Racja czy relacja

Myśl wyrachowana: Wielkie podziały rodzą się z nieprzebaczonych drobiazgów.

Skłóciłem się z przyjaciółmi, z którymi w sprawach zasadniczych dzielę te same przekonania. Ale poszło o rzeczy niezasadnicze. O sprawy pandemiczne i pokrewne, które niespecjalnie zależą od tego, kto wygra w dyskusji o nich. Rozpędzony polemicznie użyłem za ostrych środków wyrazu, nieprzystających do rangi sprawy. No i zraniłem – i między nami na łączach zapadło milczenie. W takiej ciszy strony konfliktu zazwyczaj bezwiednie konstruują w sobie coraz gorszy obraz przeciwnika. No bo skoro z nim nie rozmawiam, to znaczy, że mam powód, prawda? Bo ja jestem przecież rozsądny i skoro coś robię, to musi to mieć uzasadnienie. Więc tak sobie uzasadniam, uzasadniam, aż tu nagle przychodzi myśl: co ty najlepszego robisz? Przecież ludzie nie stają się gorsi dlatego, że wyrażają inne zdanie w dyskusyjnych kwestiach. I ty dla takich drobiazgów, które za chwilę stracą aktualność, poświęcasz przyjaźń? Dla bzdurnego poczucia, że dominujesz w sporze, o którym wiesz, że pozostanie nierozstrzygnięty, jesteś gotów zerwać dobre więzi? Chcesz stracić wielką wartość, nic za to nie zyskując?

Bo tak właśnie jest: zysku z tego żadnego, same straty. Owszem, są sprawy, w których nie można za nic ustępować, ale tematy społeczno-polityczne zwykle do takich nie należą, a w sporach o nie z zasady nikt nikogo nie przekonuje. Po kłótni każdy pozostaje przy swoim, tyle że jest bardziej nastroszony, niż był przed kłótnią. Po starciu strony konfliktu z reguły jeszcze głębiej okopują się na swoich pozycjach i gęściej się ostrzeliwują.

Do otrzeźwienia pomógł mi fakt, że okazałem się niekonsekwentny i sam zrobiłem to, co krytykowałem u innych. Gdy zostało mi to słusznie wytknięte, zdałem sobie sprawę z głupoty, jaką jest kruszenie kopii o wiatraki. I kopia zniszczona, i wiatrak uszkodzony, a atmosfera przyjemna jak w Senacie obecnej kadencji. No, świetny interes.

„Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi!” – mówi św. Paweł. Nie zawsze to jest możliwe i nie zawsze zależy od nas, ale w tym wypadku było i zależało. Tą więc myślą zmotywowany, szczerze przeprosiłem swoich adwersarzy i uzyskałem przebaczenie. Niewiele później do głowy przyszło mi wezwanie apostoła: „Nie dawajcie miejsca diabłu”.

Myślę, że pielęgnowanie uraz i zwlekanie z pojednaniem jest dawaniem miejsca diabłu. Na tej pożywce z głupstw wyrastają wielkie nieszczęścia. A przecież zazwyczaj można pozostawać przy swoich racjach, pozostając też w dobrych relacjach.•

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Pobieranie... Pobieranie...

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
13°C Niedziela
rano
19°C Niedziela
dzień
20°C Niedziela
wieczór
18°C Poniedziałek
noc
wiecej »