Nauczyciel źle przygotowany

Proces kształcenia kandydatów do zawodu nauczyciela wymaga poważnych zmian.

Reklama

Co dziesiąty kandydat na nauczyciela uzyskał najsłabsze wyniki na maturze, programy kształcenia na uczelniach od lat są niezmienione i nie nadążają za aktualnymi wyzwaniami, a procedura awansu zawodowego, zamiast sprzyjać rozwojowi i podnoszeniu poziomu wiedzy, sprowadza się do automatycznego promowania na kolejne stopnie. Te pesymistyczne wnioski formułuje Najwyższa Izba Kontroli w raporcie na temat przygotowania do wykonywania zawodu nauczyciela. NIK badał warunki kształcenia kandydatów do tego zawodu na uczelniach oraz w czasie pierwszego roku pracy. Kontrolą, która odbywała się w latach 2012–2016, zostało objętych pięć publicznych szkół wyższych oraz 20 placówek oświatowych prowadzonych przez gminy lub powiaty. Z naszych ustaleń wynika, że ministerstwo nauki podjęło starania, aby rozwiązać problem.

Zła selekcja

Pierwszym krokiem na drodze do zostania nauczycielem jest przyjęcie na uczelnię, która przygotowuje do wykonywania tego zawodu. I już tu pojawia się problem zauważony przez kontrolerów NIK – zła selekcja. Spadek liczby kandydatów spowodował, że szkoły wyższe obniżają wymagania. W przypadku placówek kształcących nauczycieli doszło do sytuacji, w której 9,3 proc. przyjętych uzyskało na maturze najsłabsze wyniki na poziomie podstawowym, czyli od 30 do 49 proc. punktów. Oczywiście istnieje zróżnicowanie wśród uczelni, np. na Uniwersytecie Warszawskim było to 5,3 proc. przyjętych na studia, ale na Uniwersytecie Wrocławskim aż 28,1 proc.

Kolejny problem to brak zbadania predyspozycji kandydatów na nauczycieli jeszcze przed rozpoczęciem kształcenia na uczelni. Przepisy dotyczące szkolnictwa mówią, że podstawą przyjęcia na studia jest jedynie wynik egzaminu maturalnego. Uczelnie nie stawiają więc dodatkowych wymogów rekrutacyjnych na kierunki nauczycielskie, nie przeprowadzają testów, rozmów kwalifikacyjnych, ani nie stosują innych metod weryfikacji przydatności do zawodu. Efekt jest taki, że studia nauczycielskie rozpoczynają często osoby niemające odpowiednich dyspozycji osobowościowych i intelektualnych. Nie są również oceniane pod tym kątem ich postawy i osiągnięcia w trakcie studiów.

Według szefa resortu edukacji, a potem nauki i szkolnictwa wyższego w rządach PiS w latach 2005–2007 prof. Michała Seweryńskiego, studia nauczycielskie nie są u nas pierwszym wyborem. – Wynika to m.in. z powodów ekonomicznych, gdyż zawód ten nie jest atrakcyjny finansowo, a to z kolei negatywnie wpływa na selekcję – mówi Seweryński.

Uczelnie słabo kształcą

Do zawodu nauczyciela przygotowują niemalże wszystkie rodzaje szkół wyższych – uniwersytety, politechniki, akademie pedagogiczne, muzyczne, ekonomiczne czy rolnicze, a także wyższe szkoły zawodowe, zakłady kształcenia i doskonalenia nauczycieli. Przygotowanie można uzyskać nie tylko na studiach pierwszego i drugiego stopnia, ale także na zajęciach podyplomowych. W efekcie jakość kształcenia jest bardzo zróżnicowana, a w wielu placówkach po prostu niedostateczna.

NIK zwraca uwagę, że programy kształcenia nauczycieli nie są zmieniane. W czasie trwania kontroli szkoły wyższe wprowadziły zmiany zaledwie w jednym programie kształcenia na 38 istniejących. Z ankiety przeprowadzonej wśród 3 tys. studentów wynika, że bolączką jest brak praktycznego przygotowania do zawodu nauczyciela. Co czwarty badany stwierdził, że nabył je w stopniu „znikomym” lub „niskim”. NIK wykrył przypadki, gdy uczelnie nie tylko nie zrealizowały obowiązkowych praktyk, ale nawet ich nie zaplanowały. Na studiach licencjackich zajęcia praktyczne obejmują 150 godzin. Według Izby powinno być ich dwa razy więcej (kosztem zajęć teoretycznych).

Symptomatyczne są opinie studentów, które celnie piętnują słabości systemu kształcenia nauczycieli. – Bywa, że programy nauczania studentów są oderwane od rzeczywistości lub z zupełnie innej epoki. Bywa, że są naładowane wiedzą, która nie ma nic wspólnego z nauczaniem – podkreśla jeden z pytanych. – Warto przemyśleć, czy zajęcia z filozofii albo z andragogiki są potrzebne studentom edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Lepiej byłoby poświęcić ten czas na zajęcia z zakresu współpracy z rodzicami (których w ogóle nie ma) lub pracy z dziećmi chorymi bądź profilaktyki – diagnozuje inny. Studenci formułują też konkretne postulaty. – Likwidacja zbędnych, nic nie wnoszących przedmiotów na rzecz większej ilości działań praktycznych. Zwiększenie dostępności praktyk zawodowych przez cały rok studiów, a zarazem ograniczenie zbędnej dokumentacji z praktyk. Wyjściem z problemu złej selekcji i niedostatecznego poziomu kształcenia może być według NIK zewnętrzny egzamin państwowy. W zobiektywizowany sposób sprawdzałby kompetencje i dawał uprawnienia do wykonywania zawodu nauczyciela.

Według prof. Seweryńskiego należy zmienić sposób edukacji nauczycieli w szkołach wyższych. – Jeden możliwy kierunek to stworzenie jednolitego systemu kształcenia na studiach nauczycielskich. Druga droga to rekrutowanie nauczycieli spośród absolwentów innych kierunków i danie im możliwości uzupełnienia wykształcenia pedagogicznego – wskazuje. Podkreśla, że obecna sytuacja na pewno wymaga zmian, nie ma jednej, jasnej koncepcji. Prof. Seweryński liczy na to, że ministerstwo nauki tym problemem się zajmie.

Awans z automatu

Gdy nauczyciel rozpoczyna pracę w szkole, obejmuje go system awansu zawodowego, którego celem jest dalszy rozwój umiejętności potrzebnych w pracy. Okazało się jednak, że wymogi stawiane nauczycielom są bardzo niskie i niedostatecznie weryfikują zdolność do pracy z uczniami. Proces awansu skupia się na procedurach, natomiast nie wpływa na wzrost wiedzy czy umiejętności, nie rozwija mocnych stron nauczyciela stażysty, ani nie niweluje niedostatków.

Awans dokonuje się niemal automatycznie. Przypadki, gdy ktoś nie przechodzi na wyższy stopień, są niezwykle rzadkie. W skontrolowanych przez NIK szkołach wszyscy stażyści automatycznie osiągnęli kolejny stopień awansu zawodowego – nauczyciela kontraktowego. To zjawisko potwierdzają dane kuratorów oświaty z całej Polski. Wynika z nich, że w latach 2014–2016 spośród 39 696 nauczycieli stażystów, którzy przystąpili do rozmowy kwalifikacyjnej, tylko 82 osoby (czyli 0,2 proc.) nie uzyskały stopnia nauczyciela kontraktowego.

Proces awansu odbywa się według indywidualnego planu dla danego nauczyciela. Kontrolerzy NIK stwierdzili jednak, że plany różnych nauczycieli stażystów w różnych szkołach były identyczne lub bardzo podobne. Żaden nie został sporządzony na podstawie indywidualnej diagnozy przeprowadzonej przez dyrektora czy opiekuna stażu. Z kolei komisje kwalifikacyjne przeprowadzające postępowanie na stopień nauczyciela kontraktowego to instytucje wewnątrzszkolne, przez co nieobiektywne. Nie dziwi więc, że wydają tylko pozytywne opinie, które są wiążące dla dyrektora szkoły.

Niepokojąca jest też struktura zatrudnienia nauczycieli według stopnia awansu zawodowego. Według stanu na 30 września 2015 r. nauczyciele stażyści stanowili zaledwie 4,6 proc. uczących w szkołach, kontraktowi – 15,5 proc., mianowani – 24,7 proc., a dyplomowani aż 50,6 proc. Potwierdza też tezę, że awans na kolejne stopnie jest łatwy do osiągnięcia, co wcale nie musi oznaczać wysokiego poziomu zawodowego w praktyce.

Dysfunkcjonalność systemu awansu zawodowego potwierdza dyrektor jednej ze szkół podstawowych w Warszawie Przemysław Kowalczyk. – Często jest tak, że dyrektor skupia się na tym, aby nauczyciel na niższych stopniach awansu napisał plan zgodny z punktami rozporządzenia i nic poza tym, a to jest fikcja. Plany są podobne do siebie, bo nauczyciele wzorują się na wcześniejszych i nie ma indywidualizacji rozwoju zawodowego. Wadą jest też to, że czas awansu jest bardzo krótki, najwyższy stopień można osiągnąć już po ok. dziesięciu latach pracy – tłumaczy GN.

– Zwróciliśmy się do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z pytaniem, czy dostrzega problem niedostatecznej jakości kształcenia nauczycieli i czy ma zamiar go rozwiązać. Rzeczniczka ministerstwa Katarzyna Zawada poinformowała nas, że przygotowywane obecnie nowe prawo regulujące funkcjonowanie szkolnictwa wyższego (tzw. Ustawa 2.0) będzie odnosiło się także do kształcenia nauczycieli. W tej chwili realizowany jest projekt „Opracowanie modelowych programów kształcenia nauczycieli”, który ma zakończyć się do końca tego roku. Programy te będą uwzględniać m.in. doświadczenia innych krajów, innowacyjne metody pedagogiczne, zastosowanie narzędzi cyfrowych, rozwój kompetencji społecznych czy umiejętności w zakresie rozwiązywania problemów wychowawczych. Pozostaje mieć nadzieję, że pozwolą one lepiej przygotowywać nauczycieli do wykonywania tego trudnego zawodu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    11°C Czwartek
    wieczór
    11°C Piątek
    noc
    11°C Piątek
    rano
    12°C Piątek
    dzień
    wiecej »

    Reklama