Polityka nie musi być tabu dla Kościoła

W czasie ostatniej kampanii wyborczej Kościół tak bardzo starał się nie narazić na zarzut mieszania do polityki, że nie wykorzystał szansy, jaką daje ten czas na promowanie rozwiązań proponowanych przez katolicką naukę społeczną - napisał w Dzienniku Bogumił Łoziński.

Nie zdobył się również na etyczną refleksję nad tym, co się działo w Polsce w ostatnich latach. Tradycyjnie wykorzystywany był przez polityków i nie reagował - pisze Łoziński. "Nie lękajcie się, zwyciężymy. Zło dobrem zwyciężaj. Po wyborach czyńmy to, co mówił papież" - tych słów nie wypowiedział jakiś prawicowy polityk odwołujący się do chrześcijaństwa, lecz lider Lewicy i Demokratów Aleksander Kwaśniewski w czasie wiecu wyborczego w Łodzi. Gdy LPR pokazała kontrowersyjny spot antywojenny, w którym były akcenty antysemickie, jej lider Roman Giertych tłumaczył jego przesłanie poglądami Jana Pawła II - wylicza publicysta Dziennika. O ile prawicowi politycy często w przeszłości argumentowali swoje inicjatywy polityczne nauczaniem Kościoła, o tyle wykorzystanie osoby Jana Pawła II przez lidera LiD wydaje się zjawiskiem nowym. Można je próbować wytłumaczyć najnowszymi wynikami badania "Diagnoza społeczna 2007" profesora Janusza Czapińskiego, które pokazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat w polskim społeczeństwie nastąpiło poważne przewartościowanie poglądów. Zdecydowana większość Polaków przyznaje się do wartości konserwatywnych. Jak widać, zjawisko to próbowali wykorzystać też politycy - w tym lider LiD, odwołując się do symboli religijnych - zauważa Łoziński. Jednak - zdaniem Łozińskiego - sposób, w jaki to robili, wskazuje, że politycy nie mają pojęcia o nauczaniu Kościoła. Odwołanie się do osoby Jana Pawła II na wiecu lewicy, która w tej kampanii bodaj jako jedyna partia walczyła z Kościołem, czy tłumaczenie poglądami naszego papieża spotu z elementami antysemickimi, gdy powszechnie wiadomo, że Jan Paweł II wprost nauczał, że antysemityzm jest grzechem - pokazuje, iż politycy traktują Kościół czysto instrumentalnie. Tymczasem katolicka nauka społeczna tłumaczy, że polityk promujący rozwiązania wypływające z wiary nie powinien powoływać się na argumentację religijną - bo w systemie demokratycznym nie wszyscy ją akceptują - lecz pokazywać obiektywne zalety danych propozycji. I tak na przykład, zasada pomocniczości jest wartością nie tylko dlatego, że promuje ją Kościół, lecz także dlatego, że jest obiektywnie dobrym rozwiązaniem społecznym. Jak zwykle w czasie kampanii wyborczych wszyscy bacznie obserwowali, kogo poprze Radio Maryja. Już na początku wyborczego wyścigu jeden z ojców redaktorów zadeklarował, że tym razem media ojca Tadeusza Rydzyka zachowają bezstronność i nie będą agitować za żadną partią. I rzeczywiście - od początku istnienia Radia Maryja o. Rydzyk nie powiedział wprost, na kogo głosować. Zastosował jednak inne rozwiązanie. Przez cały okres kampanii w głównych programach publicystycznych jego mediów występowali tylko politycy popieranego przez niego ugrupowania, czyli Prawa i Sprawiedliwości, a piątkowy wieczór przed ciszą wyborczą był w rozgłośni prawdziwym wiecem PiS z udziałem premiera Jarosława Kaczyńskiego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
6°C Piątek
dzień
7°C Piątek
wieczór
4°C Sobota
noc
4°C Sobota
rano
wiecej »