Wyłem, kopałem. Aż otworzył

Janusz Yanina Iwański: – Zacząłem wierzgać i wrzeszczeć: Pomóż, bo sam nie daję rady! Maciej Sikorski: – Znajomi zawołali: Pachniesz kadzidłem! Marek Stokowski: – Słuchaliśmy wstrząśnięci, spoceni z wrażenia, niektórzy ze łzami, jak mówił Chrystus.

Kadzidło dla Boga

Maciek Sikorski (w życiu robił praktycznie wszystko, obecnie handluje nieruchomościami, mąż Aliny, ojciec czworga dzieci, mieszka w Krakowie):

– Gdy zacząłem interesować się ezoteryką, natknąłem się od razu na tarota. I wpadłem w niego po uszy. To była niewola. Cokolwiek robiłem, musiałem wcześniej rozłożyć karty i szukać w nich odpowiedzi. Wszystkie decyzje podejmowałem pod wpływem kabały. Mistrzowie tarota mówią, że nie można go rozkładać zbyt często. Nie przejmowałem się tym i gdy nie dostawałem satysfakcjonującej odpowiedzi, rozkładałem karty po raz drugi, trzeci. Doszedłem do tego, że chciałem zrobić swoje karty. Pierwszy niepokój odczułem, gdy zacząłem medytować nad kartą z postacią eremity. Doznałem takiego przerażającego stanu, że wszędzie, gdzie przychodziłem, widziałem symbole z tej karty. Medytowałem postać eremity w niebieskim stroju i w pewnym momencie zaczęło mnie to prześladować. Eremita nie był już papierową kartą. Widziałem go wszędzie. Pojawiał się w moich snach. Czułem intensywnie jego obecność. Nie mogłem spać, odczuwałem różne dręczenia i potworny lęk. Dostałem obłędu, dosłownie. Pojechałem do puszczy koło Pszczyny i spaliłem wszystkie karty. Tyle, że była to jedynie jedna z praktyk.

Byłem zanurzony w New Age po uszy. Studiowałem w Szkole Edukacji Ekologicznej, jak to się szumnie nazywało. Była astrologia, numerologia, Ananda Marga (taki hinduski Wash&Go, bo z jednej strony joga i medytacja, a z drugiej anarchizm), był buddyzm diamentowej drogi, joga, mnóstwo praktyk oddechowych, była huna. Można powiedzieć, że dotknąłem wszystkiego oprócz islamu (śmiech).

Pojechałem do Medjugorie. Ale jedynie po to, by doświadczyć jakiejś energii. To była najdziwniejsza podróż mojego życia. Bardziej w konwencji kina drogi Jima Jarmusha niż opowieści dla „Gościa Niedzielnego”. Dwóch freakowców pojechało do Hercegowiny szukać pozytywnej energii. Pamiętam, że jakaś kobieta zagadnęła mnie w sklepie: „Kiedy przyjechałeś?”. „Dzisiaj”. „Kiedy wyjeżdżasz?”. „Jutro”. „Zwariowałeś? Do mamy przyjechałeś i chcesz jutro wyjechać?”.

Wszedłem mocno w reiki. Wydawało mi się, że znalazłem wreszcie miejsce dla siebie. Zacząłem przyjmować ludzi na seansach. Codzienne zabiegi na sobie i na innych, zarobkowanie... Pierwszy stopień, drugi. Przygotowywałem się do stopnia mistrzowskiego. Poszedłem na seminarium. W Tychach, w prywatnym mieszkaniu. W tym czasie zdarzyła się rzecz niezwykła: zaczęli nawracać się moi koledzy. To bardzo istotne dla tej opowieści. Wiedziałem, że modlili się za mnie, ale spływało to po mnie jak po kaczce.

Spotkanie z Jezusem przeżyłem w dziwnych okolicznościach: na seminarium reiki. Pod koniec zajęć spłynęło na mnie niezwykłe szczęście. Trudno opisać to słowami. W czasie medytacji miałem zamknięte oczy i zobaczyłem nagle Jezusa Miłosiernego. Nie czułem z Jego strony żadnego oskarżenia, ale jedynie bezgraniczną miłość. Poczułem, że zaprasza mnie do swego świata. Patrzyłem Mu w oczy, a On nie znikał. Był i zachwycał pięknem nie do opisania. Potem okazało się, że dokładnie o tej samej godzinie dwie wspólnoty neokatechumenalne intensywnie modliły się o moje nawrócenie.

Zacząłem żyć w rozkroku. Pojawił się Jezus. Zacząłem o Nim czytać, połknąłem „Radykalnych”. Nie mogłem zapomnieć Jego twarzy. Nie potrafiłem od Niego uciec. Zrodził w moim sercu ogromną tęsknotę. Siadałem samotnie na ławce w parku w Tychach i… czułem

zapach kościelnego kadzidła. Ten zapach za mną chodził. Moi znajomi dwukrotnie rzucili: „Maciek, ty pachniesz kadzidłem!”. Włosy stawały mi dęba, bo przecież kościoły omijały szerokim łukiem. Jednocześnie zaczynałem rozkręcać współpracę z największą w Europie firmą handlującą produktami ezoterycznymi. Miałem być przedstawicielem handlowym na Polskę. Czekałem tylko na katalog, ale ten dziwnym trafem nie nadchodził.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
-4°C Czwartek
noc
-2°C Czwartek
rano
1°C Czwartek
dzień
1°C Czwartek
wieczór
wiecej »