W nocy z niedzieli na poniedziałek spaliła się plebania katolicka w Zabłudowie koło Białegostoku.
Dwóm mieszkającym na plebanii księżom nic się nie stało. Drewniany budynek spłonął niemal doszczętnie. Z ogniem walczyło ponad 30 strażaków. Policjanci ustalają przyczyny pożaru, ale raczej wyklucza się podpalenie. Kiedy przybyły pierwsze jednostki Straży Pożarnej zaraz po 1.00 w nocy, cały budynek był już w ogniu. Pożar gasiło 11 sekcji straży ochotniczej zawodowej i ponad 30 strażaków. Budynek jednak spłonął, uratowane zostały budynki sąsiednie. Księża opuścili budynek jeszcze przed przybyciem straży. - Ostatnia jednostka z dogaszania pożaru wróciła do bazy ok. godz. 8.00 - powiedział rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Straży Pożarnej kpt. Paweł Ostrowski. - Budynek, w którym mieszkali dwaj księża, to dawny budynek parafialny, gdzie były między innymi sale katechetyczne - powiedział proboszcz parafii św. Apostołów Piotra i Pawła ks. kan. Józef Krysiewicz - Przyczyny pożaru na razie nie znam, wiadomo, że pożar rozpoczął się gdzieś od korytarza na górze. Na szczęście nic się nikomu nie stało. To był budynek wybudowany w latach czterdziestych, kiedy rosyjskie NKWD spaliło plebanię. Z drewna pozostałego po pożarze zbudowano ten budynek, który obecnie spłonął. Kapłani będą mieszkać obecnie w drugim budynku plebanii, który pozostał, ale jest on zbyt mały i również stary. - Już dawno trzeba było zbudować nową plebanię - powiedział ks. Krysiewicz, który w ostatnich latach dokonał generalnego remontu kościoła i przyległego terenu, a budowę mieszkań dla księży zaplanował na dalszy termin.
Sytuacja bezpieczeństwa na Haiti systematycznie pogarsza się od kilku lat.
W tym roku przypada 1700. rocznica pierwszego soboru ekumenicznego w Nicei.
Scholz skrytykował propozycję zwiększenia wydatków na obronność do 3,5 proc. PKB.