Na Wybrzeżu Kości Słoniowej niepowodzeniem zakończyły się podejmowane z różnych stron mediacje mające doprowadzić do dobrowolnej rezygnacji z urzędu samozwańczego prezydenta. Teraz do grona mediatorów dołączył Kościół katolicki.
Rośnie napięcie w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Jak dotychczas fiaskiem zakończyły się podejmowane z różnych stron mediacje mające doprowadzić do dobrowolnej rezygnacji z urzędu samozwańczego prezydenta Laurenta Gbagbo. Zamiast odejść, pozwalając rządzić zwycięzcy w wyborach, Alassanowi Ouattarze, wezwał on stacjonujące w kraju siły pokojowe ONZ do natychmiastowego opuszczenia Wybrzeża Kości Słoniowej. Taką możliwość zdecydowanie odrzucił sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ban Ki-moon podkreślił, że siły pokojowe będą nadal czuwać nad bezpieczeństwem oraz dokumentować wszelkie przypadki łamania praw człowieka, podżegania do nienawiści i przemocy.
W mediację zaangażował się Kościół katolicki. Nuncjusz apostolski w tym kraju, abp Ambrose Madtha, wraz z trzema innymi arcybiskupami, podjął z obu prezydentami rozmowy mające doprowadzić do wyjścia z impasu. Ze swej strony dyskretną mediację prowadzi też rzymska Wspólnota św. Idziego. Jej członkowie, od lat pracujący w Wybrzeżu Kości Słoniowej, podkreślają, że kraj musi pozostać zjednoczony i trzeba pokonać wszelkie podziały, gdyż w przeciwnym wypadku będziemy świadkami kolejnej bezsensownej wojny w Afryce. We wszystkich kościołach kraju zanoszona jest dziś szczególna modlitwa o pokój.
Junta twierdzi, że od początku roku w kraju trwa proces demokratyzacji.
Zapewnił też, wojna prawie się skończyła, a USA otrzymają irańskie zapasy wzbogaconego uranu.
Ratownicy nadal przeszukują gruzy w poszukiwaniu "piętnaściorga zaginionych".
Specjalne obozy szkoleniowe dla nastolatków to tylko jeden z elementów planu.
Blisko 28 proc. osób w wieku od 7 do 17 lat przyznało się do oglądania patostreamingów.