Warto rozmawiać

Nie ma mocniejszego świadectwa niż stać się dowodem na działanie Boga w człowieku. Dowodem, że niemożliwe jest możliwe, skoro dla mnie, to także dla innych.

Można czasem spotkać się ze stwierdzeniem, że chrześcijanin powinien ewangelizować, a nie rozmawiać. W takim stwierdzeniu kryje się założenie, że rozmowa powinna doprowadzić do uzgodnienia wspólnego stanowiska lub przynajmniej oznacza uznanie poglądów drugiego za równocenne. Moim zdaniem jednak między rozmową a ewangelizacją nie tylko nie ma sprzeczności, ale przenikają się i dopełniają. Nie wyobrażam sobie ewangelizacji bez rozmowy. Sprowadziłaby się ona wtedy do głoszenia. To ważna część, ale nie wystarczy. Dobra Nowina jest skierowana do wszystkich, ale to nie znaczy, że do tłumu. Ewangelia jest skierowana osobiście do każdego człowieka, w jego sytuacji życiowej, z jego doświadczeniem, przeszłością, wątpliwościami i obawami. Bóg mówi personalnie. Przekazanie Dobrej Nowiny konkretnemu człowiekowi wymaga wysiłku, by go zauważyć, poznać, zrozumieć. Wymaga rozmowy i spotkania. Wymaga świadectwa, ale dawanego w osobistej relacji, nie tylko wygłaszanego z mównicy (choć i takie jest cenne). Bez zainteresowania drugim człowiekiem, zainteresowania które stanowi jeden z wymiarów miłości bliźniego, nie da się głosić Ewangelii. A cóż by to było za zainteresowanie, które nie skłania do rozmowy? Pytanie o cel rozmowy w tym kontekście nie ma sensu. Nie podchodzę do niej po to, by kogoś nawrócić, ale by go poznać. Zrozumieć jak widzi świat, co myśli, jak odczuwa, czym się cieszy i czego mu brakuje. Chcę, by poznał także mnie i moje spojrzenie na rzeczywistość i Boga, radości i troski. Dopiero wtedy możemy się nawzajem obdarować. Także nadzieją, miłością i wiarą. Jeśli kogoś znam, jeśli ktoś mnie zna, o mojej wierze świadczą nie słowa, choć bywają potrzebne, ale przede wszystkim życie i to, czego Bóg w nim dokonał i nadal dokonuje. Nie ma mocniejszego świadectwa niż stać się dowodem na działanie Boga w człowieku. Dowodem, że niemożliwe jest możliwe, skoro dla mnie, to także dla innych. Czy kogoś w ten sposób nawrócę? Nie wiem. Od nawracania jest Bóg, nie ja. To Jego Łaska zbawia. Ja mogę mu tylko udostępnić swoje ręce, nogi, głowę i serce. I nie zapomnieć o modlitwie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
-7°C Poniedziałek
dzień
-7°C Poniedziałek
wieczór
-5°C Wtorek
noc
-2°C Wtorek
rano
wiecej »