Pięć lat wyjętych z życiorysu?

Właściwie po co jest kolęda?

Prezydent Trump sąsiaduje z kolejnymi śmiertelnymi przypadkami i z kolędą. Wszyscy, no może prawie wszyscy o kolędzie piszą. Niezła mieszanka z tego się zrobiła. Nie wiem, czy wchodzić w to? Spróbuję, temat z mojej branży. Tego roku już z dystansu – bo jako emerytowany proboszcz przyjąłem księdza, ale sam mam wolne! I to pierwszy punkt mojego wywodu – kolęda to zmęczenie. 51 sezonów za mną. Jak to mawia mój kolega ksiądz: prawie 5 lat wyjętych z życiorysu... Coś w tym jest. Ale właściwie po co jest kolęda?

Proboszcz mojego dzieciństwa po kolędzie nie chodził. Miałem wtedy jakichś 10 lat, wychodziłem z mamą z kościoła. W drzwiach spotkaliśmy owego proboszcza. Przywitał się z mamą (nauczycielką i na dodatek żoną kierownika miejscowej szkoły). Ja musiałem pocałować dobrodzieja w rękę (bez entuzjazmu). Kurtuazyjna rozmowa dorosłych, taka o niczym. Mama w pewnym momencie postawiła pytanie – bez wątpienia nieco drażliwe, czy ksiądz nie ma tarć z parafianami. Doskonale wiedziała, że takowe istnieć mogą. Pytanie zapamiętałem chyba tylko dlatego, że odpowiedź mnie ubawiła, a odebrałem ją jako prawdziwą. „Moja pani! Tarć nie ma. Ja tu sobie na plebanii (stosowny gest), oni sobie na wsi (gest), to i nie ma się co trzeć (znowu gest)”. Tak, nie miało się co trzeć. To akuratnie dobrze, ale na pewno szkoda, że proboszcz żył na zupełnie innej planecie niż parafianie. I dlatego po kolędzie nie chodził. Skrajność? Pewnie tak.

Skrajności inne też bywają. Rozwlekanie kolędy – w efekcie ksiądz wraca z trasy przed północą, ministrant przysnął w fotelu, a dzieci w domach dawno już padły. Inna skrajność – superekspres. 10 mieszkań w godzinę. Oczywiście na stojąco – bo siąść to dodatkowe minuty.

Albo i superkartoteka. Pomijam kwestię RODO. Ale czy nie stresuje domowników notowanie, zwłaszcza dłuższe, czegoś tam w jakimś „kapowniku”? Bywa wtedy i tak: „Mamusiu! A co ksiądz tam pisze?” Mamusia zaczerwieniła się, nie wiedząc co odpowiedzieć (milczenie też jest odpowiedzią), ksiądz speszył się, ale się nie zarumienił. Lata praktyki! Szkoda, że młodsi nie znają już reguły z czasów okupacji i twardej komuny: „Mniej wiesz – dłużej żyjesz”. A swoją drogą czy nie trzeba by ustalenia jakichś rozsądnych reguł kartotekowej sprawy dotyczących? Tak, by kolęda bardziej była serdeczną wizytą, a mniej najściem kościelnego ankietera (nie daj Bóg śledczego). Serdeczność zależy od księdza, ale obligatoryjne reguły istnieć powinny.

Jak to robią inni? Mam za sobą 20 wakacyjnych sezonów w Niemczech, w Bawarii, zawsze w tej samej parafii. Tam kolędy nie znają. Ale duszpasterz odwiedza rodziny przed chrztem, w dniu pogrzebu, w dniu urodzin od 70 wzwyż (a takich tam sporo), w dniu znaczniejszych jubileuszów małżeńskich. No i nieraz po prostu „na kawę”. Nie wiem, jak to teraz wygląda, bo duszpasterski obszar działania powiększył się tam gdzieś trzykrotnie – z powodu malejącej liczby księży. To zresztą idzie także ku nam szybszymi krokami niż nam się zdaje. Nie wyobrażam sobie kolędy w czterech wioskach albo i więcej, a nie w dwóch jak miałem. Nie słyszałem, aby o tym się mówiło, tym mniej aby się jakieś strategie przygotowywało. Strategie duszpasterskiego kontaktu na linii proboszcz (wikary) – parafianie. Obawiam się, że jak zwykle życie nas zaskoczy.

Inna jeszcze strategia może okazać się potrzebna. Być może ilość przyjmujących księdza rodzin zmaleje tak drastycznie, że duszpasterze bez pośpiechu odwiedzą wszystkich chętnych. Niepokojące dane docierają z niektórych, zwłaszcza miejskich parafii. Póki co, są na tyle fragmentaryczne, że trudno je brać pod uwagę. Jeśli jednak ku temu sprawa będzie zmierzała, to jawi się pytanie, jak podtrzymać czy wręcz odzyskać szansę jakiegokolwiek kontaktu z ochrzczonymi przecież mieszkańcami parafialnego obszaru.

A o pieniądzach nie będzie? Nie. Bo to jest tak. Gdy ksiądz żyje na takim średnim materialnym poziomie, jak równocześnie bez specjalnego „wołania” ma na konserwacje, remonty, wycieczki dla ministrantów i scholi oraz na parę innych spraw, to pieniądze same przyjdą. To nie z książki, to z mojego proboszczowskiego doświadczenia. I nikt na kolędzie nie będzie przywiązywał koperty białą nicią, by przewielebnego wystawić podrywając przynętę. To też z życia... Amen.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • mbtm
    11.01.2020 14:02
    "Kto Was przyjmie ze względu na Mnie, ten przyjmie Mnie, a kto Mnie przyjmie, przyjmie tego który mnie posłał". "A gdyby ktoś was nie wpuścił do miasta, strząśnijcie proch z sandałów opuszczając to miasto, zaprawdę powiadam Wam, lżej będzie Sodomie w Dniu Ostatecznym niż temu miastu".
  • AFU
    11.01.2020 14:09
    AFU
    I jeżeli spontaniczna to rzecz
    I jeżeli oczywista to rzecz
    I jeżeli naturalna to rzecz - Wejdź!
    Chciałoby się sparafrazować Stachurę i jego Mszę, choć Pogańska.
    Rzeczywiście, teraz kolęda na pięciu piętrach wysokiego bloku (taki jest podział) zajmuje Księdzu no, góra dwie godziny, a całkiem ostatnio to bliżej jednej. 40 mieszkań. Większość drzwi zamkniętych, czasem ministranci nawet zapomną na którymś piętrze zadzwonić, chłopaki wyraźnie znudzone i bez chęci do życia, odśpiewają nawet nie całą zwrotkę kolędy, absolutnie Pro Forma, puszka i wypad. Ksiądz - oczywiście Kartoteka, coś konotuje, jak się żyje zapyta. Trudno, starość, choroby, śmierć najbliższych, opuszczenie, samotność, rodzina daleko, zajęta swoimi problemami. Co tu wymyślić? Kto mógłby coś pomóc? Przecież to starzejące się duże osiedle, tak jest w prawie każdym domu, nikt nic nie poradzi. Kiepska jest "kondycja" dzisiejszego człowieka, i to ogólnie, młodzi też nie mają lekko, gonitwa za groszem, wyścig szczurów, walą się związki, zrywają więzi... Może trzeba by się przygotować na spotkanie z Bogiem, częściej chodzić do Kościoła... Taak. Koperty nie trzeba, proszę sobie zostawić na inne potrzeby... Trochę przykro. Z Bogiem. No, powiedzmy, wesoło na takiej kolędzie nikomu nie jest, dwustronnie. Może faktycznie sobie to darować. Ale jeśli byłoby to spontaniczne, naturalne i oczywiste, jak na wstępie, to jak najbardziej Tak. I tak może być i bywa, tylko trzeba się wzajemnie z Księdzem poznać. Najlepiej gdy przychodzi Proboszcz, od wielu lat ten sam, z którym znamy się jeszcze z lekcji religii, budowy Kościoła, widzimy jak gospodaruje i że mądry i prawy to Duszpasterz, wraz z nami stąpający po tej samej ziemi. Naturalna to rzecz... Ale wikarzy co chwila to nowi, czasem jacyś goście czy rezydenci, ledwie widziani na mszy, na której my też nie bywamy zbyt często... Co ciekawego możemy sobie powiedzieć. Hmm...
  • Trl
    12.01.2020 09:14
    A ja powiem tak: kapłan odwiedzajacy swoich wiernych raz do roku, w formie oficjalnej NIE ZNA swoich wiernych. Gdyby odwiedzał parafian przez caly rok, jadł z nimi, grał w warcaby z dziećmi, grillował, spacerował, pomógł wsadzić naczynia do zmywarki, modlił się to by parafię POZNAŁ.
  • zsoborniki
    12.01.2020 12:11
    zsoborniki
    Dzięki księdzu za podzieleniem się własnym doświadczeniem dotyczącym "kolędy". Ja myślę, że najlepszym sposobem bycia na bieżąco z braćmi ze wspólnoty parafialnej jest systematyczny udział prezbitera w życiu chrześcijańskim wspólnoty opartej na "trójnogu", to jest na Słowie Bożym i Liturgii sprawowanej w małych wspólnotach - parafia jest wspólnotą wspólnot. Jednocześnie dobrze jest pamiętać o zasadzie: Z wami jestem bratem a dla was np. proboszczem, wikarym, .... a po prostu prezbiterem. Wówczas wytworzy się z czasem, mocą działającego Ducha Świętego, wzajemna jedność, o którą coraz trudniej w życiu parafialnym. A znakami naszej wiary to właśnie jedność i miłość (miłość, która czasami kosztuje...). Tego osobiście doświadczam uczestnicząc od wielu, wielu lat w rzeczywistej wspólnocie braci w parafii.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    2°C Sobota
    wieczór
    2°C Niedziela
    noc
    2°C Niedziela
    rano
    2°C Niedziela
    dzień
    wiecej »