publikacja 23.12.2017 02:14
O trzech gestach, które są jedynym sensownym rozwiązaniem w relacjach z ludźmi, których trudno kochać - także przy świątecznym stole - mówił o. Adam Szustak OP w ostatnim dniu adwentowych rekolekcji w Andrychowie.
Co się dzieje dalej? - Ewangelia mówi tak: w niedzielę po kościele - oczywiście u nich to jest sobota po szabacie - do domu przychodzi taka ekipa: Pan Jezus, Jan, Jakub, Piotr i Andrzej. Słuchajcie, co ich się tyle naszło? Jestem przekonany, że Piotr prosił: - Słuchaj Panie Jezu, mam taką drakę w domu, jak powiedziałem że za Tobą pójdę, że nie wiem co robić. Chodź ze mną - opowiadał rekolekcjonista. - Czasem warto - jak jest mało poważny konflikt - zabrać ze sobą kogoś. Wiadomo - przy gościach nie zrobi scen.
Uczestnicy trzeciego dnia rekolekcji w Andrychowie
Urszula Rogólska /Foto Gość
Podszedł do niej
Podszedł do niej znaczy - stanął nie w tym miejscu, w którym był. To znaczy w tym miejscu, w którym była ona. Jeśli chcesz się nauczyć kochać drugiego człowieka, jeśli chcesz się nauczyć rozumieć dlaczego się dzieje między wami niedobrze, to pierwsze co musisz zrobić, to bardzo trudną rzecz: stanąć w miejscu tego człowieka, zobaczyć tę sytuację z jego strony. To, co my robimy, to oczywiście mówimy: - Ale ja doskonale wiem, co tam się dzieje!
Popatrzmy - czy ta kobieta nie miała powodu do strachu, lęku, do poczucia zdrady? Ona miała absolutny powód do tego, żeby być przerażoną. Nie mówię, że miała prawo tak się zachowywać - zamknąć się i do nikogo się nie odzywać. We wszystkich kłótniach, konfliktach, trudnych miłościach, pierwsza rzecz to - tak nie robić. Popatrzeć na tę sytuację nie tylko z mojego punktu widzenia, ale popatrzeć też z drugiej strony. To jest pierwszy krok - nie mówię, że on wszystko rozwiązuje…