Twarz Zmartwychwstałego

Grób Jezusa po zmartwychwstaniu nie był zupełnie pusty...

Ta tkanina „nie ludzką ręką uczyniona”, jak zostało później powiedziane, to było prawdziwe Oblicze. Trzy dni wcześniej Piotr powiedział, że nie zna tego człowieka. Kilka godzin później musiał obserwować z odległości i słuchać, jak Jezus, ociekający krwią, zawołał z krzyża donośnym głosem i oddał ducha. Piotr wciąż próbował otrząsnąć się z szoku i nagle teraz sam Chrystus spoglądał na niego z chusty w jego rękach. Teraz Go znał. Teraz rozpoznał Go natychmiast. Oszałamiająca pustka płócien w grobie i wieść na obrazach mówiły: „Ja żyję”. Jezus nie był już dłużej wśród umarłych. Tym, co mogło odnosić się do tego obrazu, był nie inny obraz, nie ikona czy jakikolwiek rodzaj portretu – to, co Piotr tam zobaczył, sugerowało obecność żywego człowieka. To było jednoznaczne. Potem również Jan wszedł do środka, dodaje w swojej Ewangelii, mówiąc o sobie: „A gdy zobaczył, uwierzył” (J 20,8). Jan był „umiłowanym uczniem Jezusa”, co często sam podkreślał. W swojej relacji nie mówi on o Piotrze, jakoby ten zobaczył i uwierzył. Czy zatem może być tak, że to nie Piotr pierwszy uniósł transparentną chustę, trzymał ją pod światło i pierwszy zobaczył otwarte, żywe oczy Zmartwychwstałego na tkaninie, tylko raczej Jan? Może to Jan był tym, który choć pozwolił Piotrowi wejść najpierw, teraz pierwszy „zobaczył i uwierzył”. Przecież z nich dwóch jedynie Jan mógł być obecny podczas grzebania ciała Jezusa, a zatem tylko on miał prawo wiedzieć, że „ta chusta była na głowie (Jezusa)”. Tylko naoczny świadek pochówku mógł mieć taką wiedzę. Mało prawdopodobne, że Piotr wiedział cokolwiek o tej chuście. Piotr musiał w grobie doświadczyć czegoś podobnego do tego, co przeżył Secondo Pia w Turynie w 1898 roku, oglądając pierwsze wywołane klisze całunu pod czerwonym światłem ciemni fotograficznej – tylko o wiele mocniej. W grobie na pewno widział znak niewiarygodnego wydarzenia nocy paschalnej i nie mogło nim być tylko brakujące ciało Jezusa. To, co Piotr – lub Jan – podniósł w grobie z „innego miejsca” i trzymał pod światło, było pierwszym komentarzem do tego, co się tam wydarzyło. Do dzisiaj mała tkanina pochówkowa (Chusta z Manoppello) uzupełnia tę dużą (Całun Turyński) i dodatkowo ją tłumaczy. One dopiero razem pasują do Ewangelii Jana jak ostatnie kawałki układanki.

Nieczyste staje się święte

– Piotr i Jan w pośpiechu pozbierali wszystkie tkaniny. Musieli je przenieść w bezpieczne miejsce. Nie mogli pozwolić, aby cokolwiek zostało w ciemnym grobie! Wiedzieli tylko to: śmierć straciła swą moc w tym miejscu. Umarły nie był już umarłym; tkaniny nie były już nieczyste. Gdyby Chrystus nie pokazał uczniom twarzy w świetle poranka na sudarionie, z pewnością wszystko by tam zostawili. Byli pobożnymi Żydami, którzy nie zabierają płócien pochówkowych z pustych grobów. W tradycji Miszny judaizm jest pełen surowych zasad, które uznają za nieczyste wszystko, co jest nawet pośrednio związane z ciałami zmarłych i grobami. Całun Turyński, mający odtąd językiem obrazu opowiadać pierwotnej społeczności chrześcijańskiej Jerozolimy o męce Chrystusa, nie ocalałby bez tej małej tkaniny pochówkowej, w której zmartwychwstały Pan pokazał swoją twarz. Maria Magdalena zostawiła w grobie wszystko tak, jak tam leżało, i natychmiast pobiegła do apostołów. Piotr i Jan mogli zrobić to samo. Mogliby wszystko tam zostawić, gdyby ta mała jaśniejąca światłem tkanina ich nie poruszyła. Mogliby po prostu wybiec. Ale obraz światła na chuście jest brakującym ogniwem nocy paschalnej, który scala w logiczny ciąg wszystkie akcje i reakcje tych kilku chwil. Uczniowie zabrali chustę, jak również wszystkie inne tkaniny ze sobą. To mogło być uczynione tylko w tajemnicy. I przynieśli te tkaniny nie na policję, ale do Marii i apostołów. Potem „uczniowie wrócili (...) z powrotem do siebie” – pisze Jan (J 20,10). Może do gospody na górze Syjon, gdzie cztery dni wcześniej obchodzili święto Paschy z Jezusem, może do groty w ogrodzie Getsemani, gdzie znaleźli miejsca mieszkalne dla pielgrzymów na czas święta. „Do siebie” w tych dniach oznaczało nie tyle do własnych domów, ile do wspólnoty apostołów z Marią. Te tkaniny były im przyniesione w poranek paschalny. Dla pierwotnej społeczności chrześcijańskiej stanowiły bezcenny skarb. Informacje nie tylko o ich pochodzeniu, ale także samym istnieniu musiały być całkowicie wyciszone i trzymane w tajemnicy. Pierwsze „dokumenty” Ewangelii powstały na najbardziej nieczystych zwojach, jakie Żydzi mogli sobie w ogóle wyobrazić, nie mogło być zatem mowy o przechowywaniu ich gdziekolwiek indziej, jak tylko w najtajniejszym pomieszczeniu. Gdyby wiedza o tych tkaninach i dokonanym przez apostołów sprzeniewierzeniu się nakazom rytualnej czystości szerzyła się dalej, wczesne chrześcijaństwo i jego pierwszy „dom” nie przeżyłyby tego skandalu. Pomimo to Jan nie trzyma tego w całkowitej tajemnicy. Osiem wersetów po jego relacji ze spotkania z tkaninami w grobie czytamy w Ewangelii, że tam, „gdzie przebywali uczniowie” i drzwi były zamknięte „z obawy przed Żydami” (J 20,19), wieczorem w pierwszy dzień tygodnia przyszedł Jezus i, stanąwszy znowu pośrodku nich z pozdrowieniem pokoju, tchnął Ducha na każdego z nich i pokazał im swoje rany (które w tym czasie były już „wypisane” na dużej pochówkowej tkaninie). Sama „obawa przed Żydami” mogła skłonić apostołów, którzy sami byli Żydami, do jednego: ucieczki w stronę Betlejem lub do Gazy albo Jordanu, Jerycha czy na wzgórza Galilei. We wszystkich tych miejscach byliby bezpieczni. Zamiast tego z obawy przed Żydami już pierwszego niedzielnego wieczoru nagle... zaryglowali drzwi. Nie mogli mieć żadnego innego powodu niż ten zaskakujący i niebezpieczny nowy skarb pośród nich. W przeciwnym razie ich zachowanie jest ledwo zrozumiałe. To było tak zwane arcanum (ściśle strzeżona tajemnica) wczesnego chrześcijaństwa – to, co było wcześniej najbardziej nieczystą rzeczą, stało się nagle czczone jako najczystsze ze wszystkiego. Pogłoska o wizerunku oblicza Boga „nie ludzką ręka wykonanym” stopniowo wypełniała cały dom chrześcijaństwa niczym woń kadzidła.

Paul Badde „Twarzą w Twarz. Świadkowie koronni zmartwychwstania”, „Gość Niedzielny”/ Wydawnictwo Niecałe, 2013

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
8°C Piątek
wieczór
5°C Sobota
noc
4°C Sobota
rano
10°C Sobota
dzień
wiecej »