Cień dziecka Agaty

Jakie poglądy ma nowa marszałek Sejmu? To bez znaczenia. „Nasze przekonania (...) zostawiamy w przedpokoju urzędu, który obejmujemy” – deklarowała dwa lata temu.

Reklama

Ewa Kopacz jest pierwszą kobietą w historii Rzeczypospolitej, która ma zasiąść w fotelu marszałka Sejmu. To miejsce, przynajmniej oficjalnie, jest drugim stanowiskiem w państwie (pierwsze zajmuje prezydent).

Brata się z siostrami

Pochodzi z Radomia, mieszka w Szydłowcu. Polityczną karierę zaczynała w Unii Wolności. Jest lekarzem pediatrą i specjalistą medycyny rodzinnej. Ma dorosłą córkę, także lekarkę. W 2008 r. rozwiodła się; nie opowiada jednak o tym. Twierdzi, że jej mocną stroną jest dyskrecja. I to chyba jest prawda.

W latach 90. XX w. została szefową szydłowieckiego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Chwaliła się kiedyś, że jej ZOZ był świetnie zarządzany, miał pierwszy w okolicy mammograf, a na badania zjeżdżały się kobiety z innych powiatów. Później jednak okazało się, że mocno zadłużyła tę placówkę. W szczytowym okresie dług sięgał 3,2 mln zł.

Od 2001 r. jest posłanką PO. Kierowała m.in. sejmową komisją zdrowia. Gdy w 2007 r. protestujące pielęgniarki utworzyły Białe Miasteczko pod kancelarią premiera Jarosława Kaczyńskiego, przychodziła je wspierać, popierała ich postulaty. A na dodatek była tak osobiście, po ludzku, serdeczna.

Kilka miesięcy później Ewa Kopacz sama została ministrem zdrowia. A w 2010 r. te same pielęgniarki przyjechały okupować Sejm. Dla pani minister musiała to być niezręczna sytuacja: przecież sceny jej „bratania się z siostrami” widziała w 2007 r. w telewizji cała Polska. To był jeden z hitów kampanii wyborczej, dzięki której PO pokonała PiS. – W czasie Białego Miasteczka Ewa Kopacz była nam bardzo bliska. Jako minister bardzo się zmieniła – powiedziała jedna z uczestniczek obu tych protestów. – Owszem, jak się umawiałyśmy, starała się być na spotkaniu, wysłuchać naszych racji i jakoś współpracować. Podpisałyśmy nawet porozumienie. Jednak nie dopilnowała, żeby to, co nam obiecała, zostało zrealizowane. Wciąż brak jest np. minimalnych norm zatrudnienia dla pielęgniarek i położnych. Koleżanki są tym bardzo rozgoryczone. Może w czasie Białego Miasteczka kierowała się tylko chęcią pozyskania naszego środowiska? – zastanawia się.

Pretorianka

Wydaje się, że swoją karierę przyszła marszałek Sejmu buduje na lojalności wobec Donalda Tuska. Tę lojalność udowadnia, np. wbijając szpile rywalizującemu z premierem marszałkowi Schetynie. Premier sam nie może Schetyny ostro skrytykować, by nie naruszać swego wizerunku przyjaznego ludziom męża stanu. Ktoś musi go w mówieniu rzeczy przykrych zastąpić.

W styczniu 2011 r. MAK ogłosił w Moskwie raport w sprawie katastrofy smoleńskiej. Polski premier bawił na wakacjach we Włoszech i raportu nie skomentował. Światowe media rozgłosiły więc wersję rosyjską, że zawinili wyłącznie Polacy. Przyciskany przez dziennikarzy Grzegorz Schetyna przyznał wtedy, że premierowi zabrakło refleksu: „Reakcja była spóźniona, w tym sensie, że nie było odpowiedzi w tym samym dniu” – stwierdził.

Skarcenie przez pretorianów premiera przyszło natychmiast. Najostrzej karciła Ewa Kopacz: „Zawsze sądziłam, że marszałek Schetyna to taki twardziel. W sytuacji, w której my bardzo twardo walczyliśmy, on w decydującym momencie uciekł pod skrzydełka pana prezesa Kaczyńskiego” – rzuciła w TVP Info.

Przekopane na metr

Po katastrofie smoleńskiej Ewa Kopacz poleciała do Rosji. Chwaliła w Sejmie rosyjskie służby: „Najmniejszy skrawek, który został przebadany, najmniejszy szczątek, który został znaleziony na miejscu katastrofy – wtedy kiedy przekopywano z całą starannością ziemię na miejscu tego wypadku na głębokości ponad 1 metra i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny – każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie”. Wkrótce okazało się, że mówiła nieprawdę. Polscy pielgrzymi znajdowali ludzkie kości na miejscu katastrofy, a archeolodzy odkopali aż 5 tys. przedmiotów, w tym kości i rzeczy osobiste pasażerów. Uwaga: jeśli chcesz znaleźć tę wypowiedź Ewy Kopacz w internecie, musisz odszukać oryginalne nagranie na „You Tube”, bo stenogram na stronie Sejmu jest sfałszowany: wypowiedź Ewy Kopacz jest tam wygładzona i ma inny sens.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Eterno Vagabundo
    07.12.2011 12:12

    U kogo w etosie
    Zabójstwo zagości,
    Ten nie może liczyć
    Na afekt litości.

    Kiedy go przygniecie,
    Zdarzeń balast twardy,
    Wszyscy go obdarzą
    Z uczuciem pogardy.

    Nikt nie pragnie prawa
    Które słabych uśmierca.
    Każdemu jest potrzebny,
    Czuły odruch serca.




Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    wiecej »

    Reklama