| $ | USD | 3,4779 | |
| € | EUR | 4,3665 | |
| Fr | CHF | 3,6357 | |
| £ | GBP | 5,4496 |
dodane 2009-09-23 17:21
PAP |
Wyrok sądu w sprawie wytoczonej "Gościowi Niedzielnemu" przez Alicję Tysiąc został wydany w obronie godności osobistej i przeciwko krzywdzie jednostki - oceniła w środę przewodnicząca rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Halina Bortnowska.
Dodała, iż orzeczenia sądu nie można traktować jako ograniczenia wolności słowa. "Wolność słowa zostałaby naruszona, gdyby sąd zakazał wypowiadania ogólnych opinii, w tym przypadku natomiast nastąpiło bezpośrednie odwołanie do konkretnej, wymienionej z nazwiska osoby" - powiedziała PAP Bortnowska.
W środę sąd w Katowicach zdecydował, że "Gość Niedzielny" ma przeprosić Alicję Tysiąc i wypłacić jej wspólnie z wydawcą - archidiecezją katowicką - 30 tys. zł zadośćuczynienia. Kobieta pozwała redaktora naczelnego i wydawcę "Gościa Niedzielnego" za sformułowania zawarte w serii artykułów na jej temat. Jak mówiła w sądzie, najbardziej uraziły ją sformułowania, że otrzymała odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej zabić własnego dziecka. Uważa też, że "Gość Niedzielny" bezprawnie ingerował w jej życie prywatne, sugerując, że nie chciała swojego dziecka.
Zdaniem przewodniczącej rady Fundacji Helsińskiej, wyroku nie można określić jako przesadny, bo "wyrządzona krzywda powinna zostać naprawiona".
"Odrębnym problemem jest w naszym kraju styl i forma debaty na tematy trudne" - zaznaczyła Bortnowska. Jak wyjaśniła, nadal zbyt często również przez stronę kościelną jest używany język konfrontacyjny, niepasujący do misji apostolskiej Kościoła.
"Byłoby lepiej, gdyby choć pewna cząstka tej energii z ideologicznej debaty w naszym kraju została użyta w celu pomocy ludziom w trudnej sytuacji, niewidzącym wyjścia poza aborcją" - powiedziała.
Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Ale to Bortnowska ma rację. Zamiast surowych i być może niekiedy słusznych ocen moralnych, trzeba się skupić na pracy z ludźmi, którzy pomimo tego, że chcą, to nie potrafią sobie sami poradzić z przestrzeganiem przykazań.
Ten głos pokazuje jeszcze jedno: że w nurcie myśli katolickiej możliwe są różne opinie na ten sam temat. Gość racji nie ma, bo uznał, że można nazywać morderstwem sytuację AT, która nikogo nie zabiła i w ślad za tą nieprawdziwą informacją sędziów ETPC porównywać do zbrodniarzy z Auschwitz. Ten pogląd nie ma żadnego uzasadnienia, pomimo tego, że prawo do życia jest święte.
Obrona prawa do życia metodami przeczącymi racjonalności jest żenująca. Dyskusja prowadzona przez GN znalazła się w takim punkcie, w którym stawia się znak równości pomiędzy obroną niesłusznego stanowiska Gościa i słuszną ze wszech miar obroną życia. Czy można uzasadnić postępowanie w obronie życia, które przeczy prawdzie czymś więcej niż zwykłą ideologią? Czy droga ku życiu nie jest tożsama z prawdą? (J 14,6)
wszystkie komentarze >