Katyńskie pytania

75 lat po ogłoszeniu przez III Rzeszę informacji o odkrytych grobach pod Smoleńskiem zbrodnia katyńska nadal pozostaje wyzwaniem badawczym oraz politycznym.

Najważniejsze fakty w tej sprawie są znane. Decyzję o wymordowaniu 14 587 polskich jeńców wojennych z sowieckich obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz ponad 7300 Polaków przetrzymywanych w więzieniach NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej podjęło 5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b). Szczątki polskich jeńców spoczywają w dołach śmierci w Katyniu, Piatichatkach pod Charkowem i w Miednoje pod Twerem. Ofiary z tzw. ukraińskiej i białoruskiej listy katyńskiej, a więc osoby aresztowane jesienią 1939 r. na Kresach II Rzeczypospolitej i rozstrzelane na podstawie tej samej decyzji z 5 marca 1940 r., leżą w Bykowni pod Kijowem i prawdopodobnie w Kuropatach pod Mińskiem.

Katyń był także gigantyczną operacją dezinformacyjną, prowadzoną zarówno przez stronę sowiecką, aby zbrodnię ukryć, jak i III Rzeszę, aby maksymalnie ją nagłośnić, a w ten sposób wbić klin w sojusz zachodnich aliantów ze Stalinem. Wielu szczegółów obu tych akcji nie znamy. Prof. Tadeusz Wolsza z Instytutu Historii PAN na konferencji katyńskiej w Warszawie przypomniał, że Niemcy zorganizowali bezprecedensowy, jak na warunki wojny, przyjazd do Katynia tysiąca przedstawicieli ze wszystkich okupowanych przez siebie części Europy. Aby przekonać wszystkich, że sprawcami zbrodni byli Sowieci, III Rzesza wydała w ogromnym nakładzie w wielu językach dziesiątki książek i broszur propagandowych, nakręcono też filmy dokumentalne. Prof. Wolsza zwraca uwagę także na inny wymiar akcji niemieckiej propagandy. Chociaż o tym, że w okolicach Katynia znajdują się masowe groby polskich jeńców wojennych, Niemcy wiedzieli już od 1941 r., na prace archeologiczne oraz poinformowanie o tym międzynarodowej opinii publicznej zdecydowali się dopiero wiosną 1943 r., a więc po klęsce pod Stalingradem. Spowodowała ona upadek morale w niemieckiej armii. Aby temu przeciwdziałać, zdecydowano się latem 1943 r. przywieźć do Katynia ponad 30 tys. niemieckich żołnierzy, aby pokazać im, jaki los ich czeka, gdy się poddadzą. O ile sowieckie mistyfikacje w sprawie kłamstwa katyńskiego, aby przekonać międzynarodową opinię publiczną, że sprawcami zbrodni byli Niemcy, są znane, o tyle wpływ sprawy katyńskiej na morale niemieckich żołnierzy jest tematem czekającym na opracowanie.

Dlaczego doszło do ludobójstwa?

Na przełomie lat 1939 i 1940 w sowieckiej niewoli pozostawało ponad 40 tys. polskich jeńców wojennych. Szeregowych i podoficerów zatrudniono jako siłę roboczą w pracach budowlanych. Natomiast ok. 15 tys. osób, głównie oficerów i podchorążych Wojska Polskiego, żołnierzy KOP, funkcjonariuszy policji i więziennictwa, umieszczono w trzech obozach specjalnych NKWD: Kozielsku, Starobielsku oraz Ostaszkowie. Ich los został przesądzony na przełomie lutego i marca 1940 r. Z dokumentów jednak nie wynika, aby Stalin i sowieckie kierownictwo od samego początku przewidywali likwidację ich wszystkich. Wręcz przeciwnie, w lutym 1940 r. na polecenie Berii naczelnik Zarządu Jeńców Wojennych NKWD Piotr Soprunienko przekazał akta jeńców z Ostaszkowa do rozpatrzenia Kolegium Specjalnemu NKWD Związku Sowieckiego, tzw. Centralnej Trójce, która skazała 600 osób na zesłanie do obozów na Kamczatce. Podobna procedura miała być zastosowana wobec jeńców z Kozielska i Starobielska. Ten plan nagle wstrzymano i Beria przygotował notatkę, w której napisał, że wszystkich polskich jeńców oraz więźniów należy rozstrzelać, gdyż są zatwardziałymi i nierokującymi poprawy wrogami władzy sowieckiej.

Warto postawić pytanie, co wydarzyło się między 20 lutego a 5 marca 1940 r., kiedy to sowieckie kierownictwo (a prawdopodobnie Stalin osobiście) odstąpiło od zamiaru skierowania polskich jeńców do obozów pracy, a zdecydowało się na ich wymordowanie. W polskiej opinii publicznej ugruntowane jest przekonanie, że Stalinowi chodziło o wyniszczenie polskiej elity. Ale w tym momencie nic nie zapowiadało, że państwo polskie zdoła się odrodzić. Nie była to także prosta operacja, jakich setki wykonywali czekiści w latach Wielkiego Terroru. O jej wyjątkowości świadczy to, że decyzję o wymordowaniu Polaków musiało podjąć Biuro Polityczne, a wyroki zatwierdzało trzech najwyższych rangą funkcjonariuszy NKWD. Jej niezwykłość potwierdza także fakt, że dokument z 5 marca 1940 r. nigdy nie został zniszczony. Przechowywany był w tajnym archiwum na Kremlu, a z jego treścią zapoznawał się każdy kolejny sekretarz generalny KC KPZR, stając się strażnikiem prawdy o zamordowanych Polakach.

Interesującą sugestię w tej sprawie przedstawiła podczas międzynarodowej konferencji „Zbrodnia katyńska. 75 lat walki o prawdę” prof. Claudia Weber z Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Zwróciła uwagę na to, że w lutym 1940 r. strona niemiecka odmówiła dalszych rozmów o przyjmowaniu polskich jeńców z sowieckich obozów. Kilka tygodni później Beria przygotował zbrodniczą notatkę. W tym samym czasie odbyło się także kilka spotkań wysokiej rangi oficerów gestapo i NKWD poświęconych zwalczaniu polskiego oporu. Czy rozmawiano wówczas o zakrojonej na szeroką skalę akcji wymierzonej w polską elitę – nie wiemy. Faktem natomiast jest, że kiedy trwają egzekucje w Katyniu, Miednoje czy Charkowie, na terenach okupowanych przez III Rzeszę rozpoczyna się nie mniej brutalna akcja AB, wymierzona w polską inteligencję i grupy przywódcze. Jedno nie ulega wątpliwości – polityczne tło decyzji katyńskiej nie zostanie do końca wyjaśnione, dopóki historycy nie będą mieli dostępu do wszystkich materiałów sowieckiego kierownictwa państwowego z tego okresu.

Nieznane groby

Profesor Wojciech Materski z Instytutu Studiów Politycznych PAN i wydawca dokumentów katyńskich zwraca uwagę, że nasza niewiedza w sprawie zbrodni katyńskiej dotyczy kilku kwestii, zarówno szczegółowej lokalizacji miejsc pochówków oraz nadal utajnionych dokumentów, jak i społecznej percepcji tego wydarzenia w świadomości współczesnych Rosjan. – Mamy cmentarze memorialne w Miednoje, w Piatichatkach oraz w Katyniu i wiemy, kto spoczywa w dołach śmierci w tych miejscach, ale już bez szczegółowej lokalizacji miejsc pochówku. Inaczej jest w przypadku cmentarza w Bykowni pod Kijowem – twierdzi. – W dużej mierze ma on charakter symboliczny. Podczas prac archeologicznych w Bykowni zidentyfikowano ok. 500 ciał, które mogły być ciałami Polaków, ale tylko w jednym przypadku mamy pewność, że chodzi o osobę, której nazwisko znalazło się na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej – podkreśla. Nadal nic nie wiemy o liście białoruskiej, na której znajdują się nazwiska osób rozstrzelanych prawdopodobnie w Mińsku. – Być może spoczywają one na uroczysku Kuropaty pod Mińskiem – mówi prof. Materski. To jednak ogromny kompleks leśny, pełen dołów śmierci. Nigdy nie były tam prowadzone systematyczne prace archeologiczne.

Brakujące dokumenty

Tożsamość ofiar spoczywających w dołach śmierci w Katyniu, Piatichatkach i Miednoje została ustalona na podstawie oryginalnych list dyspozycyjnych, do których dotarli rosyjscy historycy współpracujący ze Stowarzyszeniem Memoriał. – Wiemy jednak, że NKWD prowadziło szczegółowe teczki każdego jeńca. Jeszcze w marcu 1959 r. były one w zasobach archiwalnych KGB. Wiemy to z notatki szefa KGB Aleksandra Szelepina przeznaczonej dla sekretarza generalnego KC KPZR Nikty Chruszczowa, w której postulował ich zniszczenie. Z notatki Szelepina wiadomo, że teczek polskich jeńców przetrzymywanych w trzech obozach było 21 857. Wtedy istniały także protokoły tzw. Centralnej Trójki, czyli Kolegium Specjalnego NKWD, kierującego mordem na Polakach, a później zajmującego się zacieraniem śladów tej zbrodni. W skład Trójki wchodzili: szef Wydziału Specjalnego NKWD Leonid Basztakow oraz zastępcy Berii – Wsiewołod Mierkułow i Bogdan Kobułow. Co ważne, Szelepin w swej notatce postulował, aby archiwizować protokoły. Żaden polski historyk ich jednak nie widział – mówi prof. Materski. Są również informacje o tym, że osoby, które brały udział w rozstrzelaniu polskich jeńców, zostały później nagrodzone specjalnymi nagrodami pieniężnymi oraz urlopami okolicznościowymi na podstawie raportów, jakie sporządzały tzw. komanda realizujące zbrodnię katyńską. Tych dokumentów także nie znamy.

Nie znamy również kompletnych materiałów ze śledztwa katyńskiego prowadzonego przez wojskową prokuraturę Federacji Rosyjskiej nr 159. – Braki są głównie w numeracji końcowej – mówi prof. Materski. – Są to zapewne tomy, które pokazują, jak Naczelna Prokuratura Wojskowa FR doszła do skandalicznej konkluzji, że zbrodnia katyńska była zbrodnią pospolitą, która uległa przedawnieniu.

Rozmywanie prawdy

Związek Sowiecki do zbrodni katyńskiej przyznał się dopiero 13 kwietnia 1990 r. Uznano, że była to zbrodnia reżimu stalinowskiego. To stanowisko pozostaje nadal w mocy. Ale w debacie publicznej już ta prawda jest rozmywana. Pojawia się coraz więcej publikacji dowodzących, że sprawcami zbrodni byli Niemcy, a dokumenty, które Jelcyn przekazał Polakom, zostały spreparowane. Istotnym wydarzeniem w tej sprawie będzie odsłonięcie nowego kompleksu memorialnego w Katyniu. Doktor Ernest Wyciszkiewicz, dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, zwraca w tym kontekście uwagę, że Ministerstwo Kultury przygotowuje w rosyjskiej części cmentarza katyńskiego nowy pawilon z wystawą poświęconą tysiącletniej historii relacji polsko-rosyjskich. – Można w ten sposób skonstruować taki kontekst dla prawdy o zbrodni katyńskiej, który będzie dla nas nie do przyjęcia – podkreśla. Doktor Nikita Pietrow z moskiewskiego Memoriału widzi sprawę szerzej. Jak długo władza na użytek wewnętrzny będzie po cichu rehabilitowała Stalina, tak długo prawda o zbrodni katyńskiej będzie relatywizowana i będzie przyzwolenie na jej fałszowanie. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    17°C Sobota
    dzień
    18°C Sobota
    wieczór
    15°C Niedziela
    noc
    13°C Niedziela
    rano
    wiecej »