Przedstawiciele Kościoła mówią z uznaniem o działaniach społecznych zmarłego we wtorek senatora Edwarda Kennedy’ego. Jednocześnie wyrażają ubolewanie z powodu jego stanowiska w sprawie aborcji.
Pisząc o śmierci trzeciego z braci Kennedych „L’Osservatore Romano” przypomina, że od 1962 r. zasiadał on bez przerwy w amerykańskim senacie, reprezentując stan Massachusetts. Zaznaczono, że dwaj jego bracia - prezydent John oraz Robert zostali zamordowani w skrytobójczych zamachach.
Watykański dziennik podkreśla zasługi najmłodszego z braci Kennedych dla ochrony imigrantów, kontroli zbrojeń czy zapewnienia płacy minimalnej najuboższym mieszkańcom USA. „Niestety opowiadał się również za aborcją” – przypomina „L’Osservatore Romano”. Watykański dziennik zaznacza, że 10 lipca prezydent Barack Obama przekazał papieżowi osobisty list chorego na nowotwór polityka, w którym prosił on Benedykta XVI o modlitwę.
Arcybiskup Bostunu, kard. Sean P. O'Malley podkreślił, że przez niemal pół wieku senator Kennedy walczył w obronie ubogich, nieszczęśliwych i szukających lepszego życia. „Jego orędzie poniosą w swym życiu ci, którym służył” – stwierdził purpurat.
Natomiast kard. Roger M. Mahony wyraził ubolewanie z powodu śmierci wybitnego orędownika „ludzi pozbawionych możliwości wypowiadania się, bezsilnych i najbardziej potrzebujących”. Podkreślił, że zaangażowanie to wypływało z głębokiej wiary katolickiej.
„W ciągu wielu lat nie udało mi się jednak nakłonić go do obrony podstawowych praw jednej z najważniejszych grup naszego społeczeństwa – mianowicie nienarodzonych” – wyznał z goryczą metropolita Los Angeles. Kardynał zaznaczył, że Edward Kennedy zmagał się z tym problemem, a sam był przekonany, że wybitny polityk pewnego dnia dojdzie do przekonania, iż wszelkie działania na rzecz najbardziej potrzebujących muszą dotyczyć każdej osoby, zarówno ludzi już urodzonych jak jeszcze nienarodzonych.
Wstrząsy o sile 5,8 w skali Richtera w północno wschodniej części kraju.
Policja przystąpiła do oględzin wyciągniętej z morza kotwicy.
Ogień strawił tysiące budynków na obszarze ok. 120 km kw., czyli powierzchni równej San Francisco.
W stolicy władze miasta nie wystawią przeznaczonych do zbierania tekstyliów kontenerów.