Katolicki prymas Szkocji kard. Keith O’Brien użyczył episkopalnym tradycjonalistom kościoła, w którym począwszy od pasterki będą mogli sprawować swoje nabożeństwa.
W ostatnich latach są oni traktowani przez anglikańską hierarchię jako osoby niepożądane i często nie mają już wstępu do swych rodzimych świątyń, w których zostali ochrzczeni i wychowani w wierze. Pisze o tym zwierzchnik szkockiego oddziału organizacji anglikańskich tradycjonalistów Forward in Faith, kanonik Len Black. Nie ukrywa on żalu do swych przełożonych, którzy przed 15 laty dawali gwarancje tradycjonalistom, kiedy ci sprzeciwiali się kapłaństwu kobiet, a dziś traktują ich jak wiernych drugiej kategorii. To, czego oczekiwaliśmy od naszego rodzimego Kościoła, dzisiaj oferuje nam Kościół katolicki – pisze ks. Black.
Propozycja przejścia na katolicyzm z możliwością zachowania naszej episkopalnej tradycji zasługuje na bardzo staranne rozważenie – zauważa zwierzchnik anglikańskich tradycjonalistów w Szkocji.
„Będziemy działać w celu ochrony naszych interesów gospodarczych”.
Propozycja amerykańskiego przywódcy spotkała się ze zdecydowaną krytyką.
Strona cywilna domagała się kary śmierci dla wszystkich oskarżonych.
Franciszek przestrzegł, że może ona też być zagrożeniem dla ludzkiej godności.
Dyrektor UNAIDS zauważył, że do 2029 r. liczba nowych infekcji może osiągnąć 8,7 mln.