Na Tahiti dobiega końca rok rodziny - donosi Radio Watykańskie. Choć od przeszło 200 lat ta polinezyjska wyspa w oczach podróżników uchodzi za raj na ziemi i w znacznej mierze przyczynia się do kształtowania stereotypu "szlachetnego dzikusa", tahitańskie rodziny są w rzeczywistości małym piekłem. W jakimś stopniu są za to odpowiedzialni sami turyści, hołdujący rozwiązłości seksualnej.
Kościół katolicki, który próbuje uzdrowić sytuację tamtejszej rodziny, stoi przed nie lada wyzwaniem. Obecnie połowa par żyje w konkubinacie, a niemal połowa małżeństw kończy się rozwodem. Jakby tego było mało, na wyspę – czytamy w liście skierowanym do rodzin przez abp. Huberta Coppenratha z Pappeete – przenikają śmiercionośne ideologie, promujące homoseksualizm. Przez cały rok 2008 tamtejszy Kościół próbował objąć społeczeństwo programem uzdrowienia rodziny. Miał on przekonać Tahitańczyków, że prawdziwym rajem jest szczęśliwa rodzina, instytucja naturalna, dana człowiekowi przez Boga.
Inne statki nadal nie mogą swobodnie żeglować - podkreślił przedstawiciel rządu Japonii.
Od początku 2026 roku odnotowano już ponad 2 tys. pożarów lasów.
Rząd: śmierć członków obrony cywilnej w nowym ataku Izraela, to zbrodnia wojenna
Surowe kary grożą turystkom z USA, które wypuściły do morza homary z restauracji.