wiara.pl

info

(Nie)Tylko dla Pań

(Nie)Tylko dla Pań

Jan Drzymała

Co ma wspólnego himalaista Reinhold Messner z Dniem Kobiet? Zapraszam do lektury!

Chociaż bardzo się staram, nie mogę się przekonać do Reinholda Messnera, bodaj jednego z największych wspinaczy w historii światowego himalaizmu. Podziwiam jego umiejętności, szanuję dokonania, ale styl jego wypowiedzi i wręcz bezczelna pewność siebie nie bardzo mi odpowiadają.

W książce „Moje życie na krawędzi” ten geniusz himalaizmu momentami napawa się własną wielkością do tego stopnia, że nawet Bóg dla niego znaczy „nie więcej niż proboszcz; przyzwyczajenie”. Nawet będąc wysoko w górach, nieraz w sytuacjach beznadziejnych jak np. w 1970 roku na Naga Parbat, kiedy stracił brata, bardziej wierzył we własne umiejętności, niż w Bożą Opatrzność.

Messner jako pierwszy człowiek świata – przed Jerzym Kukuczką – zdobył Koronę Himalajów. Na 14 ośmiotysięczników wszedł w przeciągu 16 lat. Skończył w 1986 roku. Koronę Ziemi – najwyższe szczyty wszystkich kontynentów – zdobył jako drugi w historii. Na Mount Everest, a potem wiele innych szczytów, wszedł bez tlenu. Preferował ekstremalny sposób wspinania z użyciem jak najmniejszej ilości haków, lin poręczowych i obozów pośrednich.

Co ma Messner do Dnia Kobiet? Być może niektórych to zdziwi, a feministki pewnie ucieszy, ale twardy jak skały, na które się wspinał Tyrolczyk, w życiu rodzinnym preferuje matriarchat. Opowiedział o tym Thomasowi Hüetlinowi, dziennikarzowi „Der Spiegel”. Z tej właśnie rozmowy narodziła się wspomniana książka „Moje życie na krawędzi”.

„Od kiedy zobaczyłem, jak to owocnie funkcjonowało w domu i zrozumiałem, że patriarchat doprowadziłby nas do katastrofy, popieram matriarchat” – powiedział. Trudno się dziwić Messnerowi, którego ojciec – niemiecki nacjonalista, niedoszły ksiądz, sfrustrowany nauczyciel, a czasem wręcz sadysta – wyładowywał na dzieciach swoje kompleksy. Można mu wiele zarzucać, z wieloma sprawami zgodzić się zupełnie nie da, ale jego sposób myślenia o rodzinie wydaje się sensowny. Decyzje są podejmowane wspólnie, ale ostatnie słowo ma kobieta. To trochę tak, jak na Śląsku. Może dlatego ten model jest mi bliski.

Od 5 do 7 marca w ramach Międzynarodowego Forum Tato.net w Warszawie mężczyźni zastanawiali się, jak pogodzić ojcostwo z karierą. Padło kilka ciekawych wniosków. Między innymi ten, że mężczyzna nie jest mamą-bis. Obserwując to, co działo się wczoraj w Warszawie przy okazji kolejnej manify, mam wrażenie, że przynajmniej część zebranych tam kobiet chciałaby, żeby właśnie tak było.

To wynika także ze zgłaszanych przez uczestniczki manify postulatów. Trudno się dziwić. Część z nich to lesbijki, więc im wszystko jedno. A ojciec dziecka piersią nie nakarmi, a już tym bardziej nie urodzi, żeby mamie nie zrobiły się rozstępy. Przepraszam, celowo przerysowuję, ale moim zdaniem myślenie, że ojciec dokładnie tak samo może zajmować się dzieckiem jak matka, na zasadzie prostej wymiany, jest czystym nieporozumieniem.

Ojciec nie może być nieobecny w życiu rodziny. Jak podkreślali uczestnicy forum Tato.net, musi pamiętać, że nie jest tylko maszynką do robienia pieniędzy, karierowiczem. W swoich debatach uczestnicy forum doszli do podobnych wniosków jak Messner: kobieta i mężczyzna mają być wspólnie głową rodziny. Słowo mężczyzna powinno być synonimem odpowiedzialności za swoje czyny i ich konsekwencje. Gdyby zawsze mężczyźni byli tego świadomi, może na świecie byłoby mniej niechcianych ciąż, aborcji i nieszczęśliwych kobiet… mniej manif.

Nie ma sensu kłaść akcentu na walkę płci, jak robią to uczestniczki manify, jednocześnie walcząc o prawa homoseksualistów i dostęp do antykoncepcji. Może lepiej spróbować jak Messner uczciwej współpracy opartej na równości i wzajemnym szacunku kobiet i mężczyzn. 

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | DZIEŃ KOBIET, HIMALAIZM, MANIFA, MESSNER

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 2 Głosów: 2 Maria 2010-03-09 18:31
Niezalogowany użytkownik Jestem feministką i jakoś nie "walczę" o wyższość którejś płci, tylko o równość między nimi:) Chciałabym, aby także mężczyźni mogli więcej czasu spędzać swymi pociechami. Dziecko potrzebuje obu płci.
Ocena: 0 Głosów: 0 maciejmakro 2010-03-09 17:07
Piotr - Dobrze jest ufać w to i w to...
Sam raz znalazłem się w śnieżycy i mimo iz pewien byłem swoich umiejętności znalezienia kierunku, tego że wytrzymam kondycyjnie i nie zamarznę, to mimo wszystko ufałem też Opatrzności - w końcu nie po to Bóg dał mi przeżyć tak piękna śnieżycę (naprawdę była piękna) żebym nie mógł o tym nikomu opowiedzieć.

oOo - mało znasz Pismo Święte - wskaz akapit który by dowodził iż to mężczyźni podejmują decyzje bytowe! owszem te strategiczne to rola patriarchów, ale te codzienne?
Ocena: 0 Głosów: 0 Piotr 2010-03-08 17:48
Niezalogowany użytkownik cyt: "bardziej wierzył we własne umiejętności, niż w Bożą Opatrzność" - może dlatego udało mu się parę rzeczy osiągnąć. Ci, którym brak umiejętności, a polegają tylko na opatrzności osiągają jedynie 'wyżyny duchowe' - i też dobrze.
Ocena: -4 Głosów: 6 oOo 2010-03-09 11:38
Niezalogowany użytkownik No w Biblii jasno jest napisane kto jest głową rodziny.No ale śląsk,wiadomo,wie lepiej.I dlatego musi cierpieć..

wszystkie komentarze >