Bez chrztu do nieba? A jednak

Różnicy między teologicznymi dociekaniami a oficjalnym nauczaniem Kościoła wielu ludzi nie rozumie.

No i stało się. Kolejna sensacja w Kościele. Nie ma „limbusa puerorum”, czyli otchłani dla dzieci, które umarły bez chrztu. Ich dusze idą prosto do nieba. Mimo grzechu pierworodnego. Tak orzekła po wieloletnich naradach Międzynarodowa Komisja Teologiczna, a Benedykt XVI podobno tę decyzję zaaprobował. Nic dziwnego, wiele lat temu wyrażał wątpliwości w tej materii i jako szef Kongregacji Nauki Wiary z naciskiem nazywał pomysł „limbusa” teologiczną hipotezą. Bo też niczym innym on nie był. Cała sprawa pokazuje bardzo ostro różnicę między nauczaniem Kościoła a badaniami teologicznymi. A, jak zwrócił uwagę ks. Luis F. Ladaria, sekretarz Międzynarodowej Komisji Teologicznej, ogłoszenie dokumentu zawierającego jej wnioski w kwestii otchłani wcale nie zamyka badań nad kwestią losów dusz dzieci, które zmarły bez chrztu. Tej różnicy między teologicznymi dociekaniami a oficjalnym nauczaniem Kościoła wielu ludzi nie rozumie. Niedawno takim niezrozumieniem popisał się szef jednego z największych polskich tygodników, który po sejmowych głosowaniach nad wpisaniem do konstytucji prawnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci zarzucił zwolennikom zmian, że nie znają nauczania Kościoła, na które się powołują, ponieważ św. Tomasz z Akwinu uważał, że dziecko zaczyna być człowiekiem nie w chwili poczęcia, ale znacznie później. Istotnie, ten uważany przez wielu za największego teologa w dziejach Kościoła dominikanin snuł na ten temat rozważania. Ale nigdy nie stały się one oficjalnym stanowiskiem Kościoła. Podobnie jak „limbus”. Próżno go szukać w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Teologia nie polega na mówieniu Panu Bogu, co ma robić. To nauka, która zajmuje się odkrywaniem i badaniem wszystkiego, co Bóg zechciał nam o sobie powiedzieć. Niejeden teolog w swych poszukiwaniach pobłądził, źle zinterpretował jakiś fragment Objawienia Bożego, w zatroskaniu o dobro Kościoła zaproponował jakieś dziwaczne rozwiązanie poważnego problemu. Tak właśnie - jak widać - było z limbusem. Dziś można odważnie powiedzieć, że pomysł odsyłania dzieci bez chrztu do otchłani wynikał ze „zbyt zawężonej i rygorystycznej wizji zbawienia”. Czyli z błędu. Czy stwierdzenie, że dusze dzieci bez chrztu trafiają do Raju doprowadzi Kościół do rezygnacji z chrztu dzieci? Byłoby to dziwne i... błędne. O. Jacek Salij przed laty przypominał w związku z dyskusją o otchłani, że według Katechizmu Kościoła Katolickiego (a więc oficjalnego nauczania Kościoła) „Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany sakramentami" i dodał „Upoważnia to nas do nadziei, że Bóg znajdzie sposób na zbawienie również dzieci zmarłych bez chrztu, jednak nie możemy mieć pewności na ten temat”. Międzynarodowa Komisja Teologiczna swoją decyzją tę nadzieję potwierdziła. Ale nie ustaliła ostatecznie na czym polega ten „sposób Boga”, aby dusze dzieci zmarłych bez chrztu trafiły do nieba. Być może kiedyś teolodzy odkryją i to. Krok po kroku. Podobnie, jak krok po kroku odkrywają Boże Miłosierdzie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
12°C Poniedziałek
noc
11°C Poniedziałek
rano
13°C Poniedziałek
dzień
13°C Poniedziałek
wieczór
wiecej »