Włochy są „chore”, ale chyba jednak mniej niż inne kraje Europy. Tę zaskakującą dla wielu obserwatorów opinię wyraził kard. Camillo Ruini.
Były przewodniczący episkopatu Włoch, którego pesymistyczne analizy przyjmowane były w ubiegłych latach z nieukrywanym niedowierzaniem, w wywiadzie dla dziennika „La Repubblica” stwierdza, że jeśli pytanie o kondycję Italii postawi się w ogólniejszym kontekście, odpowiedź nie wypadnie najgorzej. Wtedy bowiem „słuszna będzie odpowiedź, że Włochy są lżej chore niż inne kraje europejskie”.
Oczywiście pozostają te, co zawsze bolączki, wśród których kardynał wymienia kryzys wychowania oraz niski wciąż przyrost naturalny, świadczący o braku zaufania do przyszłości i będący „niewątpliwie powodem dekadencji Włoch”.
Zdaniem kard. Ruiniego, „podstawowe lekarstwo i tę i inne nasze trudności jest natury moralnej i duchowej i polega na wierze w człowieka i w życie, której ostatecznym źródłem jest ufność w Bogu”.
Zrabowany przez francuskie wojska w 1916 r. został po raz pierwszy pokazany w kraju pochodzenia.
W obwodzie charkowskim pięciu zabitych, w Tatarstanie dwunastu.
Zawiadomienie dotyczy wkroczenia prokuratora i policjantów do siedziby Trybunału.
Ministerstwo obrony zapewniło, że nie chodziło o poufne dane.