Ból i nadzieja

Cudze grzechy mogą oburzać, ale nie powinny nas czynić gorszymi. Wręcz przeciwnie.

Byłem w piątek na Drodze Krzyżowej w katowickiej katedrze. To był Dzień Modlitwy i Pokuty wynagradzającej za grzechy wykorzystywania małoletnich. Spora grupa idących za krzyżem księży, Arcybiskup... Czegoś mi jednak zabrakło. Wiernych idących razem z nimi za krzyżem. W katedrze, jak każdego roku na Drogach Krzyżowych, było całkiem sporo ludzi. Przyzwyczajony jestem, że zazwyczaj mniej więcej połowa idzie za prowadzącym i niosącymi krzyż ministrantami od stacji do stacji. Wszak chodzenie należy do istoty tego nabożeństwa. Tym razem z ławek ruszyła garstka. Zrobiło mi się jakoś nieswojo. Reszta przestraszyła się dostojeństwa tej procesji i uznała, że w takim gronie nie wypada?

Oby. Bo nie wyglądało to dobrze. Jakby owa reszta chciała powiedzieć: my nie mamy z tym nic wspólnego, niech wstydzą się księża. Tyle że ci konkretni księża też nie mieli z grzechami wykorzystywania seksualnego nic wspólnego. Szli zawstydzeni z powodu grzechów niektórych swoich współbraci, a tak niewielu zdecydowało się im towarzyszyć...

No właśnie: niektórych swoich współbraci. W Polsce jest koło 30 tysięcy kapłanów. Oskarżenia dotyczą ułamka procenta spośród nich. Każdy taki przypadek jest oczywiście wielkim złem, tym większym, że popełnionym przez kogoś, kto ma prowadzić do Boga, a nie być powodem zgorszenia. Zdecydowanie nie można jednak generalizować oskarżając całe środowisko. To jednak nie tak.

Problem wykorzystywania seksualnego małoletnich dotyczy całych społeczeństw. Od zawsze. Po rewolucji obyczajowej ’68 roku głośne stały się w wielu krajach postulaty, by seks dorosłego z dzieckiem uznać za coś normalnego. Bo przecież dzieci też mają swoje potrzeby seksualne - twierdzono. Tego rodzaju hasła znalazły się nawet na sztandarach niektórych partii politycznych w Europie. Częściowe opamiętanie na naszym kontynencie przyszło gdzieś w ostatniej dekadzie ubiegłego tysiąclecia. Głośniej zaczęto wtedy mówić o krzywdzie seksualnego wykorzystywania małoletnich. Tyle że nie do końca konsekwentnie.

Słusznie potępia się dziś takie czyny duchownych. O innych od czasu do czasu się wspomina. Z wyrozumiałością za to podchodzi się do podobnych, popełnionych przez ludzi znanych, ale z Kościołem niezwiązanych. Przede wszystkim zaś wcale nie zrezygnowano z postulatów wczesnego seksualnego uświadamiania dzieci, będących w praktyce programowym ich demoralizowaniem. Być może nie mam racji, ale trudno mi nieraz oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie możliwość uderzenia w Kościół katolicki, protagoniści postępu  już dawno, bez owijania w bawełnę, zaliczyliby kontakty seksualne dzieci z dorosłymi do niezbywalnych praw człowieka.

Kościół niewątpliwie musi z tego doświadczenia wyciągnąć wnioski. Zarówno ci, którzy takich czynów się dopuszczali, jak i ci, którzy lekceważyli ból ofiar, muszą wejść na drogę nawrócenia. Być może potrzebne są także pewne reformy strukturalne. To powinien zrobić Kościół jako całość. A Ty i ja?

Grzechem można się oburzać, ale nie należy się gorszyć. Wręcz przeciwnie: trzeba wzmóc wysiłki, by stawać się lepszym. Bo – jak to ujęto w jednej z piosenek:

Może jeśli będę dobrym człowiekiem
Który chce lepszym być każdego dnia
Pana Boga ktoś przeze mnie zobaczy
Bo chrześcijanin to właśnie ja.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Tycjan
    10.03.2019 18:03
    Eh ! co to znaczy "uważa się " że np. seks z małoletnim to nic zdrożnego , albo "uważa się " że seks księdza z małoletnim to coś zdrożnego ale przedstawicieli " traktuje się" łagodnie ?
    "
    Samo "się nie uważa" samo się "nie traktuje" zawsze KTOŚ to musi robić , więc KTO ? cóż to za bezosobowość ?


    Teraz ja za Pana odpowiem - ateiści , zgadza się ?
  • tomak
    11.03.2019 10:11
    O pedofilii niektórych (nielicznych) księży łatwo pisać (celuje w tym prasa ateistyczna), bo duchowieństwo katolickie słabo się broni i z jego strony oskarżyciel nie ma się czego obawiać. Oczywiście UDOWODNIONE przypadki pedofilii wśród księży należy karać, co do tego nie powinno być wątpliwości. Znacznie gorszą rzeczą jest urzędowe wprowadzanie pedofilii, jak dzieje się to obecnie w Warszawie za sprawą niejakiego trzaskowskiego. W Polsce to nowa sytuacja, której ludzie nie tylko wierzący, ale i normalni, zdrowi psychicznie i mentalnie powinni się zdecydowanie przeciwstawić, zanim "eksperyment" warszawski nie rozleje się na całą Polskę. Tu naprawdę potrzebna jest mobilizacja i duchownych i świeckich.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    19°C Czwartek
    noc
    16°C Czwartek
    rano
    23°C Czwartek
    dzień
    23°C Czwartek
    wieczór
    wiecej »