Rządzący w Afganistanie talibowie oskarżyli w piątek Pakistan o bombardowanie Kabulu i innych regionów kraju. W ataku na stolicę zginęły cztery osoby, a 15 zostało rannych - poinformowała w piątek agencja AFP, cytując lokalne władze.
Rzecznik rządu talibów Zabihullah Mudżahid oświadczył w mediach społecznościowych, że "kontynuując swoją agresję, pakistański reżim wojskowy po raz kolejny zbombardował Kabul", a także południową prowincję Kandahar oraz przygraniczne Paktia i Paktika.
Według rzecznika stołecznej policji Chalida Zadrana, w dzielnicy Guzar pociski spadły na domy, zabijając cztery osoby, w tym kobiety i dzieci.
Wcześniej w czwartek w prowincji Chost od pakistańskiego ognia artyleryjskiego zginęło czterech członków jednej rodziny. Według szacunków ONZ od 26 lutego do 5 marca zginęło 56 cywilów, w tym 24 dzieci.
Napięcie między Afganistanem i Pakistanem znacząco wzrosło jesienią ubiegłego roku. Po październikowych starciach, w których zginęło ponad 70 osób, większość przejść granicznych pozostaje zamknięta. Zainicjowane rozmowy pokojowe nie przyniosły efektu.
Islamabad oskarża Kabul o ukrywanie bojowników przeprowadzających ataki na Pakistan z ich terytorium. Władze w Afganistanu zaprzeczają tym zarzutom. Pod koniec lutego oba państwa zdeklarowały "otwartą wojnę".
W cieniu wymiany ciosów, w czwartek na kluczowym przejściu Torkham uzgodniono chwilowe wstrzymanie ognia w celu zabrania ciała leżącego w pasie granicznym. Operacja nie powiodła się jednak z powodu wygaśnięcia rozejmu przed zakończeniem procedur.
Blisko 28 proc. osób w wieku od 7 do 17 lat przyznało się do oglądania patostreamingów.
Ukraińcy z kolei zaatakowali rafinerię. Rosjanie twierdzą, że zinęły też dzieci.
Chodzi o projekt Polski2050 podnoszący drugi próg podatkowy.