O. Adam Szustak w Bielsku-Białej: Ty też się nadajesz!

- Jestem przekonany, że Bóg dla każdego z nas ma przygotowane dobre słowo. Ma dostęp do aplikacji zliczającej, ilu ludzi jest tu dzisiaj, i już wysyła aniołów do każdego - mówił dominikanin.

Po tych słowach o. Tomasz Nowak podzielił się swoim doświadczeniem w tym aspekcie.

- Kiedyś przychodzili do mnie ludzie po przejściach, wielcy grzesznicy. I doświadczali błogosławieństwa. Ale teraz do mnie przychodzą częściej przyzwoici ludzie, którzy niczego wielkiego złego nie zrobili. Jeżeli kogoś kamienowali, to najwyżej popcornem. Generalnie porządni ludzie z dobrych domów, którzy się dobrze uczyli i nie stwarzali większych problemów. Pracowali rzetelnie, robili co do nich należało. Tylko jednocześnie mają w sobie coś takiego: "A może gdybym ja tak zgrzeszył, albo żeby taki jakiś krach w moim życiu nastąpił, to może wtedy bym się tak nawrócił, Bóg by mnie znalazł, dotknął. Ja bym wtedy tak doświadczył Jego obecności, a tak to wszystko robię w miarę dobrze. Może szału nie ma, ale też nie doświadczam, żeby Bóg przychodził do mnie ze swoją łaską. Gdybym był taki jak ten Piotr, wtedy Pan Bóg by powiedział: "Powiedzcie uczniom i Piotrowi też", to ja bym wiedział. Ale On tak nie mówi. Czuję się jak jeden z wielu, a tak bardzo bym pragnął doświadczyć Bożej łaski, Bożej mocy. Tylko że przez to, że jestem taki poprawny, to się nie nadaję. Chcę powiedzieć z tego miejsca - nadajesz się. Bóg cię zna po imieniu, bardzo konkretnie. I też bardzo się cieszy z tego, co udało ci się do tej pory osiągnąć. I właśnie tego chce użyć, żebyś współpracował z Jego łaską, żeby to błogosławieństwo przez ciebie popłynęło dalej - przekonywał o. Tomasz.

Obecni w hali księża udzielali wszystkim chętnym indywidualnego błogosławieństwa   Urszula Rogólska /Foto Gość Obecni w hali księża udzielali wszystkim chętnym indywidualnego błogosławieństwa

Tłumaczenie drugiego znaczenia słowa błogosławieństwo rozpoczął ponownie o. Szustak. Odwołał się do sceny nauczania Jezusa w Jego rodzinnym Nazarecie, gdzie w synagodze czytał prorocze słowa z Księgi Izajasza o sobie samym. Oczy wszystkich były w nim utkwione, dopóki nie powiedział, że słowa te spełniły się Nim, w Jego przyjściu na ziemię - że jest posłany do pogan, że słuchacze nie są tacy wyjątkowi. Wtedy wyprowadzili go na skraj urwiska i chcieli Go strącić w przepaść.

- Jezus tego dnia prawie zginął. Tak się nie wydarzyło, bo stało się coś przedziwnego. Kiedy był na skraju urwiska, nagle wszystko się zatrzymało. Jezus przeszedł między nimi, jakby był z innego świata, minął ich i odszedł. Nikt nie miał w sobie żadnej siły, żeby krzyczeć, żeby Go z tej skały zrzucić, żeby Go oskarżać. Jezus po prostu w jednym momencie okiełznał całą tę rzeczywistość i odszedł - mówił dominikanin.

Skąd to się wzięło? O. Adam przywołał dominikańską tradycję z XIII wieku która mówi o "pokoju błogosławieństw". Na czym polega? Dominikanin przypomniał w tym kontekście Osiem Błogosławieństw wypowiedzianych przez Jezusa i zapisanych w Ewangelii.

- Tam są same trudne sytuacje życiowe: ubodzy, prześladowani, uciszani, walczący o czystość, skłóceni. I każdą z tych sytuacji Jezus nazywa błogosławioną. Mówili dominikanie w XIII wieku, że istnieje taki specjalny rodzaj pokoju, który polega na tym, że jesteś w pewnej bardzo trudnej sytuacji, która zewnętrznie jest ciężka, a możesz w niej zachować niesamowity pokój. Co się stało nad tą przepaścią?

O. Szustak mówił, że Jezus miał w głowie przeczytanie przed chwilą w synagodze słowa proroctwa, słowa Boga Ojca, że jest Sługą namaszczonym, posłanym, żeby bronić człowieka. - Jezus tam stał z tym słowem, myśląc: "Czy to słowo już się we mnie wypełniło? Nie. To nie mogę tu umrzeć. Idę stąd". W takim sensie: to jeszcze nie jest ten moment: bo to słowo, które usłyszałem, nie osiągnęło swojego celu więc nie ma się czego bać.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • PS
    10.02.2019 10:12
    Oby tylko głosiciele Ewangelii, nigdy nie zasłonili sobą tego Którego mają głosić, Pana Jezusa...
  • Sztukanowoczesna
    10.02.2019 10:37
    Raczej spotkanie z "Dominikańskim milionerem", taka mała podpowiedź dla autorów tekstu w ramach klikbejtowych tytułów.
  • dużodobrego
    11.02.2019 15:42
    Myślę, że Pan Bóg powołuje różnych ludzi do różnych form posługi - bo każdy z nas ma inny rodzaj duchowości i inną drogą do NIEGO zmierza. Jednych 'zauroczy' duchowość zakonów kontemplacyjnych, dla innych 'przebudzeniem' do ocieplenia relacji z Jezusem może być spotkanie z takim gościem jak O. Adam. A całościowo - działalność i owoce to już najlepiej Pan kiedyś oceni.
  • Ja
    28.02.2019 16:13
    SZTUKANOWOCZESNA niestety ma rację.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    -1°C Niedziela
    rano
    2°C Niedziela
    dzień
    3°C Niedziela
    wieczór
    1°C Poniedziałek
    noc
    wiecej »