Blisko 200 osób zginęło pod nawałą lawiny błotnej, jaka zeszła na miasto Mocoa na południu kraju - podał w sobotę kolumbijski Czerwony Krzyż. Dotychczasowy bilans ofiar powodzi i lawin błotnych w całym kraju wynosi 206 zabitych, 202 rannych i 220 zaginionych.
Mocoa w departamencie Putumayo to liczące 350 tys. ludzi miasto leżące w pobliżu granicy z Ekwadorem.
Szef wydziału ratowniczego kolumbijskiego Czerwonego Krzyża Cesar Uruenia powiedział agencji AFP, że "poważnych szkód doznało 300 gospodarstw domowych, a silne zniszczenia odnotowano w 17 dzielnicach. 25 budynków mieszkalnych jest całkowicie zniszczonych".
Wcześniej w sobotę prezydent kraju Juan Manuel Santos Calderon, który przybył na miejsce tragedii, mówił o co najmniej 154 ofiarach śmiertelnych, które poniosły śmierć wskutek powodzi i lawin błotnych po wystąpieniu wody z rzek w następstwie intensywnych opadów na południowym zachodzie Kolumbii. Prezydent Santos ogłosił w mieście Mocoa stan wyjątkowy.
Ekipy ratunkowe nadal poszukują zaginionych w powodzi. Na miejscu pracuje ponad 1,1 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy policji.
Cytowany przez AP Carlos Ivan Marquez z kolumbijskiej agencji ds. katastrof poinformował, że rzeka wylała około północy w piątek, a we wczesnych godzinach rannych w sobotę zaskoczyła niczego nie podejrzewających mieszkańców.
Leon XIV przyjął rano na audiencji Dyrektora Generalnego UNESCO, Khaleda Ahmeda Ali Ezza.
Pochodzą ze "złotych czasów". To cenny materiał do badań dla historyków.
"To pokaże, kto stał za Ukrainą i demokracją, a kto za Putinem i jego nikczemnym reżimem".