Polska – sto lat później

Źródło naszej siły tkwi w kulturze. Możemy dziedzictwo potraktować jako atut lub próbować „wymyślać siebie” na nowo.

Myślenie o tym, jak będzie wyglądała Polska za 100 lat, wcale nie świadczy o bujaniu w obłokach. Studia nad przyszłością to poważna dziedzina nauki, w dużej mierze oparta na wyciąganiu wniosków z przeszłości. Przez cały rok zajmowaliśmy się minionym stuleciem, teraz czas spojrzeć w przyszłość. Nie chodzi o wróżby czy fantazjowanie, ale o poczucie odpowiedzialności za los państwa, które w pełni suwerenne było zaledwie przez 50 lat w ciągu dwóch ostatnich stuleci. Wiemy, że większości wydarzeń przewidzieć się nie da, powinniśmy jednak zakładać pewne scenariusze przyszłości, opierając się na posiadanej wiedzy. Każdy chce znać prognozę pogody na cały przyszły miesiąc, choć doskonale wie, że pewna jest jedynie ta dotycząca najbliższych 48 godzin. Na prognozę dla Polski na najbliższe 100 lat porwała się Fundacja Republikańska, która opublikowała raport PL 2118.

Sztuka przetrwania

Czy coś wiemy na pewno o tak odległej przyszłości? Na przykład to, że za 100 lat ludność naszego kraju będzie liczyć około 20 mln, czyli Polska stanie się narodem o populacji bliskiej dzisiejszej Rumunii. Prognozy są nieubłagane. Pokolenie ostatniego wyżu demograficznego właśnie dobiega czterdziestki i najbardziej nawet skuteczna polityka prorodzinna cudu nie dokona. Może co najwyżej osłabiać nieuchronny proces starzenia się naszego społeczeństwa. Niewielką pociechę stanowi fakt, że nasze perspektywy i tak wyglądają dużo lepiej niż np. Bałtów. Pytanie, czy Litwini, Łotysze i Estończycy przetrwają do 2118 r., stawia się dziś całkiem serio.

A czy dla nas są jakieś optymistyczne scenariusze? Kilka, ale każdy jest związany z zaakceptowaniem faktu, że musimy otworzyć się na jakiś rodzaj imigracji. Najlepiej ten, który będzie dla nas najkorzystniejszy i w jak największym stopniu kontrolowany. Zdaniem autorów PL 2118 stać nas na swoistą ucieczkę do przodu i zaabsorbowanie tych przybyszów, dla których magnesem okaże się nie tyle nasza gospodarka, co model kulturowy. „Koncepcja ta mogłaby czerpać z najlepszych wzorców jagiellońskich, gdy w Polsce bez większych konfliktów żyli obok siebie przedstawiciele różnych narodów i kultur, akceptujący jednak pewien zestaw wspólnych wartości” – przekonuje Michał Kot i zachęca rządzących już teraz do opracowania stosownego pakietu ustaw.

Minimum obywatelskie

To całkiem prawdopodobne, że już w niedalekiej przyszłości wielu Europejczyków ze „starej Unii” może rozważać przeniesienie się do Polski. Mowa nie tylko o tych, którzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo, ale przede wszystkim o ludziach, którym coraz mocniej doskwierają polityczna poprawność i biurokratyczna opresyjność, o chrześcijan utożsamiających się z naszym kręgiem kulturowym. Przy porównywalnym poziomie życia, perspektywach zatrudnienia oraz łatwości adaptacji w cyfrowym świecie taka oferta powinna stać się atrakcyjna. Autorzy raportu szacują grupę obywateli Europy Zachodniej, którzy do 2030 r. „wybraliby wolność” w Polsce, nawet na 500 tysięcy. Większość z nich po kilku latach mogłaby wystąpić o nasze obywatelstwo.

Dla Polski nie byłby to żaden szok, raczej powrót do korzeni. Przecież – jak przypomina Mariusz Staniszewski – polska kultura i tradycja nigdy nie były oparte na „czystości krwi” obywateli, ale na lojalności wobec korony i tradycji. Kiedyś, dzięki współistnieniu wielu narodów obok siebie, Rzeczpospolita była ucieleśnieniem marzeń wielu. Także tych, którzy we własnych ojczyznach nie mogli czuć się wolni.

Warunkiem zaistnienia takiego pozytywnego scenariusza musiałoby być rozszerzenie Karty Polaka na osoby ze wszystkich krajów świata akceptujące „polskie minimum obywatelskie”. Powinna temu towarzyszyć aktywna kampania społeczna przeprowadzona na wszystkich kontynentach, pokazująca atrakcyjność polskiego modelu gościnności. Pierwszymi, którzy mogą się nań skusić, byliby nasi rodacy z nowej (i potomkowie starej) emigracji. Jeśli się uda, około 2050 r. liczba ludności przestałaby spadać, stabilizując się na poziomie około 36 mln – czytamy w raporcie.

Nie ma determinizmu w historii

Tak zatytułowany jest wstęp do PL 2118. Owym determinizmem, od którego powinniśmy się uwolnić, myśląc o przyszłości, jest powszechne dziś przekonanie, że na jej kształt wpływa wyłącznie rozwój technologiczny. A skoro tak, to jesteśmy nieuchronnie skazani na szklany sufit rozwojowy – peryferyjność i naśladownictwo. Zawsze będziemy spóźnieni, wtórni, gorsi. Bo prawdziwe życie, siedziby wielkich korporacji, centra finansowe i krzemowe doliny są przecież gdzie indziej. Dodatkowo, jeśli chcemy gonić najlepszych, powinniśmy w pakiecie brać wszystko, co się z tak rozumianym postępem łączy, także w sferze obyczajowej, prawnej i społecznej.

Polska transformacja ostatnich 30 lat oparta była na modelu kserokopiarki. Teraz jednak nadszedł czas właściwy, by rozważyć, czy taki model rozwoju jest jedyny i faktycznie dla nas najlepszy. Przyszłości przewidzieć nie sposób, ale można i trzeba ją planować. Najlepszym zaś sposobem na sukces w tej dziedzinie jest podjęcie próby wyjścia z kolein, które występowały w przeszłości – opierając się na potencjalnych przewagach konkurencyjnych. A coraz więcej wskazuje na to, że w XXII wieku dla losów narodów i państw kluczowy może okazać się nie czynnik technologiczny, ale kulturowy.

Gospodarka rozwija się… i zwija. Dekady koniunktury przedzielane są kryzysami. Nie inaczej będzie zapewne w ciągu najbliższych 100 lat. Dziś polska gospodarka jest w bardzo dobrej kondycji, rośnie w tempie, którego zazdrości nam świat, ale nic nie trwa wiecznie. W tej dziedzinie jesteśmy bowiem zależni od bardzo wielu czynników, na które mamy wpływ bardzo ograniczony.

Scenariusze negatywny i pozytywny

Autorzy raportu proponują zatem, by kreśląc scenariusze przyszłości, przyjąć założenie, że źródło naszej siły tkwi w kulturze – tej szeroko rozumianej. Nie chodzi zatem o jakość literatury czy oryginalność muzyki, ale o sposób organizowania życia przez wspólnotę. Jesteśmy chrześcijańską republiką, której fundamentem zawsze była rodzina, z silną tożsamością, przywiązaniem do wiary, języka i historii. Możemy to dziedzictwo potraktować jako atut lub próbować „wymyślać siebie” na nowo. I chyba właśnie stoimy na rozstaju dróg.

„Po pierwsze, błędem jest zakładać, że przyszłość może potoczyć się tylko w jednym kierunku. Po drugie, że jeśli poczuwamy się do odpowiedzialności za rzeczy wspólne, to musimy dbać o nie i skutecznie je rozwijać w każdym możliwym scenariuszu przyszłości” – przekonuje Kacper Nosarzewski, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością. Zgodnie z tą rekomendacją raport PL 2118 kreśli różne dedukcyjne scenariusze, zakładając jednak, że kluczowym czynnikiem w nadchodzących dekadach będzie właśnie wybór kulturowy, w przypadku Polski dokonywany na styku katolickości i patriotyzmu.

Zdaniem Tomasza Rowińskiego, socjologa i historyka idei, harmonijne współistnienie obu tych czynników daje największe szanse rozwojowe. Jako zagrożenie autor wskazuje zarówno prywatyzację religii, jak i budowanie patriotyzmu jedynie na „estetycznych” podstawach. Zagrożeniem może być też scenariusz (w jakiejś mierze już realizowany), w którym katolicy sami nawołują do apolityczności Kościoła, a jednocześnie chętnie udzielają poparcia opinii liberalnej czy nawet lewicowej. Najgorszym scenariuszem byłoby zanikanie – zgodne z trendami obserwowanymi w innych krajach – zarówno katolickości, jak i patriotyzmu. Doszłoby wtedy do całkowitej dekompozycji polskości i ostatecznego upadku Polaków jako narodu historycznego.

Republika chrześcijańska

„Polska, która zachowałaby swój patriotyczny i chrześcijański charakter, mogłaby swobodnie korzystać z zasobów własnej racjonalności, by prowadzić politykę suwerenną, którą można też określić mianem polityki ambitnej, przeciwstawionej polityce łatwej” – czytamy w raporcie. Wbrew obiegowym (w kręgach liberalnych) opiniom polski model republiki chrześcijańskiej nie ma bowiem charakteru ideologicznego, co jest jego mocną stroną. Daje stabilne warunki rozwoju, bo opiera się na naturalnych instytucjach, takich jak rodzina, na tradycyjnych cnotach i wartościach. Nigdy nie kochaliśmy rewolucji i pewnie już tak nam zostanie. „Republikę w cywilizacji chrześcijańskiej się ulepsza, naprawia, a nie burzy i buduje od nowa, zatem przyjęcie tego modelu oznaczałoby z pewnością ograniczenie impulsywności polityki i dążenie do jej skupienia na długofalowych, a nie doraźnych celach” – pisze Rowiński.

Wypisanie na sztandarach chrześcijańskiego charakteru Polski byłoby z pewnością pójściem pod prąd. Może nawet skazałoby nas na pewien rodzaj samotności, ale to zwyczajny los krajów aspirujących do większego znaczenia. „Państwa są silne tylko wówczas, gdy są wewnętrznie spójne. Kultywują tę samą tradycję – oczywiście szanując mniejszości i zróżnicowanie wynikające z historii – mają spójną wizję przyszłości” – pisze Mariusz Staniszewski. Raport PL 2118 kreśli taką właśnie wizję. Na ile jest ona dziś w Polsce podzielana (nomen omen) ponad podziałami, to już zupełnie inna sprawa.•

PL 2118. Raport Fundacji Republikańskiej 2018

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 31
    1 2 3 4 5 6 7
    23°C Niedziela
    wieczór
    23°C Poniedziałek
    noc
    30°C Poniedziałek
    rano
    31°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »