O czym dyskutowano podczas Kongresu Duszpasterskiego?

Wydarzenie odbyło się w ramach IX Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie w dniach 21-24 sierpnia. Uczestniczyło w nim około 37 tys. osób ze 116 państw, w tym 6,5 tys. poniżej 18. roku życia.

W kontekście adhortacji apostolskiej Franciszka „Amoris laetitia” omawiano ważne tematy dotyczące życia rodzinnego, takie jak przekazywanie wiary, wyzwania jakie stanowią dla rodziny nowe technologie, wkład rodzin w zrównoważony rozwój, konsekwencje konfliktów rodzinnych dla dzieci, rodziny bezdomne, uzależnienia, separacja, rozwody oraz relacje z homoseksualnymi członkami rodzin. Głos zabierali zarówno biskupi i naukowcy, jak też same pary małżeńskie.

Inauguracja

Kongres Duszpasterski zainaugurowali 21 sierpnia arcybiskup Dublina, Diarmuid Martin oraz prefekt Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, kard. Kevin Farrell. Witając przybyłych abp Martin zaznaczył, że Światowe Spotkanie Rodzin nie jest wydarzeniem ideologicznym, w którym oddawano by hołd jakiemuś nieistniejącemu modelowi rodziny. Nie jest odległą koncepcją, lecz miejscem, w którym naucza się, doświadcza i praktykuje współczucie, życzliwość, łagodność, cierpliwość i przebaczenie. Zauważył, że model życia rodzinnego w Irlandii uległ zmianie. Wskazał, że w obliczu nowych wyzwań konieczne jest, aby ludzkie relacje były przyodziane miłością. „Tylko moc miłości może oczyścić i odnowić nasz Kościół, nas i nasze społeczeństwo” – stwierdził metropolita irlandzkiej stolicy. Wyraził wdzięczność Bogu za różne ofiary, jakie niekiedy ponoszą rodziny, wyrażając swoją miłość i trwając w niej. „Modlimy się za tych, którzy nigdy nie doświadczyli takiej miłości lub którym taka miłość została skradziona poprzez znęcanie się lub lekceważenie” - powiedział otwierając IX Światowe Spotkanie Rodzin abp Diarmuid Martin.

Więcej o dobru dziecka

Kościół katolicki „za dużo mówił o seksie, a za mało o szkodach, wyrządzonych dzieciom w wyniku konfliktów między rodzicami” - podkreślał kard. Christoph Schönborn. Przewodniczący episkopatu Austrii wygłosił słowo wprowadzające do dyskusji o „rodzinie w tradycji żydowsko-chrześcijańskiej”. W panelu uczestniczyli też prymas Kościoła anglikańskiego Irlandii, abp Michael Jackson, prawosławny arcybiskup Michaił Nasonow oraz naczelny rabin Dublina Zalman Lent.

Arcybiskup Wiednia przypomniał, że zwrócił na to uwagę papież Franciszek, który w swojej posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” zrezygnował ze wskazówek moralnych, nie poruszył też tematu seksu, ale z całym naciskiem mówił o dobru dziecka.

- Dzieci najczęściej bardzo cierpią na skutek rozwodu bądź separacji rodziców, co ma niszczycielskie oddziaływanie na ich rozwój, stwierdził kard. Schönborn i przytoczył słowa papieża z jego adhortacji: „Nigdy, nigdy nie wolno wam uczynić z dziecka zakładnika!” „Amoris laetitia” jest tym papieskim dokumentem, wokół, którego toczą się kongresowe debaty. - Dobro dzieci musi być na pierwszym miejscu, mówił arcybiskup Wiednia i dodał, że trzeba też uważać na to, aby rodzice, nawet skonfliktowani i rozwiedzeni, wobec swoich dzieci zawsze mówili dobrze o swoich współmałżonkach.

Małżeństwo określił kard. Schönborn jako największą formę przyjaźni, bowiem jest ono nastawione nie tylko na stabilność, wspólne dzielenie życia i dobro drugiej osoby, ale także zawiera w sobie zgodę na nierozerwalność i wyłączność. - Kochające się osoby nie traktują swego małżeństwa jako tymczasowe, ale pragną, aby ten związek przetrwał wszelkie zawirowania - powiedział austriacki purpurat. Dodał, że silne pragnienie posiadania dzieci i fakt, że rodzice wzajemnie się kochają i chcą z sobą pozostawać pokazuje, jak bardzo wierność zakorzeniona jest w istocie ludzkiej.

Jako decydujący filar małżeństwa w ujęciu żydowsko-chrześcijańskim kard. Schönborn podkreślił wolność partnera. W tym pojęciu tylko Bóg jest centrum życia, On ma wyłączne prawo do najgłębszej, najbardziej utajonej sfery osobistej kochanego człowieka i tylko On może w pełni zaspokajać potrzeby człowieka. Dlatego partner w małżeństwie nie może oczekiwać od innych tego, „co jest tylko przywilejem Bożej miłości”, zacytował kard. Schönborn stwierdzenie ewangelickiego teologa Dietricha Bonhoeffera, na które także zwracał uwagę papież Franciszek.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • tomaszl
    26.08.2018 09:33
    Smutny kongres i smutne podsumowanie. Kościół przegrał na własne życzenie na polu małżeństwa. Dziś zamiast o radości małżeństwa katolickiego mówi sie już o rodzinie, zakładając przy tym, że dobro dzieci jest najważniejsze a rodzina nie do końca musi sie opierać o małżeństwo katolickie.

    W sumie to jest już ewidentnie uznanie, że katolickie małżeństwo jest tylko jakimś ideałem, do którego nieliczni dojrzeli, a reszta ma sie troszczyć o dzieci. Ale gdy brak fundamentu (małżeństwo rozumiane po katolicku) to nie ma szans na katolickie wychowanie dzieci do życia wiarą w dorosłości a tym bardziej do wychowania dzieci do życia w katolickich dozgonnych małżeństwach. I to nie jest wina świata, lecz Kościoła i za to już dziś potrzeba drogi pokutnej całego Kościoła.

    Do tego dochodzi oczywiste dla każdego zmagającego sie ciężka choroba dziecka oskarżenie wspólnoty Kościoła - na tej drodze zostaje sie samemu, często zresztą stając na obrzeżach Kościoła. Brak zrozumienia, "złote" dobre rady czy też ewidentne odrzucenie to są niestety standardy zachowań wspólnoty.
    Szkoda że nie zaproszono na kongres małżonków będących na skraju wyczerapania fizycznego i nerwowego, szkoda że o niepełnosprawności mówiono optymistycznie. Bo może prawda i realność swiadectw by wstrząsnęła słuchaczami.
    Zamiast tego, zamiast sesji poświęconej realnej pomocy czy choćby przygotowaniu duchownych i świeckich do pomocy rodzinie w kryzysie (bo chore dziecko jest wielkim kryzysem rodziny) dyskutuje się o niezrozumienie ludzi z zaburzoną orientacją seksualną. Cóż dodać.

    I jeszcze o kryzysie - te świadectwa pokazuje jedno. Faktyczny kryzys małżeństwa wynika z braku mężczyzn. Czy osobę, która po czterech latach zakochuje sie w innej kobiecie można uznać za mężczyznę? Szczególnie, gdy to jego żona musi ratować małżeństwo.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    17°C Niedziela
    rano
    24°C Niedziela
    dzień
    24°C Niedziela
    wieczór
    22°C Poniedziałek
    noc
    wiecej »