W rok po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło ich klasztor w Nursji w środkowych Włoszech, tamtejsze benedyktynki nie wykluczają możliwości ostatecznego rozwiązania swojej wspólnoty i przeniesienia się do innych placówek, ale już nie całą dziesięcioosobową grupą.
– Mamy wciąż takie propozycje – powiedziała włoskiej agencji ANSA opatka s. Caterina Corona. Wyraziła przy tym rozgoryczenie z powodu opieszałości miejscowych władz, gdyż dotychczas nie zaczęto jeszcze odbudowywać ich klasztoru św. Antoniego.
Siostry przebywają w kontenerze mieszkalnym, w którym nie sposób prowadzić życia klauzurowego ani dotychczasowej działalności (miały one kiedyś ule i produkowały doskonały miód). Rozwiązaniem byłoby zakwaterowanie benedyktynek w jakimś opuszczonym budynku lub stworzenie specjalnie dla nich „małej wioski monastycznej”, jak ją nazywa s. Corona.
Władze nie zgodziły się jednak na to, twierdząc, że byłby to przykład tzw. dzikiego budownictwa. Czas mija, idzie zima i siostry zmuszone będą podjąć decyzję w sprawie przyszłości swojej wspólnoty. Może to oznaczać jej ostateczne rozwiązanie.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Wcześniej to samo zrobił paryski zarząd transportu publicznego.
Tego samego dnia Ojciec Święty spotka się także z Marco Rubio.
Pielgrzymka na teren, który stawia Kościołowi trudne wyzwania.
Japonia i Australia zacieśniają współpracę w sprawie dostaw energii i minerałów. Inne kraje...
Według portalu Kyiv Post chodzi o luksusowy kompleks wieżowców mieszkalnych, Mosfilm Tower.
Egzaminy pisemne będą rozpoczynać się o godzinie 9.00 i 14.00.
Rabunek opuszczonych domów odbywa się rutynowo, a dowództwo przymyka oczy.