Jeden dzień ciszy

Ponad 40 tys. jego użytkowników skrzyknęło się i naciskają, by 3 lutego uznać „Dniem bez Smoleńska”

Chociaż nie jestem fanem Facebooka, to dzisiaj autentycznie ucieszyłem się z jego istnienia. Czytam, że ponad 40 tys. jego użytkowników skrzyknęło się i wspólnie naciskają, by 3 lutego uznać „Dniem bez Smoleńska”.

Tak niestety wygląda świat informacji, że każdy temat wałkowany nieustannie, w końcu zaczyna męczyć. Kolejny raz przytoczę słowa katowickiego biskupa Gerarda Bernackiego: „błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa”. Tymczasem mam wrażenie, że w przypadku tragedii smoleńskiej mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Co rusz bardziej lub mniej poważni komentatorzy przeżuwają bez wytchnienia jedno czy drugie zdanie zasłyszane w wypowiedzi premiera, prezydenta, prezesa PiS itd.

Dopóki informowanie o katastrofie Smoleńskiej rozgrywa się na poziomie faktów, ustaleń, badań, słowem merytorycznych argumentów wynikających ze śledztwa, nie mam nic przeciwko. Problem w tym, że coraz częściej z poziomu faktów przeskakujemy bezkrytycznie na poziom interpretacji. Tu zaczyna się mówienie o zdradzie, zaprzaństwie, zamachach itd. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że część polityków chce zbudować swoją pozycję, wskazując winnych katastrofy, inni odpierają ataki, a jeszcze inni próbują pokazać, jak się troszczą o państwo, nawołując do powstrzymania tej wojny wokół Smoleńska.

Przeciw takiemu traktowaniu katastrofy smoleńskiej protestuję razem z użytkownikami Facebooka. Wystarczy tego, naprawdę! Zastanawiam się, czy prace komisji badających katastrofę nie mogą toczyć się w spokoju własnym rytmem? Wiem, że sprawa budzi emocje. Zgadzam się, że raport MAK nie jest do końca sprawiedliwy, a sposób w jaki został zaprezentowany, budzi dodatkowy sprzeciw. Jednak wolałbym, żeby w tej sprawie bardziej przemawiały fakty, nie emocje.

Nie twierdzę, że katastrofa Smoleńska powinna zostać zapomniana i wyciszona, ale jednak posuwamy się już za daleko. Jak inaczej podsumować dyskusje nad wysokością zadośćuczynień, które zaproponowano rodzinom tragedii?

Piotr Stohnij, inicjator akcji na Facebooku wyjaśnia: „Celem tej inicjatywy nie jest obrażenie kogokolwiek, czy zmniejszanie wagi tragedii. Celem tej inicjatywy jest WYTCHNIENIE, pokazanie, że w Polsce powinno być miejsce również dla ludzi, którzy chcą żyć w spokoju, bez ciągłej żałoby i awantury. Choćby przez jeden dzień”.

Trafnie problem szukania winnych diagnozuje Tomasz Jastrun na łamach „Newsweeka”. W tekście Jastruna czytam pytanie, czy nie czas skończyć rozpaczać i odwołać się do prawdy, że każda śmierć jest tylko przejściem do innego życia. Jego zdaniem dla wielu nieszczęście bez winnego jest nie do zniesienia. Czy bezradność wobec śmierci tak bardzo zaćmiewa nasze spojrzenie na świat, że koniecznie musimy wskazać winowajcę, by zobaczyć jej sens?

Nie chodzi o to, żeby perspektywa eschatologiczna teraz stała się zasłoną dymną dla szukania prawdy o Smoleńsku. Sęk w tym, żeby to poszukiwanie nie stało się złotym cielcem polskich mediów i polityków.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9°C Niedziela
wieczór
7°C Poniedziałek
noc
7°C Poniedziałek
rano
9°C Poniedziałek
dzień
wiecej »