- Prokuratura oszukiwała, aby Brunon Kwiecień nadal był trzymany w areszcie - przekonywał w pierwszym dniu rozprawy apelacyjnej obrońca chemika oskarżonego o przygotowywanie zamachu na Sejm.
Rozprawa apelacyjna rozpoczęła się 5 kwietnia ok. godz. 10. Ze względu na duże zainteresowanie mediów, została ona przeniesiona z budynku Sądu Apelacyjnego do największej sali Sądu Okręgowego.
- Domagamy się uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Zarzuty mają charakter formalny. Mamy nadzieję, że proces zostanie powtórzony - mówił tego dnia Maciej Burda, jeden z obrońców B. Kwietnia.
Podczas swojego wystąpienia, już w sali sądowej, przekonywał m.in., że podczas procesu B. Kwietnia "prokuratura oszukiwała, aby Brunon Kwiecień nadal był trzymany w areszcie. Mówiono o planowanym przesłuchaniu świadka, co było blefem". Dodał, że "nie wyobraża sobie, żeby procesy w naszym kraju toczyły się tak, jak sprawa Brunona Kwietnia".
Obrona twierdzi bowiem, że proces oskarżonego o przygotowywanie zamachu na Sejm RP, nielegalne posiadanie broni i handel nią nie był prowadzony bezstronnie. Zarzuca także wymiarowi sprawiedliwości, że główne dowody zostały zebrane przez Agencję Bezpieczeństwa niezgodnie z prawem, a B. Kwiecień padł ofiarą prowokacji.
Prokuratura podtrzymuje natomiast swoje stanowisko z procesu w pierwszej instancji i wnosi o utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku. Prokurator Mariusz Krasoń zaznaczył, że argumenty obrony przyjmuje "jako nieuzasadnione i pomijające fakty, które w toku procesu zostały przez sąd okręgowy prawidłowo ustalone". - Sąd zachował się w sposób w pełni profesjonalny, obiektywny, a proces B. Kwietnia był uczciwy w 100 proc. - komentował M. Krasoń. Dodał, że działania służb były w pełni legalne i zostały dopełnione wszystkie procedury.
Pytany o broń, którą miał posiadać oskarżony, a której do tej pory nie odnaleziono, prokurator zaznaczył: - Broń, którą handlował B. Kwiecień, znaleziono. Nie znaleziono jego arsenału, to znaczy 35 sztuk broni, która była objęta zarzutem. Poczytuję to jako największą porażkę służb i prokuratury.
Sam Brunon Kwiecień przekonywał podczas rozprawy apelacyjnej, że jego "proces ma znamiona procesu politycznego ze wszystkimi konsekwencjami" a prowadząca go sędzia w uzasadnieniu "postawiła na ilość, a nie jakość". Podkreślał, że w toku postępowania sędzia nie traktowała go poważnie i miał wrażenie, że mówi do ściany. - Sędzia nie liczyła się z opinią biegłych, jeśli nie pokrywało się to z jej opinią i wielokrotnie powtarzała w pisemnym uzasadnieniu to samo - dodał oskarżony.
Drugiego dnia rozprawy - w czwartek 6 kwietnia - sąd zajmie się fragmentem apelacji, odnoszącym się do niejawnej części procesu. Następnie sąd poda, kiedy ogłosi swoją decyzję.
W pierwszej instancji B. Kwiecień został uznany za winnego i skazany na 13 lat więzienia (o taki wymiar kary wnioskował prokurator) oraz przepadek równowartości korzyści majątkowych uzyskanych z handlu bronią. Na poczet wyroku sąd zaliczył skazanemu 3 lata spędzone w areszcie. Wyrok zapadł 21 grudnia 2015 roku.
Czytaj także:
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.