Syryjscy chrześcijanie przeżywają święta Chrystusowego zmartwychwstania w przygnębiającej atmosferze.
Nie przypadkiem Papież, mówiąc w swoim wczorajszym wielkanocnym orędziu Urbi et Orbi o Bliskim Wschodzie, podkreślił szczególnie potrzebę pokoju „dla ukochanej Syrii, dla jej mieszkańców dotkniętych konfliktem i dla licznych uchodźców, którzy czekają na pomoc i pocieszenie”. Przypomnijmy, że w ciągu niespełna dwóch lat konflikt spowodował tam już 70 tys. ofiar śmiertelnych.
Zachodni dziennikarze donoszą, że ani w stołecznym Damaszku, ani na prowincji chrześcijańskie świątynie w Niedzielę Wielkanocną nie były zapełnione, jak niegdyś. W miasteczku Al-Ghassaniyeh na pólnocy kraju, które przed konfliktem miało 10 tys. mieszkańców, a dziś tylko garstkę, na wielkanocnej Mszy było zaledwie dwóch księży, cztery zakonnice i kilka osób świeckich. Świadczy to, że duchowni nie opuścili nielicznych już wiernych, często w podeszłym wieku. Z trzech tamtejszych kościołów protestancki został zburzony. „Nie możemy świętować, gdy kraj spływa krwią” – mówili Syryjczycy dziennikarzom.
W Syrii Wielkanoc obchodzą teraz katolicy i protestanci. Prawosławni będą ją mieli w tym roku dopiero za miesiąc, 5 maja. Nie mają jednak nadziei, że sytuacja do tego czasu się poprawi.
Inne statki nadal nie mogą swobodnie żeglować - podkreślił przedstawiciel rządu Japonii.
Od początku 2026 roku odnotowano już ponad 2 tys. pożarów lasów.
Rząd: śmierć członków obrony cywilnej w nowym ataku Izraela, to zbrodnia wojenna
Surowe kary grożą turystkom z USA, które wypuściły do morza homary z restauracji.
W ciągu ostatniej doby Rosja wystrzeliła w stronę Ukrainy 123 bezzałogowce.