Z ziemi włoskiej do Polski

O kulcie św. Rity na Półwyspie Apenińskim krążą legendy. Ale patronka wzywana w sprawach trudnych i beznadziejnych staje się coraz bardziej znana także w naszym kraju. Przykładem jest mała parafia Czarna koło Ustrzyk, gdzie na comiesięczne nabożeństwo przyjeżdża bardzo dużo ludzi.

Mocno wierzyłam, że Ania będzie w końcu zdrowa, że św. Rita wyprosi dla nas tę ogromną łaskę u Pana Boga. Pod koniec grudnia objawy zaczęły ustępować, aż w końcu całkiem zanikły. W rozmowie z panią chirurg, która miała operować Anię, powiedzieliśmy, że chcielibyśmy zrobić dodatkowe badania przed operacją. Umówiliśmy się na kontrolne USG. Badanie to potwierdziło, że guz zmalał o połowę. Lekarze byli bardzo zaskoczeni. Poczuliśmy z mężem ogromną ulgę. Umówiliśmy się na kolejną wizytę za 3 tygodnie. Na badaniu USG okazało się, że po zmianie nie ma śladu. Wszystko znikło. Na kolejnej wizycie miesiąc później usłyszeliśmy, że nie ma potrzeby dalszej kontroli zmiany guzowatej, bo nic tam nie ma – wspomina pani Marta.

Gotowość na wielkie rzeczy

W Polsce od kilkunastu lat kult św. Rity dynamicznie rozwija się w krakowskim kościele augustianów. Istniał on tam zresztą od XVIII w. Co miesiąc odbywają się tam nabożeństwa, na które ciągną rzesze ludzi. Właśnie od augustianów z kościoła pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej relikwie św. Rity trafiły do parafii w Czarnej, w Bieszczadach. Było to w sierpniu 2012 roku. Rok wcześniej proboszcz z Czarnej, ks. Andrzej Majewski, przeszedł pierwszą operację nowotworu z przerzutami. Później była druga operacja i kilkanaście zabiegów chemioterapii. – Leżąc w szpitalu w Krakowie, od kobiety z jednej ze wspólnot charyzmatycznych usłyszałem o nabożeństwach do św. Rity w tamtejszym kościele augustianów. To był dla mnie pierwszy sygnał. Po wyjściu ze szpitala moja parafianka powiedziała mi, że modli się za mnie do św. Rity. A jakiś czas potem znajomy ksiądz, który nigdy nie wspomniał o tej świętej, opowiadał mi, jak rozwiązał bardzo trudną sprawę, powierzając ją św. Ricie. To mi wystarczyło – opowiada ks. Majewski.

Na jedno z kolejnych krakowskich nabożeństw proboszcz z Czarnej zabrał cały autokar swoich parafian, żeby zobaczyli na własne oczy i zdecydowali, czy chcą mieć relikwie świętej u siebie w Bieszczadach. Fragment sukni św. Rity proboszcz odbierał tuż po swojej drugiej operacji. Uroczyście wprowadzono je do parafialnego drewnianego kościołka. I tak się zaczęło. Ksiądz Majewski nie ma wątpliwości, że życie zawdzięcza Bogu i szturmowi, który szereg ludzi przypuściło do nieba za wstawiennictwem świętych, wśród których pierwsze skrzypce nieoczekiwanie zagrała włoska zakonnica. – Gdy odbieraliśmy relikwie, augustianin o. Marek Donaj powiedział, że kto bierze do siebie św. Ritę, musi być gotowy na wielkie rzeczy. I takie rzeczy się dzieją – dodaje na zakończenie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
18°C Piątek
dzień
22°C Piątek
wieczór
21°C Sobota
noc
16°C Sobota
rano
wiecej »