Około 80 strażaków walczy w czwartek z pożarem poddasza kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kunickiego w Lublinie. Nikt nie został ranny - poinformowała straż pożarna.
- Mamy pożar poddasza kościoła przy ulicy Kunickiego w Lublinie. W tej chwili nie wiadomo, co dokładnie się tam pali, czy konstrukcja dachowa, czy ocieplenie. Pożar jest widoczny na kalenicy dachu - powiedział PAP rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Lublinie mł. kpt. Bartłomiej Pytka.
Jak dodał, nieopodal jest zainstalowana fotowoltaika, co utrudnia działania strażakom. Jak zaznaczył, strażacy działają z czterech podnośników z zewnątrz świątyni, a jednocześnie usiłują gasić pożar od środka.
Pożar wybuchł przed godziną 7 i według strażaków jego gaszenie potrwa wiele godzin.
- Wiemy, że nikt nie był ewakuowany z miejsca oraz nie ma osób poszkodowanych - dodał Pytka.
Na miejscu z pożarem walczy 18 zastępów, czyli około 80 strażaków.
Ruch na ul. Kunickiego, w okolicy kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego, jest utrudniony.
***
13:30
Pożar dachu kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kunickiego w Lublinie ciągle trwa, ale już się tak szybko nie rozprzestrzenia - poinformował lubelski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Zenon Pisiewicz.
Zgłoszenie o pożarze dachu na budynku kościoła strażacy otrzymali w czwartek, w święta Bożego Narodzenia, przed godz. 7 rano. Na miejscu z ogniem walczy około 70 strażaków.
- Pożar w tej chwili, już tak intensywnie się nie rozprzestrzenia. On jeszcze ciągle trwa, jeszcze jest w fazie niewielkiego rozwoju - powiedział Pisiewcz dziennikarzom.
Jak tłumaczył, akcję gaśniczą utrudnia fakt, że konstrukcja dachu kościoła jest "wielowarstwowa". Dach jest pokryty blachą, pod którą jest "pełne deskowanie" i to drewno się cały czas pali. - Później jest konstrukcja stalowa, krokwie, ocieplenie wełną mineralną i później jest konstrukcja żelbetowa - dodał komendant.
Strażacy działają z czterech podnośników z zewnątrz świątyni, a jednocześnie usiłują gasić pożar od środka.
Komendant tłumaczył, że od wnętrza obiektu nie ma możliwości działania w pełni skutecznie i dotarcia do źródła ognia. - Żeby skutecznie dotrzeć do wnętrza, do zarzewi ognia, musimy po prostu z zewnątrz działać, wykonywać otwory gaśnicze. My sukcesywnie po prostu po kawałku wykonujemy otwory w tym dachu - zaznaczył.
Na dachu kościoła zainstalowana jest fotowoltaika, co dodatkowo utrudnia działania strażakom. - Panele fotowoltaiczne cały czas pracują, mamy tą świadomość. Stosujemy tu oczywiście zasady bezpieczeństwa, odpowiednie prądy wody, tak żeby nie doszło do porażenia prądem elektrycznym - zapewnił komendant.
Pożar się nie przedostał do środka, wewnątrz świątyni nie ma wypaleń elementów wewnętrznych. - Mamy nadzieję, że utrzymamy tą sytuację, że to wnętrze przed pożarem obronimy - powiedział Pisiewicz.
- Prewencyjnie ewakuowaliśmy zarówno elementy ruchome; figury, obrazy, szaty liturgiczne zarówno z głównego obiektu kościoła, jak i z zakrystii. To zostało ewakuowane, żeby po prostu nie zostało zniszczone - podkreślił komendant.
Jak dodał, pewne zniszczenia w środku nastąpią, ale na skutek działania wody podczas akcji gaśniczej.
W pożarze nikt nie został ranny, nikt nie był ewakuowany. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane.
W budynku kościoła nie mogą się odbywać nabożeństwa. Na ogrodzeniu kościoła w kilku miejscach wywieszono kartki z napisem "Msza św. w Domu Parafialnym w sali na dole". Także na portalu społecznościowym parafii poinformowano, że budynek kościoła jest zamknięty. "Msze św. zamówione na dziś i najbliższe dni sprawowane są w sali w Domu Parafialnym" - wyjaśniono.
Teren wokół kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego na ul. Kunickiego został odgrodzony. Fragment ulicy Kunickiego w okolicy kościoła został wyłączony z ruchu samochodowego.
Według strażaków gaszenie pożaru może potrwać do wieczora.
17.15
***
Pożar dachu kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kunickiego w Lublinie został opanowany, obecnie trwa jego dogaszanie - poinformował lubelski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Zenon Pisiewicz. Pożar nie przedostał się do wnętrza kościoła.
Zgłoszenie o pożarze dachu na budynku kościoła strażacy otrzymali w czwartek, w święta Bożego Narodzenia, przed godz. 7 rano. Na miejscu w pracowało 80 strażaków z 27 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.
- Pożar został zlokalizowany, to znaczy nie rozprzestrzenia się dalej, sytuacja jest pod kontrolą - powiedział Pisiewcz dziennikarzom.
Wcześniej tłumaczył, że akcję gaśniczą utrudnia "wielowarstwowa" konstrukcja dachu kościoła. Jest pokryty blachą, pod nią są elementy drewniane, a następnie konstrukcja stalowa i ocieplenie wełną mineralną i konstrukcja żelbetowa. Strażacy, aby skutecznie dotrzeć do zarzewi ognia, muszą z zewnątrz wykonywać otwory w dachu i tam kierować strumień wody.
- W tej chwili będą trwały działania dogaszające zarzewia ognia, które jeszcze mogą oczywiście pod połacią blachy występować. Będziemy w dalszej części cały czas jeszcze ten dach, mówiąc kolokwialnie, rozcinać, żeby się dostać od zewnątrz do tych zarzewi ognia i dogaszać, gdyby się one pojawiały - powiedział komendant.
Jego zdaniem akcja dogaszania pożaru może jeszcze potrwać kilka godzin. - Natomiast pożar nie przedostał się do wnętrza kościoła, wnętrze nie zostało spalone - zaznaczył.
Pisiewicz zaznaczył, że z kościoła i zakrystii prewencyjnie wyniesiono elementy ruchome m.in. figury, obrazy, szaty liturgiczne.
Podkreślił, że strażacy starają się minimalizować straty powstałe na skutek wody, która przedostała się do wnętrza kościoła podczas akcji gaśniczej. - Strażacy już w tych miejscach, gdzie jest bezpiecznie, tę wodę na bieżąco usuwają z kościoła. Chcemy ją jak najszybciej usunąć, ponieważ jeszcze na kondygnacji podziemnej jest kaplica i chcemy tę kaplicę również uratować, żeby ta woda się tam nie przedostawała, nie powodowała większych strat - tłumaczył komendant.
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski podziękował strażakom za zaangażowanie i prowadzenie akcji gaśniczej w niełatwych warunkach, przy temperaturze -10 stopni, gdy woda zamarzała.
Podkreślił, że nie było rannych, nikomu nic się nie stało, m.in. dzięki postawie proboszcza, który "zachował zimną krew i wyprowadził z kościoła ok. 50-60 parafian przed 7 rano". - Proboszcz zauważył pierwsze oznaki tego, że ogień zaczyna się rozprzestrzeniać, przede wszystkim zadymienie, podjął decyzję o natychmiastowym powiadomieniu Straży Pożarnej i wyprowadził parafian - powiedział wojewoda.
Zapewnił, że po pożarze przeprowadzona zostanie szczegółowa ekspertyza budowlana budynku i będą ustalane przyczyny pożaru. Nie jest też jeszcze znana wysokość strat. Komorski zadeklarował chęć pomocy parafii. - Już złożyłem deklarację proboszczowi, że jeżeli będzie potrzebował w jakimś obszarze wsparcia, to będę do jego dyspozycji - zaznaczył.
W budynku kościoła nie mogą się odbywać nabożeństwa. Na ogrodzeniu kościoła w kilku miejscach wywieszono kartki z napisem "Msza św. w Domu Parafialnym w sali na dole". Także na portalu społecznościowym parafii poinformowano, że budynek kościoła jest zamknięty. "Msze św. zamówione na dziś i najbliższe dni sprawowane są w sali w Domu Parafialnym" - wyjaśniono.
Teren wokół kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego na ul. Kunickiego został odgrodzony. Fragment ulicy Kunickiego w okolicy kościoła został wyłączony z ruchu samochodoweg
Abp Tomasz Grysa dotychczas reprezentował papieża m.in. na Madagaskarze, czy Seszelach.