Papież Franciszek wygrywa i zdobywa serca ludzi dlatego, że nie uważa się za Napoleona - twierdzi profesor psychologii z Buenos Aires Francisco Mele. Wykład na temat osobowości nowego biskupa Rzymu, a zarazem swego przyjaciela Mele wygłosił w Todi we Włoszech.
W swym wystąpieniu, przytoczonym przez włoskie media, profesor powiedział: "Papież Franciszek wychodzi poza dynamikę władzy i zbliża się do ludu, który uznaje jego władzę duchową".
"Kościoły w Argentynie wypełniają się ludźmi, ale sukces tego zbliżenia się do ludu ze strony papieża Franciszka nie zostanie udaremniony przez wolę glorii. Napoleon uważał się za Napoleona, oto dlaczego spotkała go klęska" - oświadczył rodak papieża, który po nim wykłada psychologię w Kolegium Zbawiciela w Buenos Aires.
"Jorge Mario Bergoglio - dodał profesor Mele - ma wśród swego oręża to, co ma najpotężniejszą moc: pokorę. On nie uważa się za Napoleona".
Nauczyciel akademicki z Buenos Aires wyraził następnie przekonanie, że istotę systemu myślenia nowego papieża można opisać posługując się figurami geometrycznymi. Profesor Mele zaproponował metaforę kuli i wielościanu. Zauważył, że obecne społeczeństwo, doprowadzone do stanu skrajnej rywalizacji przez proces globalizacji można porównać do kuli, w której przekreślane są wszystkie różnice między jednostkami, co z kolei jego zdaniem jest powodem wiecznej wojny między nimi.
"Tymczasem społeczeństwo w rozumieniu papieża przypomina wielościan, w którym istnieją różnice między poszczególnymi częściami składowymi" - ocenił profesor Mele.
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.