Partyjna kieszeń

Wraca temat finansowania partii politycznych. Wszyscy chcą zmian, więc… pewnie zostanie po staremu.

Gdyby w tej sprawie przeprowadzić referendum, wynik byłby łatwy do przewidzenia. Ponad 90 proc. respondentów opowiada się w sondażach za zabraniem partiom budżetowego zasilania. Nie jest to oczywiście efekt jakiejś systemowej refleksji, ale powszechna niezgoda na sposób, w jaki wydawane są przez polityków publiczne pieniądze. Nic zatem dziwnego, że do sejmowej komisji finansów trafiły właśnie – po pierwszym czytaniu – aż cztery projekty wprowadzające zmiany w sposobie finansowania partii. Własne pomysły mają PO i SLD, a także Solidarna Polska i Twój Ruch. PSL właśnie kończy prace nad piątym projektem. Ale tylko PO oraz mniejsze ugrupowania są za całkowitą likwidacją (lub zawieszeniem) budżetowych dotacji. Ludowcy, SLD oraz PiS są temu przeciwni. Arytmetyka parlamentarna wskazuje więc, że dotacje zostaną.

A może jeden procent?

Gra toczy się o spore pieniądze, choć niewielkie w skali budżetowych wydatków. Aby z nich korzystać, partia musi uzyskać w wyborach co najmniej 3 proc. oddanych głosów (bądź 6 proc. w skali kraju, jeżeli kandyduje w koalicji). W ciągu pięciu lat partie otrzymały w ten sposób wsparcie w wysokości 424 mln zł. Podobną kwotę w ciągu roku oddajemy na organizacje pozarządowe. Marszałek Sejmu na specjalnej debacie ekspertów poproszonych o ocenę poselskich propozycji użyła tego zestawienia jako argumentu na rzecz likwidacji dotacji i przejścia na odpis podatkowy. – Organizacje przez transparentność swojego działania, współdziałanie z tymi, którzy wpłacają pieniądze, zyskują zaufanie i otrzymują kwotę pięć razy większą niż subwencja partii politycznych – zachęcała Ewa Kopacz. Nie wspomniała, że większość z owych 400 milionów z „jednego procenta” podatnicy przeznaczają nie na organizacje pozarządowe, ale na pomoc chorym dzieciom. Premiowane są bowiem te stowarzyszenia, których działanie ogranicza się do zakładania subkont na wsparcie konkretnych osób. Przykład nie był więc trafiony.

Trudno też wyobrazić sobie, by przy obecnym poziomie zaufania do polityków obywatele masowo i dobrowolnie oddawali procent swego podatku na fundusz partyjny. Także zaproszeni przez panią marszałek eksperci w zdecydowanej większości sceptycznie odnieśli się do pomysłu radykalnego odejścia od obecnego sposobu finansowania działalności politycznej. Konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski wyraził wręcz opinię, że likwidacja budżetowego finansowania będzie oznaczała „prywatyzację” partii politycznych. Z wszystkimi tego konsekwencjami, jakie możemy oglądać na przykład na Ukrainie.

Każdy gra na siebie

Partie kosztują nas 88 milionów złotych rocznie, z czego najwięcej dostaje PO, bo 37 mln, po niej jest PiS – z 27 mln. Dlaczego największy beneficjent obecnego systemu finansowania jest za jego zniesieniem? Po pierwsze dlatego, że to był „od zawsze” postulat PO, więc w okolicy wyborów się do niego wraca, co dużo nie kosztuje… zwłaszcza gdy szanse realizacji są niewielkie. Po drugie jako partia władzy Platforma ma ogromne zasoby i możliwości niezależne od budżetowych dotacji. Po trzecie PO pokazała przez ostatnie 7 lat, że dobrze konserwuje różne układy i pilnuje interesów. Dzięki temu łatwiej będzie jej pozyskać środki „z biznesu” niż partii kontestacji – wspieranej głównie przez pracowników najemnych – jaką jest PiS. Zniesienie dotacji byłoby więc nieporównanie boleśniejsze dla partii Jarosława Kaczyńskiego niż partii Donalda Tuska. Łatwo także wyjaśnić, dlaczego za zniesieniem dotacji są małe ugrupowania. Niewiele pieniędzy budżetowych mają (jeśli w ogóle), niewiele tracą, zyskują zaś wyrównanie szans. Paradoks polega na tym, że Ludwik Dorn, „dobroczyńca” polskich partii, autor systemu ich finansowania w obecnej formie, dziś, jako poseł SP, firmuje projekt likwidujący swoje dzieło. Jasne są też motywacje SLD, który proponuje pozostawienie dotacji, ale spłaszczonej do progu 10 proc. zebranych głosów. Czyli mniej więcej tyle, ile postkomuniści są dziś (i pewnie w przyszłości) w stanie zebrać. Wszyscy powyżej dostawaliby zatem… tyle samo co SLD. Dla nich więc byłoby to zachowanie status quo. Po kieszeni dostaliby natomiast hegemoni – PO i PiS.

Problem nie „czy”, ale „na co”?

Jest jeszcze jeden powód, dla którego w Sejmie dyskutuje się o partyjnych pieniądzach. Latem wybuchła bowiem medialna awantura wokół sprawozdań finansowych partii. Najwięcej emocji wzbudziły – w przypadku PO – wydatki na drogie alkohole, cygara i sukienki Małgorzaty Tusk, a w przypadku PiS – na ochronę Jarosława Kaczyńskiego. Tabloidy miały używanie, tyle że w ten sposób skupiono się na drzewach, pomijając las. Otóż największym beneficjentem budżetowych partyjnych dotacji nie są drogie sklepy czy firmy ochroniarskie, ale branża reklamowa. Bo to na jej konta tylko te dwie partie – PO i PiS – przelały w 2012 łącznie ponad 4 mln zł. Mamy poważny problem nie dlatego, że politycy korzystają z budżetowego wsparcia, ale dlatego, że pieniądze podatników idą w większości na reklamę i marketing polityczny, a nie na „pracę w terenie”, na analizy, konsultacje czy prace programowe. W dodatku mamy do czynienia z klasyczną reklamą – czyli wpływaniem na wyborców, a nie informowaniem ich. Mało tego, coraz więcej pieniędzy idzie na tzw. czarny piar, czyli straszenie konkurencją. – Partie mają ogromne środki na szerzenie nienawiści przeciwko innym partiom. Podatnicy płacą, żeby partia mogła wykupywać w internecie tzw. hejtowanie – ostrzega Paweł Kowal, przewodniczący partii Polska Jest Najważniejsza. Wiadomo, że polityka kosztuje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    20°C Piątek
    noc
    18°C Piątek
    rano
    23°C Piątek
    dzień
    25°C Piątek
    wieczór
    wiecej »