Oburzenie północnoamerykańskich Indian wywołali brytyjscy urzędnicy, którzy używają nazwy plemienia do promocji usług "przyjaznych dla gejów i lesbijek" - odnotowała Rzeczpospolita.
Od 1999 roku, gdy na Wyspach Brytyjskich rozpoczęto akcję wspierania homoseksualistów, ponad 100 rad miejskich, posterunków policji, ośrodków zdrowia, serwisów internetowych, a nawet sklepów spożywczych zostało nagrodzonych odznaką Navaho. Dostają ją te instytucje, które wspierają "społeczną akceptację gejów, lesbijek i transseksualistów". Dlaczego upodobano sobie akurat Navaho? Inicjatorzy projektu - urzędnicy publicznej agencji zdrowia hrabstwa North West Lancashire - twierdzą, że Navaho czcili homoseksualistów jako istoty posiadające zdolności magiczne. "Indianie Navaho - przekonują - przyznawali homoseksualistom szczególny status w społeczeństwie, gdyż podziwiali ich odmienne życie płciowe". Dopiero "źli chrześcijańscy misjonarze" mieli zakończyć te "pozytywne obyczaje". Okazuje się jednak, że nikt nie zapytał o zdanie Indian. Toteż największe plemię Ameryki Północnej, liczące blisko 300 tysięcy członków, postanowiło wytoczyć wojnę brytyjskim urzędnikom. - Naród Navaho jest głęboko zaniepokojony fałszywą interpretacją swej historii. Nie godzimy się na używanie nazwy naszego plemienia do celów, które są sprzeczne z naszym prawem - powiedział prokurator generalny plemienia Louis Denetsosie brytyjskiemu dziennikowi "The Daily Telegraph". Denetsosie zaprzeczył, aby u Navaho kiedykolwiek "czczono homoseksualizm". Przywódcy plemienia, które zamieszkuje rezerwat położony na pograniczu stanów Arizona, Nowy Meksyk oraz Utah, niedawno zakazali małżeństw homoseksualnych na swym terenie. - Jeżeli brytyjskie organizacje dalej będą używać nazwy Navaho do promocji homoseksualizmu, podamy ich do sądu - zapowiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" rzecznik plemienia George Hardeen.
Obajtka za to, że osmielił się bronić świętego Jana Pawła II.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.