To, co zobaczyłam, rozdarło mi serce

"Musimy sprawić, żeby aborcja stała się czymś nie do pomyślenia" - przekonuje Abby Johnson, która w swoim czasie podpisała zgodę na 22 tys. aborcji. Rozmowa z główną bohaterką filmu "Nieplanowane" już w najnowszym GN.

Przez 12 lat pracowała w jednej z najpotężniejszych organizacji Stanów Zjednoczonych. Planned Parenthood jest właścicielem siatki przychodni aborcyjnych w całym kraju. Zaczynając od pracy wolontariuszki Abby Johnson doszła na sam szczyt kariery, awansując na dyrektorkę jednej z placówek. "To było moje życie. Kochałam swoje zajęcie i ludzi, którymi się zajmowałam - opowiada w rozmowie z Jakubem Jałowiczorem. - Wydawało mi się, że realnie pomagam kobietom w podjęciu najlepszego dla ich dalszego życia wyboru. Uważałam, że aborcja jest dla kobiety dobrym rozwiązaniem, ale skoro prawo na nią zezwala, to musi być OK".

Przeczytaj także: To trzeba obejrzeć…

Abby przyznaje, że jako najmłodsza szefowa w Planned Parenthood osobiście podpisała zgodę na 22 tys. przeprowadzonych aborcji. I choć dziś jest mamą siedmiorga dzieci, w przeszłości sama dwukrotnie poddała się aborcji. Przełom nastąpił w dniu, w którym poproszono ją o asystowanie przy zabiegu. Wtedy po raz pierwszy na żywo zobaczyła na ekranie USG 13-tygodniowe nienarodzone dziecko uciekające przed morderczymi narzędziami lekarza. Abby przeżyła wstrząs. Dotąd karmiono ją kłamstwami, że płód niczego nie czuje; że to tylko tkanka, która nie ma zdolności odczuwania lęku czy bólu. Te same kłamstwa o tym Abby sprzedawała potem kobietom, które przychodziły do jej kliniki. - To, co zobaczyłam na własne oczy, po prostu rozdarło mi serce - wyznaje po latach.

Po kilku dniach po tym wydarzeniu Abby zrezygnowała z pracy w Planned Parenthood. Założyła stowarzyszenie And Then There Were None, jedyną organizację w Stanach Zjednoczonych, która pomaga pracownikom przychodni aborcyjnych odejść z nich i znaleźć nową pracę. Stanęła po drugiej stronie barykady i musiała zmierzyć się z machiną aborcyjną, która zamierzała ją zmiażdżyć.

Dziś Abby jest czołową liderką pro-life w Stanach Zjednoczonych. Odważnie opowiada o tym, czym naprawdę jest aborcja i jak wygląda potężny aborcyjny przemysł. W rozmowie z dziennikarzem "Gościa Niedzielnego" zdradza także, co dzieje się ze szczątkami abortowanych dzieci.

Cały wywiad Jakuba Jałowiczora z Abby Johnson - Nędzne usługi Planned Parenthood - przeczytacie w najnowszym (46/2019) numerze GN.

Możecie zamówić również e-wydanie numeru.

Zachęcamy do darmowego założenia konta i logowania się w naszym serwisie (można za pośrednictwem Google i Facebooka). Przypominamy, że tylko zalogowani użytkownicy będą mogli brać udział w dyskusjach oraz komentować artykuły na gosc.pl. Zalogowanie się w serwisie „Gościa” daje też dodatkowe możliwości, z których warto skorzystać, takie jak założenie własnego bloga lub strony internetowej, wzięcie udziału w konkursie, dodanie zaproszenia na wydarzenie w swojej okolicy, a także uzyskanie dostępu do wybranych treści i serwisów specjalnych. Zapraszamy.

Gość Niedzielny Gość Niedzielny 46/2019

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • seitz
    15.11.2019 08:20
    Jednak widziała. Kłamcy będą utrzymywać, że ona tego nie widziała by podważyć jej wiarygodność:

    "Wtedy po raz pierwszy na żywo zobaczyła na ekranie USG 13-tygodniowe nienarodzone dziecko uciekające przed morderczymi narzędziami lekarza."
  • paszczyk2
    15.11.2019 10:42
    "...żeby aborcja stała się czymś nie do pomyślenia". Rozmawiałem nie tak dawno ze znajomym z Niemiec, bardzo inteligentnym i światłym człowiekiem, tolerancyjnym, który nie stroni od poważnych tematów. Gdy rozmowa zeszła na aborcję, znajomy stwierdził, że kobieta ma prawo do swojego ciała (a jakże, jest przecież światły!), a usunięcie ciąży to jakby usunięcie narośli czy guza. Po czym, aby to "logicznie" uzasadnić, daje świadectwo, że siostra jego żony dokonała była aborcji, ale zanim do tego doszło, długo się biła z myślami i nie była pewna, czy to zrobić, że to szalenie "trudna decyzja". Bardzo ją wspierali, bo ciężko to przeżyła. Pytam, dlaczego decyzja miała być "trudna", skoro chodzi o narośl lub guz. Logika przyjaciela zaczyna się powoli rozmywać, ale temat staje się gorący jak ziemniak z ogniska, choć obie strony dialogu zdają się zachowywać spokój. Pytam, czy nie wie z lekcji biologii, że przecież życie organizmów rozmnażających się płciowo zaczyna się od poczęcia dwóch gamet, męskiej i żeńskiej, powstania unikalnego DNA itd? Że i ty i ja byliśmy kiedyś zygotami, embrionami, płodami, oseskami, przedszkolakami... Kolega nie przestaje być miły (przecież toleruje mnie z moimi poglądami, prawda?), ale mijając się już zupełnie z logiką twierdzi tylko, że płód nie jest człowiekiem i nagle się spieszy, to i tamto jeszcze do załatwienia, na razie, pa, fajnie się rozmawiało, do zobaczenia...
  • Tomaszszcz
    15.11.2019 15:39
    5 NIE ZABIJAJ ! I NIC TEGO NIE ZMIENI !
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
1 2 3 4 5 6 7
8°C Niedziela
dzień
11°C Niedziela
wieczór
11°C Poniedziałek
noc
8°C Poniedziałek
rano
wiecej »