Trudna lekcja Kościoła

Każdy chyba ma świadomość, jak ważna jest w rodzinie komunikacja. Ciche dni, emigracja wewnętrzna, pozorna, zewnętrzna jedność to prosta droga do rozpadu. Znacznie lepsze są nawet kłótnie: pozwalają się nawzajem usłyszeć.

Czym jest Kościół? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne. Łatwiej nam chyba powiedzieć, czym Kościół nie jest, a przynajmniej czym nie jest tylko. A czym jest?

Wspólnotą ludzi wierzących – odpowie wielu. Co to znaczy? Każdą wspólnotą? “Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” - podpowiada katechizm za Lumen Gentium. To z kolei słowa tak wielkie, że niczego nie wyjaśniają w praktyce. Zwłaszcza, że – umówmy się – nie widać w nas tego zjednoczenia. Dla wielu jesteśmy raczej znakiem podziałów. Co to znaczy: 'narzędziem'? W jaki sposób? I skąd tak wielkie ambicje, że mówimy o całym rodzaju ludzkim?

To nie jest dywagacja akademicka i bez znaczenia. Kościół coraz częściej sprawia nam problem. Bywa mylony z hierarchią. W odpowiedzi możemy usłyszeć: my jesteśmy Kościołem. Tymczasem ze sposobu myślenia o Kościele wynika sposób życia w nim jako chrześcijanin. Wynika także podatność na zgorszenie...

Od Kościoła, który jest instytucją odejść bardzo łatwo. Podobnie jak łatwo porzucić wspieranie jakiejś organizacji czy partii. Postrzeganie Kościoła jako dawcy Chrystusa w Eucharystii sprawia, że wprawdzie trudniej go porzucić, ale łatwo wyemigrować wewnętrznie. Jestem ja i Chrystus, cała reszta staje się zewnętrzna. Postrzeganie Kościoła jako wspólnoty każe pytać o relacje w tej wspólnocie. Prowokuje także do pytania o to, czy nie można sobie znaleźć lepszej, bardziej wspierającej wspólnoty? Oferta jest przecież dziś spora...

Gdy myślę 'Kościół' na myśl przychodzą mi słowa z Listu do Hebrajczyków (12,20-24):

Przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla.

Tak, mamy wspólnotę. Wspólnotę ludzką rozciągniętą na zboczach góry (ten obraz to już moja wyobraźnia oczywiście), sięgającą od Adama i Ewy aż po dzień dzisiejszy i tych, którzy przyjdą do nas aż do Paruzji. Obejmuje ona tych, których obmyła Krew Chrystusa (do Kościoła włącza chrzest), ale nie tylko: wszystkich, którzy są 'zapisani w niebiosach', a zatem także tych, o których wie tylko Bóg, który zna ludzkie serca i nie jest związany sakramentami. My wszyscy jesteśmy jednym Ciałem, a Głową jest Chrystus. To w Nim (i tylko w Nim) mamy odpuszczenie grzechów – możemy przystąpić do Boga żyjącego... Czy w tej wspólnoty, z tej rodziny (to słowo jest bardzo ważne) ktoś chciałby zrezygnować?

To jest sedno Kościoła, to jest obraz jedności z Bogiem i całego rodzaju ludzkiego. Nie ma innej drogi niż Kościół. W nim mamy słowo, sakramenty, prowadzenie Ducha Świętego. Mamy też hierarchię: biskupów, wyznaczonych na pasterzy i biskupa Rzymu. Ten opis Kościoła jest bardzo daleki od utożsamienia z jedną denominacją, ale jednocześnie nie jest “wszystko jedno” gdzie jesteśmy, co jest nam dostępne, a z czego rezygnujemy.

Człowiek żyje jednak tu i teraz. Kościołem lokalnym jest wspólnota zgromadzona wokół swojego biskupa, w jedności z nim, innymi biskupami i biskupem Rzymu, sprawująca razem liturgię według własnego obrządku (w naszym przypadku jest to zwykle obrządek rzymski). Nie ma Kościoła bez biskupa. Ale to nie jest Kościól biskupa, tylko Kościół Chrystusa, jedna rodzina.

Napisałam, że słowo rodzina jest bardzo ważne. Doświadczenie rodziny – piękne lub trudne – ma każdy z nas. Każdy też chyba ma świadomość, jak ważna jest w rodzinie komunikacja. Ciche dni, emigracja wewnętrzna, pozorna, zewnętrzna jedność to prosta droga do rozpadu. Znacznie lepsze są nawet kłótnie: pozwalają się nawzajem usłyszeć. Myślę, że w tym kluczu warto widzieć ostatnie protesty. To wysiłek, by zostać usłyszanym. Mówienie o tym, co przeszkadza, co może gorszy (w biblijnym znaczeniu tego słowa) nie szkodzi żadnej rodzinie. Także Kościołowi. Zaszkodzić może jedynie niesłuchanie, niepodjęcie rozmowy.

Niepokoi mnie protest, w którego haśle pojawia się logika: my jesteśmy Kościołem. Nie. Kościół to nie “my”. Nie tylko “my”. Ale organizatorzy mówią: nie jesteśmy przeciw biskupom. Chcemy być usłyszani. Niestety, obawiam się, że jeśli tego wołania dziś nie potraktujemy poważnie, za chwilę ci ludzie uznają, że nie ma już z kim i o czym rozmawiać.

Niepokoją mnie również próby uciszenia protestu. Zepchnięcia ludzi w emigrację wewnętrzną, wysłania na modlitwę i do “pracy organicznej”. Tak, to prawda: bez modlitwy nic się nie uda. Tak, to prawda: praca u podstaw jest zawsze najważniejsza. Ale nie da się narzucić milczenia tym, którzy zdecydowali się mówić wierząc, że Kościół jest rodziną. Ich rodziną. Wolałabym, by ci, którzy podjęli takie wysiłki, raczej postarali się prowadzić tych, którzy im ufają, do pełnej kościelności także w sprzeciwie.

Przed nami bardzo trudna lekcja Kościoła. Ale przecież jest z nami na tej drodze Duch Święty, więc czego się bać?

Trudna lekcja Kościoła

Tym, którzy chcieliby głębiej zrozumieć, czym jest Kościół, polecam wydaną niedawno przez WAM książkę Henri'ego de Lubaca "Medytacje o Kościele". To człowiek, który bardzo głęboko Kościół zrozumiał, ale też bardzo wiele od Kościoła wycierpiał. Ostatecznie stał się współtwórcą Soboru Watykańskiego II.

Książka faktycznie do przemedytowania, ale uczy tajemnicy Kościoła. Jeśli ktoś z Kościołem się zmaga, jeśli jest w nim bunt wobec zła, które widzi, polecam. I nie, nie jest to próba zagłaskania sprzeciwu.

Henri de Lubac "Medytacje o Kościele". Wydawnictwo WAM

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • fundamentalista
    15.10.2019 13:13
    Nareszcie ! po raz pierwszy od iluś tam artykułów Ktoś dotknął tych tematów .


    Zaimka dzierżawczego "mój " w stosunku do ORGANIZACJI , w języku polskim używa się tylko w stosunku do ciał na które ma się niejaki wpływ .Mówię "mój kościół"' bo mam na niego wpływ, mówię "ich kościół " bo "oni " decydują .Jaki wpływ na kościół mam ja ? żaden .

    Dlatego proszę się nie dziwić podziałowi na "my i oni" , Niby wszyscy równi ale niektórzy są równiejsi , a kiedyś w tym ciemnym średniowieczu lud Rzymu brał udział w wyborach papieża , a dlaczego nie ?
    skąd ta dyskryminacja laikatu ? WSZYSCY jesteśmy dziećmi Ducha św. wiec w czym problem ? bo... że ktoś tam, jakiś infułat coś tam podał jako uzasadnienie … ja , mogę podobnych uzasadnień i anty-uzasadnień ….po złotówce pęczek . Widzi Pani kontekst historyczny się zmienił ,laikat już nie czuje kompleksów niewykształcenia w stosunku do duchowieństwa … to implikuje poważne problemy 'dlaczego TYLKO oni a nie my " Biblijny uzasadnień brak , owszem zwór biblijny sprawowania władzy to Salomon ... który kapłanem nigdy nie był .

    Trąciła pani temat który stanowi u nas w k.k. tabu , nigdy się tym publicznie nie mówi nie dyskutuje ... ale każdy wie i co pod nosem powie to powie .


    Nie ma odnowy kociła bez uaktywnienia laikatu , zaś laikatu nie da się zmobilizować samymi tylko pięknymi słowami bez koncesji natury wpływu na władzę … i tutaj kończy się dyskusja , po chrystusowemu tak albo nie .

    Ze swej strony to osobiste ale dotyczy samej metody myślenia , jak w tej materii "obowiązuje "w k.k. otóż nawet w obliczu poważnych trudności instytucja działa jak człowiek który stosując tą samą metodę pracy spodziewa się innych rezultatów niż uprzednio uzyskiwał .
  • fundamentalista
    16.10.2019 19:46

    Żeby tylko tyle ....my laikat i duchowieństwo jesteśmy z innych światów , inny język , inny aparat pojęciowy .Cóż w końcu całe wieki usilnie nad tym pracowano i końcu się udało ,jesteśmy ofrębnymi światami .

    Eh ! ani p. Jerzy Urban ani nikt inny tak nie osłabi tak optymizmu jak kardynał ....
    "Dajcie świadectwo wiary i opowiadajcie o waszym osobistym spotkaniu z Bogiem " O czym ty człowieku mówisz ? Parę razy w życiu odczułem Jego obecność bliżej niż zwykle , bliżej ale .... o tym się nie da powiedzieć ... to nie do opowiedzenia . Więc jak ma wyglądać to "świadectwo " w oczach ateistów to może być potencjalne skierowanie do psychiatry , nigdy nie słyszałem o tej metodzie ewangelizacji która polega na ośmieszaniu kościoła .
    A jak powinno wyglądać świadectwo kościoła wg. Biblii , rzeczywiście nie zna "tej Książki " ?

    Ale tutaj Cię zaskoczę , to że duchowni żyją na osobnym garnuszku to...prawidłowość wyrażona jeszcze w ST , problem w czym innym , oto jedno z przykazań kościelnych wyraża obowiązek dbania o stan materialny tegoż kościoła , i jest on interpretowane jak "szosa jednokierunkowa" laikat ma dbać o duchowieństwo ale duchowieństwo o laikat niekoniecznie , a skąd to się wzięło ?

    Z BRAKU WŁADZY ŚWIECKIEJ KOŚCIOŁA , takiej jak kiedyś cesarz , tego brak kościołowi , duchowieństwo jest bezradne w sprawach zarządu kościołem , papież to tylko szef służby przykościelnej ale już nie namiestnik kościoła , w sprawach laikatu ...nie robi nic , owszem niekiedy śle gorące wezwania do władz państwowych aby uczyniły to lub tamto w rzeczy samej przyznając się ,że namiestnikiem Chrystusa na kościół nie jest , co najwyżej namiestnikiem d/s służby liturgicznej ale już do niczego więcej .

    Odnowa kościoła polega na ZMIANIE ŚWIADOMOSCI , na OŚWIACIE RELIGINEJ , ale do tego duchowieństwo nie nie kwapi ....bo ma taki interes .
    Ani Twoje a ni moje słowa które dzięki cierpliwości Admin. tutaj padną niewiele zmienią , to kwestia łaski oświecenia via Duch św. a my na miarę swoich możliwości powtarzajmy jak mantrę to ,że POTRZEBNY JEST NAMIESTNIK CHRYSTUSA W KOSCIELE a papież w żaden sposób na to określenie nie zasługuje to zaledwie drobniuteńki wycinek spraw którymi żyje kościół .Do Mojżesza czy św. Pawła nie da się porównać .

    Wiesz dlaczego ileś tam OBOWIĄZKÓW wynikających z Biblii jest niewypełnianych ? bo via świątynia , via duchowieństwo sa one NIE DO WYPEŁNIENIA , więc wstydliwie są przemilczane . np, kwestia lichwy , laikat to by załatwił od ręki np. wyrzucając renegatów ze wspólnoty ,ale strach przed ZORGANIZOWANYM laikatem jest większy niż dbalość o Kościół , zastrzegam się , jest to moje domniemanie.

    Piszesz ,że ksiądz wbrew parafii sprzedał … a jakiż to problem , jakby był WYDZIELONY MAJĄTEK laikatu , to mógłbyś jedynie ironicznie wzruszyć raminami sprzedali ? no cóż ...to nie będą mieli , proste prawda ?Problem z klerem poleaga a tym ,że będąc drobnosieńką cząstką kościoła zarządza CAŁOŚCIĄ majątku , a to juz rodzi pokusy ...takie a nie inne , ok?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    12°C Piątek
    dzień
    14°C Piątek
    wieczór
    11°C Sobota
    noc
    12°C Sobota
    rano
    wiecej »