Na linii ognia

Magdalenka, Parole, Wisznia Mała – te miejscowości kojarzą się z tragedią policjantów. Jednak funkcjonariusze giną nie tylko w głośnych akcjach.

W policyjnej Księdze Pamięci figuruje 114 nazwisk funkcjonariuszy, którzy zginęli, pełniąc swoje obowiązki. Kolejnym tragicznie zmarłym policjantem jest antyterrorysta Mariusz Koziarski. Wieczorem 2 grudnia jego grupa miała aresztować Łukasza W., który włamał się do budki z bankomatem. Jak się okazało, sprawca miał kałasznikowa. – Chwała Bogu, że do akcji nie wysłano ściągniętych z domu kryminalnych, bo wtedy zginęliby wszyscy stojący na wprost strzelca – mówi Dariusz Loranty, były policjant, obecnie ekspert Świętokrzyskiej Federacji Samorządowej. – Kryminalni mają tylko cieniutkie kamizelki przeciw kulom z rewolweru. Tu najwyraźniej spodziewano się, że bandyta może posiadać broń, dlatego antyterroryści szli w szyku.

Łukasz W. trafił idącego na przodzie funkcjonariusza niosącego tarczę. Osłona wytrzymała, ale siła pocisków odrzuciła policjanta w bok. Kolejna kula trafiła Mariusza Koziarskiego, śmiertelnie go raniąc. Pozostali funkcjonariusze zastrzelili przestępcę. 40-letni funkcjonariusz osierocił dwoje dzieci.

Krwawe żniwo

Zdarzenie w Wiszni Małej było trzecią w historii polskiej policji sytuacją, kiedy śmierć poniósł antyterrorysta. Pierwszy raz zdarzyło się to w 1996 r. Na warszawskiej stacji benzynowej znaleziono wtedy bombę. W tamtych czasach policja nie miała robotów, więc ładunkiem musiał się zająć saper, podkom. Piotr Molak. Gdy dokonywał oględzin, nastąpił wybuch. W 2003 r. doszło do słynnej strzelaniny w Magdalence. – Wpadliśmy w zasadzkę, tak to trzeba nazwać – mówi prof. Kuba Jałoszyński, ówczesny dowódca antyterrorystów. Policja próbowała zatrzymać dwóch bandytów, Roberta Cieślaka i Białorusina Igora Pikusa, powiązanych z gangiem „Mutantów”. Grupa odpowiadała za co najmniej kilkanaście zabójstw, w tym morderstwo podkom. Mirosława Żaka w podwarszawskich Parolach. Kiedy antyterroryści podeszli do drzwi domu, w którym znajdowali się bandyci, ci zdetonowali ukryty ładunek wybuchowy i zaczęli strzelać. Podkom. Dariusz Marciniak i nadkom. Marian Szczucki zginęli. 16 innych policjantów zostało rannych.

Wszyscy są narażeni

Antyterrorystę osłaniają kamizelka, kask, okulary balistyczne oraz ochraniacze na kolana i łokcie. Policjant idący na czele grupy niesie też ważącą ponad 30 kg tarczę. – Tarcza i kamizelka wytrzymują pocisk kałasznikowa. Ale czasami kula trafia w odkrytą część ciała – mówi K. Jałoszyński. – Nigdy nie uda się wyposażyć policjanta w takie środki, żeby był w stu procentach zabezpieczony.

Były policjant dodaje, że choć antyterroryści są wysyłani przeciw najgroźniejszym bandytom, to nie można powiedzieć, by inni policjanci ryzykowali mniej.

W 2010 r. Polską wstrząsnęła śmierć mł. asp. Andrzeja Struja, który był policyjnym wywiadowcą. Funkcjonariusz poza godzinami pracy interweniował, widząc nastoletnich chuliganów. Ci zadali mu ciosy nożem. W 2001 r. w Poddębicach niedaleko Łodzi znaleziono ciało st. sierż. Marka Tomczyka, który zginął od strzału w głowę. Sprawców nigdy nie odnaleziono. Nie wykryto także zabójców asp. Gustawa Gębalskiego z Gorzyc na Podkarpaciu. Zwłoki z raną głowy leżały na brzegu Wisły.

Wiadomości o zabójstwach są podawane przez media, jednak zdecydowanie najczęstszą przyczyną śmierci policjantów na służbie są wypadki drogowe. Dochodzi do nich podczas pościgów, ale też w czasie zwykłych przejazdów. Na ryzyko są narażeni mundurowi stojący z „lizakiem”. Jak wspomina Dariusz Loranty, najgorzej było na początku lat 90. ub. wieku. Wtedy patrole drogówki mogły schować się za zakrętem. Kierowcy, którzy nagle natrafiali na policjantów próbujących ich zatrzymać, często nie byli w stanie zahamować. Sytuacja poprawiła się w połowie dekady. – Komendant Marek Papała, który sam wywodził się z policji drogowej, wydał polecenie, żeby drogówka stała w miejscu widocznym z daleka – przypomina Loranty. Jednak do wypadków dochodzi i dziś.

Zamach po godzinach

Czarne statystyki z Polski nie odbiegają zbytnio od tych z innych państw Unii Europejskiej. W Wielkiej Brytanii od 1945 r. zginęło ponad 250 policjantów. W kwietniu br. z honorami pożegnano Keitha Palmera zabitego przez terrorystę przed budynkiem parlamentu. We Włoszech od 2000 r. życie straciło 121 policjantów. Wśród nich byli Emanuele Petri, który podczas rutynowej kontroli dokumentów trafił na parę terrorystów z Czerwonych Brygad i został zastrzelony.

Śmierć od kuli często dosięga policjantów zza oceanu. Jak wynika z danych amerykańskiej Strony Pamięci Poległych Oficerów, w 2016 r. śmierć poniosło 148 funkcjonariuszy policji i służb bezpieczeństwa. 63 z nich zostało zastrzelonych. Do początku grudnia 2017 r. zginęło 122 mundurowych, w tym 43 od kul, a 25 w wypadkach samochodowych. Z kolei w krajach latynoskich często dochodzi do planowanych zamachów na policjantów. W 6-milionowym Salwadorze w ubiegłym roku zabito 40 funkcjonariuszy. Wielu zginęło po służbie. W Brazylii w 2015 r. zabito 393 mundurowych, a w 2014 r. – 409.

Być jak tata

Żonie i dzieciom poległego policjanta przysługuje renta. Jeśli uprawniona do jej pobierania jest jedna osoba, dostanie 85 proc. pensji zabitego. Dwie osoby dostaną 90 proc. (do podziału), a trzy lub więcej – 95 procent. Z reguły świadczenia nie są wysokie, bo większość poległych na służbie to młodzi funkcjonariusze. Stażysta zarabia miesięcznie 1,6 tys. zł netto, szeregowy policjant – 2,4 tys. zł, kontroler ruchu drogowego – 3,1 tys. zł, a detektyw – 3,4 tys. zł. Dodatkowym wsparciem mogą być przyznawane niekiedy przez rząd renty specjalne albo pomoc takich organizacji jak Fundacja Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Jednak pieniądze nie są jedynym problemem. Wiedzą o tym twórcy fundacji Dorastaj z Nami, pomagającej dzieciom strażaków, żołnierzy i policjantów, którzy ponieśli śmierć w akcji. – Chcemy uciec od myślenia, że pomoc to tylko pieniądze. Oferujemy też wsparcie psychologiczne – podkreśla Marta Łącka z fundacji. Podopiecznym trudno zmierzyć się z pytaniem: czy tata mnie kochał, skoro tak ryzykował, że do mnie nie wróci? – Odpowiedź nigdy nie jest łatwa – tłumaczy Marta Łącka. – Myślę, że rodzic zawsze kocha dziecko, składał natomiast taką, a nie inną przysięgę.

Jak dodaje, dla wielu dzieci tragicznie zmarły ojciec pozostaje autorytetem. – Bardzo często podopieczni wspominają swoich ojców ciepło, jako osoby chętne do pomocy innym. Wielu naszych podopiecznych próbuje szukać ojca przez podążanie podobną ścieżką. Często słyszymy: ja chcę zostać żołnierzem, policjantem, strażakiem. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    23°C Środa
    wieczór
    19°C Czwartek
    noc
    12°C Czwartek
    rano
    15°C Czwartek
    dzień
    wiecej »