Ile państwa w gospodarce?

Keynes i Hayek to uosobienia dwóch podejść do gospodarki: interwencjonistycznego i wolnorynkowego. Po latach stosowania zaleceń pierwszego warto sięgnąć po rady drugiego.

Mało któremu ekonomiście udało się stać ikoną popkultury. A jednak wykonanie piosenki o popycie zagregowanym i chybionych inwestycjach, którą rapuje dwóch łysiejących wąsaczy w marynarkach, obejrzało na YouTube już 4 mln osób. To filmik edukacyjny, ukazujący różnice między dwoma podejściami do polityki gospodarczej, które symbolizują Brytyjczyk John Maynard Keynes i Austriak Friedrich August von Hayek. Ich zwolennicy do dziś nie mogą dojść do konsensusu, w jakim stopniu państwo powinno wpływać na gospodarkę – tę debatę opisuje Nicholas Wapshott w swojej książce „Keynes kontra Hayek. Spór, który zdefiniował współczesną ekonomię”.

Kiedyś wszyscy będziemy martwi

Keynes pojawił się na scenie publicznej jeszcze przed I wojną światową, jednak rozgłosu nabrał, gdy w 1919 roku, będąc doradcą brytyjskiego premiera Lloyda George’a, podczas negocjacji pokojowych w Wersalu ostentacyjnie zrezygnował z dalszej pracy na znak protestu przeciwko ogromnym reparacjom, jakie Francja i Wielka Brytania zamierzały nałożyć na pokonane Niemcy i Austrię. Uważał, że zbyt drastyczne potraktowanie byłych wrogów prowadzi do ich do katastrofy gospodarczej, może wywołać odruch oburzenia i wynieść do władzy ekstremistów – historia przyznała mu rację. Zawsze interesował się relacją między polityką i gospodarką. Sam był zresztą praktykiem w obu tych dziedzinach jako członek Partii Liberalnej, przez pewien czas pracownik ministerstwa skarbu oraz inwestor, który w dniu śmierci był właścicielem potężnej fortuny. Przede wszystkim jednak był naukowcem.

Profesor uniwersytetu Cambridge zaatakował klasyczne ekonomiczne twierdzenie, iż gospodarka dąży do równowagi między popytem i podażą. Dotyczy to także rynku pracy, w związku z czym pełne zatrudnienie jest tylko kwestią czasu. Tymczasem – jak twierdził Keynes, jest inaczej – do tej równowagi nigdy nie dojdzie. Dlatego państwo musi w okresie kryzysu aktywnie walczyć z bezrobociem, przede wszystkim zwiększając ilość pieniądza na rynku, głównie przez stosowanie niskich stóp procentowych przez bank centralny. Brytyjczyk nie zgadzał się z zastrzeżeniem, iż doprowadzi to do inflacyjnej katastrofy – to znaczy może doprowadzić, ale w tak odległej perspektywie, że jest ona nieosiągalna. „Na dłuższą metę wszyscy jesteśmy martwi” – pisał. Te słowa do dziś są przyczynkiem do oskarżania Keynesa o nieodpowiedzialność. Państwo może też zwiększać ilość pieniądza na rynku poprzez obniżanie podatków i zaciąganie pożyczek, dzięki którym mogłoby finansować wydatki, głównie na budownictwo i infrastrukturę.

W słowniku Keynesa nie istniało pojęcie nietrafionych inwestycji. „Najbardziej poroniony i rozrzutny plan budownictwa socjalnego daje nam w efekcie jakieś domy” – pisał. Jego zdaniem każda wydana na roboty publiczne złotówka wpływa pozytywnie nie tylko bezpośrednio na samą inwestycję, ale i na całą gospodarkę. By wybudować dom, trzeba kupić cegły lub pustaki, przez co daje się pracę producentom materiałów budowlanych. Trzeba także zatrudnić robotników. Oni z kolei, zarabiając, zapewniają pracę tym, którzy otrzymują wydawane przez nich pieniądze.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 1 2 3 4 5 6
7°C Niedziela
wieczór
5°C Poniedziałek
noc
4°C Poniedziałek
rano
5°C Poniedziałek
dzień
wiecej »