Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła epidemię Eboli w Demokratycznej Republice Konga stanem zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. To najwyższy poziom alarmu WHO. Od połowy maja 2026 roku w kraju odnotowano już ponad 900 przypadków zakażeń i około 200 zgonów. Pojedyncze przypadki wykryto także w Ugandzie.
Eksperci ostrzegają, że epidemia może być wyjątkowo trudna do opanowania, czytamy na łamach theconservcation. Wskazują na cztery główne problemy, jak późne wykrywanie zakażeń, błędne diagnozy, lokalne praktyki kulturowe oraz niedobór międzynarodowego wsparcia finansowego.
Największym wyzwaniem pozostaje sytuacja bezpieczeństwa wokół miasta Goma przy granicy z Rwandą, gdzie trwają walki między siłami rządowymi a rebeliantami. Konflikt utrudnia dostęp do laboratoriów i opóźnia identyfikację zakażonych osób, co sprzyja dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.
Lekarze zwracają również uwagę, że pierwsze objawy Eboli, jak gorączka, osłabienie czy bóle mięśni, łatwo pomylić z malarią lub durem brzusznym. Podobne problemy występowały podczas epidemii w Afryce Zachodniej w latach 2013–2016, kiedy wielu pracowników ochrony zdrowia zaraziło się po błędnym rozpoznaniu choroby.
Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że obecne ognisko wywołuje szczep Bundibugyo, znacznie słabiej poznany niż wcześniej dominujący wariant Zaire Ebola. Wirus ten został po raz pierwszy wykryty w Ugandzie w 2007 roku i nadal pozostaje słabiej przebadany pod względem szczepionek oraz terapii.
Na możliwe rozprzestrzenienie się choroby mają też wpływ czynniki kulturowe. W wielu regionach DRK nadal praktykowane są tradycyjne rytuały pogrzebowe obejmujące kontakt z ciałem zmarłego, co znacząco zwiększa ryzyko zakażenia. Podczas poprzednich epidemii podobne ceremonie prowadziły do kolejnych przypadków.
W Sierra Leone rytualny pogrzeb wysokiego rangą kapłana, który zmarł na Ebolę w południowym mieście Moyamba podczas epidemii z lat 2013-2016, doprowadził do śmierci dziesiątek osób uczestniczących w przygotowaniu jego ciała do pochówku.
Eksperci podkreślają też, że obecne cięcia w globalnych funduszach zdrowotnych oraz zakończenie wielu projektów po rozwiązaniu Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID) znacząco wpływają na skuteczność działań zdrowia publicznego na całym świecie. Podczas epidemii Eboli w latach 2014–2016 kraje zmagające się z chorobą odniosły ogromne korzyści dzięki wsparciu międzynarodowych darczyńców, w tym USAID.
Obecnie, choć DR Konga ma doświadczenie w walce z Ebolą, to brak logistyki, ekspertów i trudne warunki bezpieczeństwa mogą wydłużyć kryzys, oceniają eksperci.
Eksperci ostrzegają, że epidemia może być trudna do opanowania.