Awaria w pigułce

W ciągu kilku dni, za jednym zamachem, polskie Ministerstwo Zdrowia wyszło przed unijny szereg, wprowadziło tylnymi drzwiami rodzaj aborcji oraz wystąpiło przeciwko interesom polskich kobiet.


O tzw. pigułce „dzień po”, nazywanej też antykoncepcją postkoitalną, awaryjną czy tabletką „ostatniej szansy” – zrobiło się w ostatnich dniach głośno. Wszystko za sprawą Komisji Europejskiej, która pastylkę o wdzięcznej nazwie ellaOne, dopuściła do sprzedaży w krajach Unii bez recepty. Jednocześnie dodając, że nie jest to obowiązek krajów członkowskich, więc każdy kraj może w tym przypadku zadecydować samodzielnie. Wobec takiego stwierdzenia, wiceminister zdrowia Sławomir Neumann, najpierw uznał, że Polska pozostanie przy sprzedaży tabletek na receptę, by po kilku dniach zmienić zdanie i stwierdzić, że do likwidacji recept jesteśmy zobligowani nieznoszącym sprzeciwu prawem unijnym. 
Czym grozi dopuszczenie do sprzedaży bez żadnych ograniczeń specyfiku, który nie tylko „bezpiecznym lekiem” nie jest, lecz jego przyjmowanie może zagrażać zdrowiu kobiety oraz (w przypadku zapłodnienia), niszczy nowe życie? Czy wprowadzenie takiego rozwiązania jest „tylko” wypełnieniem (najprawdopodobniej nieistniejącej) woli unijnej? A może raczej to niebezpieczny w skutkach przyczynek do daleko idących zmian w społeczeństwie, postrzeganiu rodzicielstwa, kobiecości i odpowiedzialności?


EllaOne – czyli co?


Pigułki „dzień po” wymyślono, jak mówią ich zwolennicy, by „dać kobiecie szansę uniknięcia ciąży, gdy zawiodła tradycyjna antykoncepcja”. W Polsce tego typu specyfiki są dostępne (na receptę) od kilku lat, w postaci tzw. tabletek I generacji. By zadziałały, 
należy je zażyć do 72 godzin od tzw. niezabezpieczonego stosunku seksualnego. Na rynku dostępny jest też preparat o działaniu dużo silniejszym: działa nawet pięć dni od stosunku. Jest to właśnie ellaOne, środek tzw. II generacji. Czym jest i jak działa?


Według rzecznika prasowego Ministerstwa Zdrowia, Krzysztofa Bąka, substancja czynna preparatu ellaOne, czyli octan uliprystalu, „działa jako modulator receptora progesteronu. Działając na receptory progesteronowe, preparat ellaOne zapobiega ciąży, głównie zapobiegając owulacji lub opóźniając ją. Produkt leczniczy elleOne nie powoduje przerwania istniejącej ciąży”. Warto zwrócić uwagę na sformułowania: „głównie” oraz „istniejącej ciąży”. Co z działaniem „pobocznym” i ciążą, która dopiero może się rozpocząć?
W wypowiedziach wielu lekarzy ginekologów, brylujących ostatnimi czasy w mediach, również dominuje pogląd, że ellaOne nie działa wczesnoporonnie.

Małgorzata Prusak, farmaceuta i teolog, naukowo zajmuje się między innymi działaniem preparatów antykoncepcyjnych: – Warto uściślić, co w ogóle oznacza działanie wczesnoporonne. Jeśli uznamy, że początkiem ciąży i życia dziecka jest implantacja (zagnieżdżenie) zarodka w macicy, to rzeczywiście nie jest to tabletka wczesnoporonna, chociaż można z tym także dyskutować, bo w ulotce napisano, że pierwszym przeciwwskazaniem do przyjmowania tego produktu jest… ciąża lub podejrzenie ciąży. Jednak życie rozpoczyna się wcześniej – już w momencie zapłodnienia – połączenia plemnika i komórki jajowej. 
Produkt ellaOne (nie jest to preparat hormonalny, jak inne tabletki), hamuje działanie progesteronu i rzeczywiście może hamować owulację, jeśli do zażycia tabletki doszło przed nią. Drugą funkcją tabletki jest jednak działanie na budowę i funkcje błony śluzowej macicy. I właśnie w ten sposób tabletka może negatywnie wpływać na zagnieżdżenie zarodka, jeśli oczywiście dojdzie do poczęcia dziecka.
Mechanizm działania preparatu zależy po prostu od tego, w którym momencie cyklu kobiety doszło do współżycia. Dr Maciej Barczentewicz, ginekolog: – Jeżeli współżycie nastąpiło w okresie okołoowulacyjnym, czyli potencjalnie mogło dojść do poczęcia, to wtedy ta tabletka będzie miała działanie wczesnooporonne. Jeżeli do współżycia doszło po owulacji, czyli w okresie niepłodnym, to tabletka nie będzie miała żadnego działania. Jeżeli natomiast do współżycia doszło w okresie przedowulacyjnym, można się spodziewać, że zadziała mechanizm blokujący owulację, czyli antykoncepcyjny.
Ciekawostką jest, że w polskiej ulotce dotyczącej specyfiku o działaniu przeciwzagnieżdżeniowym nie ma ani słowa. Natomiast w anglojęzycznej wersji ulotki pisze się o tym wprost. I ciekawostka druga: do niedawna na stronie grupy edukacyjnej Ponton, promującej wśród młodzieży przyjmowanie antykoncepcji „po”, można było przeczytać, że tabletki tego typu mają właśnie działanie przeciwzagnieżdżeniowe. Obecnie jednak… zapis znikł i edukatorzy przekonują, że tabletka nie wykazuje takiego działania. 
– To jest mydlenie oczu, nie tylko pacjentkom, ale i lekarzom oraz farmaceutom z nieukształtowanym sumieniem. Jeśli przyjmiemy, że „coś” powstające z plemnika i jajeczka to nie nowe ludzkie życie, nie ma moralnych trudności z pozbyciem się „tego czegoś” z organizmu matki – mówi ginekolog prof. Bogdan Chazan. – Dawka 
30 mg octanu uliprystalu w tabletce nie dopuści do zagnieżdżenia zarodka w macicy. W dość podobny sposób, choć oczywiście o wiele silniej, działa tabletka poronna 
RU 486, czyli substancja mifepristone. Ten ostatni preparat jest zresztą stosowany jako „antykoncepcja po” w Chinach, Wietnamie czy Rosji. 
Według ginekologów, którzy są zwolennikami dopuszczenia pigułki ellaOne do obrotu, specyfik nie jest szkodliwy dla kobiety. Podobnego zdania jest rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Przeczą temu jednak doświadczenia wielu lekarzy ginekologów i… zdrowy rozsądek. – Oczywiście sporadyczne przyjęcie tej tabletki kobiety nie zabije. Ale w najlepszym wypadku może spowodować zaburzenia cyklu, zawroty głowy i mdłości, a w gorszym (szczególnie gdy kobieta przyjmuje ją częściej) problemy z wątrobą, zakrzepicę i wiele innych poważnych chorób, z bezpłodnością włącznie. Na ulotce produktu wymieniono kilka bardzo poważnych przeciwwskazań do jej zażycia. Kobieta po jej zażyciu nie powinna chociażby prowadzić samochodu, a jeśli karmi piersią – zaprzestać na cały tydzień – mówi prof. Chazan. – Czy „bezpieczny lek” miałby tak restrykcyjne zalecenia?
Lekarze promujący tabletkę milczą i o tym, że w przypadku zapłodnienia i umiejscowienia się zarodka poza macicą (ciąża pozamaciczna), tabletka prawdopodobnie nie „usunie” niewłaściwie zagnieżdżonego zarodka np. z jajowodu. W efekcie kobieta, myśląc, że jest „bezpieczna” od ciąży (fizjologicznej), może nie rozpoznać w porę negatywnych objawów i nie udać się do lekarza, będąc w ciąży pozamacicznej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
6°C Niedziela
wieczór
3°C Poniedziałek
noc
0°C Poniedziałek
rano
2°C Poniedziałek
dzień
wiecej »