Nowy bat na celibat

Jeśli sumienie wyrzuca ci zdradę żony, ulżyj sobie: powalcz o zniesienie celibatu.

Młody ksiądz z Poznania miał kochankę. Jak donoszą media, słuchał muzyki, gdy ona za ścianą rodziła. Gdy dziecko zmarło, dopiero wtedy wezwał pogotowie. Okropna sprawa. A kto jest temu winien? – Jak to kto? Ten ksiądz! – odpowie człowiek prosty.

Oj naiwny, naiwny. Dziś, gdy człowiek robi coś paskudnego, to nie on jest winien, tylko system, układy, rodzice, szef. Takie rzeczy. Nigdy on. A jeśli coś złego zrobi ksiądz, o, no to wówczas – prócz Kościoła oczywiście – winien jest celibat.

Tak więc „Polska The Times”, omawiając sprawę z Poznania, pisze o księżach: „Żyją z kobietami, uprawiają seks i mają dzieci. Jak zwyczajni faceci. Z jednym tylko wyjątkiem – nie mogą założyć rodziny. Obowiązuje ich celibat. Ale czy to nie jest dziś przypadkiem martwe”.

Gazeta przytoczyła badania prof. Baniaka, któremu wyszło kiedyś, że 47 proc. księży chciałoby żyć w małżeństwie i mieć dzieci, zaś ponad 10 proc. przyznało się do związków z kobietami.

Najsłynniejszy były ksiądz Tadeusz Bartoś był hojniejszy i powiedział gazecie, że „kilkadziesiąt procent księży” żyje w takich związkach. Tak sobie wymyślił, bo to zawsze miło pomyśleć, że się ma tylu współbraci w zdradzie.

Zostańmy jednak przy prof. Baniaku. Jeśli przyjąć, że 10 proc. księży zdradza Chrystusa z kobietami – no dobra, zróbmy przyjemność Bartosiowi: niechby i 20 proc. – to znaczy, że ogromna większość księży jest wierna swojemu zobowiązaniu.

Gdyby ci niewierni księża mieli być powodem zniesienia celibatu, to z powodu niewiernych małżonków należałoby znieść małżeństwo. I to jeszcze prędzej, bo zdrad wśród tych ostatnich jest statystycznie znacznie więcej niż wśród duchownych. A że prawie połowa księży „chciałaby żyć w małżeństwie i mieć dzieci”? To przecież normalne. Tak jesteśmy skonstruowani i brak takich pragnień powinien być niepokojący. Odpowiedzialny człowiek nie kieruje się jednak wszystkimi pragnieniami, lecz tymi, które wybrał, bo tak to już na tym świecie jest, że nie można mieć wszystkiego. Jeśli ktoś został księdzem, to dlatego, że – za łaską Boga – pragnienie kapłaństwa było u niego większe niż pragnienie posiadania rodziny. A jeśli mu się potem odwidziało, to nie z powodu celibatu, lecz z powodu grzechu.

Owszem, celibat jest sprzeczny z ludzką naturą, jeśli uznać, że Boga nie ma, a przynajmniej że do niczego człowieka nie wzywa i do niczego go nie uzdalnia. Wówczas jednak ludzką naturą okaże się natura po prostu zwierzęca. I sprzeczne z nią okaże się wszystko, co wymagające. Zwłaszcza małżeństwo. Bo przecież normalny chłop ma pragnienie posiadania każdej kobiety, która mu się spodoba.

To sprzeczne z naturą, żeby się wstrzymywał, bo mu plemniki do głowy uderzą. Sprzeczne z naturą jest, żeby facet siedział przy dzieciach i je z żoną wychowywał, bo z natury jest wolnym człowiekiem i najlepiej się czuje na drzewie z puszką piwa. Albo w łóżku z pięcioma babami naraz. I widzisz, wszystko byś to człowieku miał, gdyby nie celibat.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
13°C Niedziela
wieczór
12°C Poniedziałek
noc
11°C Poniedziałek
rano
11°C Poniedziałek
dzień
wiecej »