Trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,4 nawiedziło w piątek środkowe Chile. Zatrzęsły się budynki m.in. w stolicy kraju, Santiago. Na razie nie ma informacji o ofiarach ani o zniszczeniach. Wykluczono możliwość powstania tsunami.
Amerykańskie służby geologiczne USGS podały, że epicentrum znajdowało się 192 km na południe od Santiago, a ognisko wstrząsów było na głębokości 87 km.
Chilijska marynarka wojenna w oświadczeniu wykluczyła możliwość powstania tsunami.
Rządowe centrum ds. nadzwyczajnych ONEMI napisało, że chodziło o trzęsienie o "sporej intensywności".
Przedstawiciele władz twierdzą, że na razie nie dotarły do nich informacje o zniszczeniach. Po wstrząsach nastąpiły jednak zakłócenia w komunikacji telefonicznej.
Junta twierdzi, że od początku roku w kraju trwa proces demokratyzacji.
Zapewnił też, wojna prawie się skończyła, a USA otrzymają irańskie zapasy wzbogaconego uranu.
Ratownicy nadal przeszukują gruzy w poszukiwaniu "piętnaściorga zaginionych".
Specjalne obozy szkoleniowe dla nastolatków to tylko jeden z elementów planu.
Blisko 28 proc. osób w wieku od 7 do 17 lat przyznało się do oglądania patostreamingów.