Rozmowa trudna, ale konieczna

Oczyszczanie pamięci historycznej to trudny proces. Dlatego tak ważna jest działalność polsko-ukraińskiej komisji podręcznikowej. Tematem jej ostatniego posiedzenia był opis naszych relacji w ubiegłym stuleciu.

Polsko-Ukraińska Komisja Ekspertów ds. doskonalenia treści podręczników szkolnych do historii i geografii działa z inicjatywy ministerstw edukacji obu krajów. Od trzech lat polskim współprzewodniczącym jest prof. Marek Kornat. – Ideą naczelną prac komisji jest zwrócenie uwagi na potrzebę korektury niektórych treści podręcznikowych dotyczących sąsiada – podkreśla w rozmowie z GN. – Chodzi przede wszystkim o zapisy mogące pogłębiać negatywne stereotypy. Jest także zjawisko szersze, które wynika z braku wzajemnej wiedzy o swojej historii – podkreśla profesor. Na przykład o naszych narodowych powstaniach w ukraińskich podręcznikach jest bardzo niewiele. Podobny zarzut może nam przedstawić strona ukraińska, wskazując na kwestie z jej punktu widzenia ważne, a u nas niedostrzegane. Po każdym spotkaniu przyjmowany jest wspólny komunikat, który przedkładany jest kierownictwom obu resortów i służy jako rodzaj instrukcji dla historyków piszących podręczniki. Do komunikatu jako załączniki dodawane są recenzje analizowanych podręczników.

– Oczywiście nie oznacza to, że automatycznie wszystkie nasze zalecenia są wprowadzane w życie, ale jest to jakiś wspólny punkt odniesienia – dodaje prof. Kornat. – 80. rocznica wybuchu II wojny światowej w sposób naturalny kierowała nasze zainteresowania tym razem w stronę wieku dwudziestego, zwłaszcza że był on naznaczony traumatycznymi doświadczeniami w dziejach obu narodów – podkreśla prof. Kornat.

Lepiej się rozumiemy

Z przebiegu posiedzenia zadowolony był ukraiński współprzewodniczący komisji prof. Stanisław Kulczycki, historyk, wicedyrektor Instytutu Historii Ukraińskiej Akademii Nauk. W rozmowie z GN podkreślał, że udało się zrealizować cały założony wcześniej program. Na pytanie o różnice między stanowiskiem naukowców z Polski oraz Ukrainy zwrócił uwagę, że jest ich niewiele, choć ciągle są te same. To przede wszystkim ocena OUN UPA i tego, co wydarzyło się w latach 1943–1945 na Wołyniu oraz w Galicji Wschodniej. W jego przekonaniu za każdym razem punkt widzenia ekspertów z obu stron jednak zbliża się do siebie. – W ostatnim roku – dodaje – między dziennikarzami, ale także historykami z Polski i Ukrainy doszło do wielu sporów i nieporozumień. Dobrze byłoby je zakończyć jakąś wspólną konkluzją, gdyż z naszych sporów pożytek ma tylko jeden kraj – Federacja Rosyjska – przekonuje. – Droga do porozumienia nie będzie jednak łatwa – dodaje.

Jeśli nawet historycy zdołają ustalić najważniejsze fakty, różne pozostaną ich interpretacje. Problemem jest także ujednolicenie przekazu w ukraińskich podręcznikach, gdyż zdarza się, że te same wydarzenia są różnie opisywane w kolejnych wydaniach. Na moje pytanie, jak opisywane są w ukraińskich podręcznikach zbrodnie dokonywane przez formacje ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943–1945, prof. Kulczycki odpowiada, że określane są mianem „wołyńskiej tragedii”. Ma także świadomość, że w polskich podręcznikach jest to nazywane rzezią polskiej ludności, ale jego zdaniem między tymi określeniami nie ma aż tak wielkiej różnicy. Podkreśla, że w ostatnim czasie na Ukrainie ukazało się wiele prac naukowych opisujących przebieg dramatu na Wołyniu i w Galicji Wschodniej z różnego punktu widzenia. W tym kontekście wymienił m.in. prace dr. hab. Ihora Iljuszyna, znanego i tłumaczonego także w Polsce laureata nagrody Polskiego Towarzystwa Historycznego. Na moją uwagę, że większy wpływ na ukraińską opinię mają prace Wołodymyra Wjatrowycza, przewodniczącego kijowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, stawiającego tezę, że mieliśmy wówczas do czynienia nie z mordami na ludności cywilnej, ale drugą wojną polsko-ukraińską, prof. Kulczycki stwierdził, że Wjatrowycz reprezentuje myślenie charakterystyczne dla Ukrainy Zachodniej. Nie jest to postawa, jego zdaniem, dominująca wśród ukraińskich historyków. Zwraca także uwagę na fakt, że w czasach komunistycznych cały narodowy ruch ukraiński był szkalowany i opisywany jako kolaborujący z Niemcami. – Dzisiaj – mówi – staramy się obiektywnie oceniać zarówno tych, którzy walczyli w szeregach komunistycznej partyzantki oraz w jednostkach Armii Czerwonej, w oddziałach OUN UPA, jak i tych, którzy zgłosili się ochotniczo do służby w dywizji SS Galizien, a było ich ok. 80 tysięcy.

Najtrudniejsze przed nami

Zdaniem prof. Grzegorza Motyki z Instytutu Studiów Politycznych PAN, badacza polsko-ukraińskich relacji w ubiegłym wieku i członka komisji, w ukraińskich podręcznikach można zauważyć istotny postęp, jeśli chodzi o opis odrodzenia polskiej państwowości w 1918 r. oraz prób stworzenia wówczas ukraińskiej państwowości. Jeszcze kilkanaście lat temu ataman Symon Petlura był traktowany jako polityczny awanturnik, a ciepło pisano o Christianie Rakowskim i ukraińskich bolszewikach przedstawianych jako patrioci. Obecnie zmienił się stosunek do Petlury. Jest on przedstawiany jako ukraiński mąż stanu, walczący o dobro Ukrainy. Jego decyzja zawarcia sojuszu z Polską wiosną 1920 r. jest opisywana jako kontrowersyjna, czy wręcz jako zdrada ukraińskich interesów, ale jest to na ogół opis zgodny z faktami. Pozwala uczniom na wyrobienie sobie własnego sądu na ten temat i zobaczenia całej złożoności sytuacji, w której działał Petlura. Przy opisie wyprawy na Kijów wiosną 1920 r. brakuje wprawdzie uwagi o tym, że jej celem było stworzenie tam ukraińskiego rządu, ale jest zdanie o wspólnej, polsko-ukraińskiej defiladzie w wyzwolonej od bolszewików stolicy.

– Ukraińskie podręczniki do historii są coraz lepsze – podkreśla prof. Motyka. Z całą pewnością odrzucony w nich został sowiecki paradygmat opowiadania o przeszłości. Znajdują w nich natomiast odzwierciedlenie główne motywy ukraińskiej polityki pamięci, ze szczególnym podkreśleniem doświadczenia Wielkiego Głodu jako formy ludobójstwa, czy podobne oceny dotyczące deportacji Tatarów w 1944 r. Niepokoić jednak musi w podręcznikach jednoznacznie pozytywny obraz formacji OUN UPA, co przejawia się m.in. w prezentacji tak kontrowersyjnego wydarzenia, jakim było powstanie rządu Jarosława Stećki we Lwowie w czerwcu 1941 r. Nie wspomina się, że była to próba stworzenia ukraińskiego państwa w orbicie III Rzeszy i odbywała się w kontekście pogromów żydowskich.

Nie ma także w podręcznikach wzmianek o antypolskich akcjach OUN UPA z lat 1943–45. Z polskiego punktu widzenia opis tych wydarzeń w ukraińskich podręcznikach jest nie do przyjęcia. Używa się eufemistycznego określenia „tragedia wołyńska”, twierdząc, że oba podziemia nawzajem się wyniszczały. W jednym z podręczników wymienia się tylko nazwy ukraińskich wiosek spacyfikowanych przez polskie siły, a pomija się milczeniem nazwy setek wsi i osad zniszczonych przez ukraińskich nacjonalistów, gdzie masowo ginęli Polacy. Z pewnością opis tych wydarzeń w ukraińskich podręcznikach nie uwzględnia ani aktualnego stanu wiedzy, ani polskiej wrażliwości na te wydarzenia.

Długi proces

– Trzeba mieć świadomość – dodaje prof. Motyka – że komisja podręcznikowa nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Nawet gdyby udało się jej wypracować jakąś formułę opisu tamtych wydarzeń, która odpowiadałaby wrażliwości obu stron, to i tak taki zapis zostałby oprotestowany. Bez jakiegoś szerszego porozumienia, wypracowanego m.in. na forum komisji historycznych obu Instytutów Pamięci Narodowej, zmiany w podręcznikach nie będą możliwe.

Z podsumowania obrad komisji wynika, że największym problemem nie jest ogólne przedstawienie dziejów Polski w podręcznikach ukraińskich, ale zawarty w nich opis relacji polsko-ukraińskich. Zastrzeżenia budzi zwłaszcza ocena OUN UPA, przedstawionego wyłącznie jako ruch walczący o suwerenność Ukrainy, bez wspomnienia o udziale tej formacji w masowych mordach na ludności polskiej. Zmiana tej oceny nie będzie prosta, gdyż jest ona waruWnkowana społecznymi emocjami oraz kontekstem politycznym. Historii zmienić nie możemy, ale wnioski z niej wyciągnąć trzeba. Dlatego każdy wspólny krok w pracach historyków polskich i ukraińskich jest krokiem w dobrą stronę. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    21°C Poniedziałek
    wieczór
    17°C Wtorek
    noc
    14°C Wtorek
    rano
    22°C Wtorek
    dzień
    wiecej »