Żałoba ma wielki sens

Na pytanie, gdzie był Pan Bóg, ciężko jest odpowiedzieć. Pan Bóg jest wszechobecny. To prawda, że przy takiej tragedii trudno jest w śmierci tylu ludzi dopatrywać się sensu. Podobnie jak w przypadku przejścia tsunami czy śmierci wielu ludzi w World Trade Center. To jest dla nas tajemnicą - powiedział w rozmowie z Rzeczpospolitą o. Tomasz Dostatni.

Interpretowanie czegoś takiego w kategoriach kary jest jednak głęboko niechrześcijańskie - mówi ks. Tomasz Dostatni Rz: Kiedy zdarzają się takie tragedie, jak katastrofa podczas powrotu z pielgrzymki, kiedy ginie kilkadziesiąt osób, na usta ciśnie się pytanie - gdzie był wtedy Pan Bóg? ks. Tomasz Dostatni: Oczywiście, gwałtowna śmierć rodzi takie pytania. W takich sytuacjach my, księża, staramy się przede wszystkim być z ludźmi, którzy pozostali - rodzinami, najbliższymi. Na pytanie, gdzie był Pan Bóg, ciężko jest odpowiedzieć. Pan Bóg jest wszechobecny. To prawda, że przy takiej tragedii trudno jest w śmierci tylu ludzi dopatrywać się sensu. Podobnie jak w przypadku przejścia tsunami czy śmierci wielu ludzi w World Trade Center. To jest dla nas tajemnicą. Interpretowanie czegoś takiego w kategoriach kary jest jednak głęboko niechrześcijańskie. Bóg pozostaje miłością. - Jednak ci, którzy zostają, oczekują odpowiedzi... - Na ogół bliscy ofiar oczekują bycia z nimi, czasem w milczeniu. Chcą, by pomóc im cierpienie ponieść kawałek dalej. Księża nie mają łatwych odpowiedzi na wszystkie pytania. Gdyby tak było, znalibyśmy złoty środek na wszelkie cierpienia. Zwykle staramy się wskazywać, że Bóg jest najbliżej ludzi właśnie wtedy, kiedy cierpią. I bardzo wielu ludzi w obliczu cierpienia zwraca się właśnie do Boga i w modlitwie znajduje ulgę. - Jak uczy doświadczenie, polskie społeczeństwo zwykle reaguje spontanicznie. Potem cierpiący zostają jednak sami. - Wielkie tragedie skupiają uwagę, otwierają też serca ludzi na potrzeby cierpiących. Potem ludzie powoli zapominają. Zdarza się to nam wszystkim. Kościół powinien jednak potrzebującym towarzyszyć jak najdłużej. Również wtedy, kiedy rozmaite aspekty tragedii znikną z prasy, radia czy telewizji. Sam staram się pamiętać, że pomoc powinna być długofalowa. Kiedy byłem zakonnikiem w Poznaniu, mieliśmy do czynienia z młodą dziewczyną, która straciła rodziców i rodzeństwo. Postaraliśmy się, by została ona otoczona opieką nie tyko przez krótki czas. Staraliśmy się, żeby mogła kontynuować naukę. - Choć codziennie oglądamy obrazy śmierci, wojen, katastrof na ekranach telewizyjnych, to chyba nie nauczyliśmy się jednak z nimi żyć. - W pewnym sensie śmierć jest stale obecna w naszym życiu - hektolitry krwi przelewane na ekranach telewizyjnych czy komputerowych sprawiły, że się zbanalizowała. Choć oglądamy ją tak często, to staramy się wyrzucić ją z naszego życia. Dawniej ludzie ze śmiercią radzili sobie lepiej. Takim sposobem była żałoba, która była przeżywaniem śmierci w sposób wspólnotowy. Jeszcze kilkanaście lat temu zaznaczało się żałobę, nosząc ubrania w ciemnych barwach czy przyszywając czarną wstążkę do klapy marynarki. Teraz to znikło, choć miało wielki sens. Żałoba jest znakiem dla obcych ludzi, że mają do czynienia z osobą cierpiącą. Że w jej w towarzystwie pewnych rzeczy robić nie wypada. Jednocześnie żałoba była dla ludzi memento mori, które nadawało ich życiu inny wymiar. - W przypadku takiej tragedii jak ta we Francji, mamy do czynienia z gwałtowną śmiercią, która wcześniej była uważana za gorszy rodzaj umierania. - Istotnie. Jest nawet modlitwa o wybawienie od nagłej i niespodziewanej śmierci. Wierzono, że lepsza jest śmierć, do której można się przygotować, uregulować sprawy, pogodzić się z bliskimi i z Panem Bogiem. Dziś wielu ludzi, bojąc się cierpienia, modli się o jak najszybszą śmierć. Jednak tak naprawdę, jak pokazuje przykład dobrego łotra ukrzyżowanego razem z Jezusem, nawrócić można się także tuż przed śmiercią. - Czym powinno być doświadczenie takiej tragedii? - W chrześcijańskiej tradycji śmierć daje nadzieję na życie wieczne. Kiedy człowiek umiera, to Pan Bóg przeprowadza go na drugi świat. W teologii istnieje nawet pewien nurt zwany nadzieją powszechnego zbawienia. Zakłada on, że Pan Bóg, który z miłości do ludzi siebie samego wydał na śmierć, chce zbawienia wszystkich ludzi, bo jest miłością.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
13°C Sobota
rano
15°C Sobota
dzień
15°C Sobota
wieczór
13°C Niedziela
noc
wiecej »