniane wydarzenia miały miejsce. Ruch Światło-Życie nie miał wtedy jeszcze statutu, czyli formalnego zatwierdzenia przez Kościół. Stąd nie można było dlań święcić księży, bo kanonicznie taka struktura jeszcze nie istniała. Sytuacja zmieniła się gdy Episkopat wspomniane statuty zatwierdził. Dzięki zatwierdzeniu przez Stolicę Apostolską statutów Neokatechumenatu możliwe było erygowanie seminariów Redemptoris Mater. Na podobnej zasadzie proszą o wyświęcenie prezbiterów inne wspólnoty.
Nie martwi mnie zatem fakt, że nowe wspólnoty nie dają księży diecezjom, lecz wykorzystują ich na własne potrzeby. Martwi mnie, gdy dowiaduję się, że do posługi w tych wspólnotach kierowani są księża bez przygotowania, znajomości charyzmatu wspólnoty, czasem z tzw. łapanki, a czasem nie mają one żadnej opieki duszpasterskiej. Dopiero wtedy zaczynają się problemy.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 99 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Joanny Kociszewskiej
przyszła mi refleksja. Przypomniałem sobie taki fakt (nie będzie cytatów dosłownych, bo to sprzed kilku lat.) :
Ksiądz proboszcz w pewnej parafii skarżył się, że jego parafianie się nie angażują w życie parafii.
Znane mi małżenstwo, mieszkańcy tejże parafii, zaangażowane we wspólnotę w innej parafii ( w ich terytorialnej takowej nie było) zaproponowało proboszczowi, że poprowadzą rekolekcje dla parafian i być może założą wspólnotę, gdyby było takie zapotrzebowanie.
Proboszcz zmieszał się i odpowiedział, że moż ewystarczy, że przyjdą zbudować ołtarz na Boże Ciało...
Co jest ważniejsze dla parafii: Ołtarz na Boże Ciało, który buduje się dziś a rozbiera jutro, czy powstanie wspólnoty ewangelizacyjnej, która będzie mogła przyprowadzić do Kościoła tych, którzy nawet na ten otarz nie zwrócą uwagi?
powracam do myśli z innych postów: taka postawa proboszcza wynika prawdopodobnie (nie chcę tego księdza oskarżać, ale daję jako exemplum:
1.z braku szerszej wizji eklezjalnej (moje rancho, jak napisał ks. Lewandowski)
2. z braku znajomości charyzmatów nowych wspólnot i ruchów w Kościele
3. Zamknięcia się na nowe
4. Poczuciu, że "NIE BĘDĘ SIĘ ANGAŻOWAŁ, bo to nie mój charyzmat."
5. czyż nie jest też czasam: ksiądz diecezjalny musi być do wszystkiego, a na końcu jest do niczego?
ps. drogi czytelniku. Kliknij na "komentarze", żeby zpobaczyć wszystko, bo bardzo ciekawa dyskusja się toczy, ale nie widać jej na pierwszej stronie :) :)
2. Ks Lewandowski bardzo często pisze komentarze nt problemów ruchu Światło Życie. Sprawia tym wrażenie jakby zależału mu na uratowaniu czegoś dla niego bardzo ważnego i dobrego i co niestety rozmieniane jest na drobne i znika. Ja bym się właśnie nad tym zastanowił dlaczego tak się dzieje. Myślę, że na początek warto zauważyć to, że kiedyś ten ruch to była wspólnota (były wspólnoty), które świadectwem przyciągały ludzi. Obecnie jest to coraz bardziej instytucja ze swoją hierarchią, osiągnięciami, historią, chyba nawet członkami itd itd. Czy instytucja może zachwycić lub tak jak JPII mówił wywołać drgnięcie serca, któremu człowiek powinien zostać wierny na całe życie?
"To było pytanie o doświadczenie, nie sprzeciw, oikomenik... O doświadczenie, nie teorię"
To właśnie jest odpowiedź z doświadczenia, a nie z teorii. Jeżeli ksiądz nie ma miejsca, gdzie we wspólnocie braci i sióstr nie będzie miał możliwości być chrześcijaninem- umrze duchowo. Bo będzie żył z Ewangelii, a nie żył Ewangelią. Nie będę przytaczał ludzkich historii na potwierdzenie tego DOŚWIADCZENIA.
ad sprawa Statutów : a ja jednak się z panią nie zgodzę.
ad. ołtarze na Boże Ciało: oczywiście, że ktoś je musi zrobić, jeżeli uważamy, że Ołtarze na Boże Ciało są tym, co najważniejsze w Kościele.
Bo jeżeli uznamy, że to Jezus Chrystus jest najważniejszy i to Jezus przychodzący do grzesznika - i o tym będzie sie mówiło ludziom, to WDZIĘCZNOŚĆ do tego Jezusa sprawi, że ludzie - grzesznicy będą CHCIELI zrobić ołtarz na Boże Ciało.
ad Joanna Kociszewska
"A tak naprawdę: chodzi mi o kształtowanie poczucia odpowiedzialności za słabszych".
Bardzo szlachetne. Ale to nie jest CECHA PODSTAWOWA CHRZEŚCIJANINA. to tak na marginesie.
To znowu jest tym, co WYNIKA JAKO WDZIĘCZNOŚĆ i jak słusznie zauważył Derfel:
"nie można zadekretować wspólnotom - macie być nastawione na zaagnażowanie"
ad. Joanna Kościszewska o karmieniu ludzi na misjach:
Nie wiem, na ile skuteczne jest prowadzenie ludzi do Chrystusa przez tzw. "Spagetti- pastoral". Natomiast głoszenie Słowa Bożego jest zawsze pierwsze w ewangelizacji, a nie "obsługiwanie stołów"
aha. i przy okazji tej dyskusji.Przepraszam, że to powiem: uwaga na Trolle. Bo można się strollować, nawet nie zdając sobie z tego sprawy
Pytałem kiedyś naczelnego poważnego pisma teologicznego dlaczego nie wydadzą numeru o eklezjologii. Odpowiedź wprawiła mnie w zdumienie. Bo nie ma kto pisać. Pewnie aż tak źle nie jest. Ale jest faktem, że prac na ten temat za dużo nie ma. Więc może dominuje jedna wizja: bo tak robił mój proboszcz i było dobrze. Ktoś powiedział, że niewielu księży ponad ten schemat wychodzi. Dlatego lęk przed wspólnotami, dlatego tyle zgrzytów i nieporozumień. Ale może jestem w błędzie.
wszystkie komentarze >