Coraz częściej celem nie jest ideologia, lecz chaos, szok i destabilizacja.
Fałszywe alarmy i internetowe grupy "nakręcające się" przemocą mogą być przejawem nowego typu zagrożenia - ocenił kierownik Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka dr Konrad Ciesiołkiewicz. Ostrzegł, że coraz częściej celem nie jest ideologia, lecz chaos, szok i destabilizacja
W ostatnich tygodniach służby informowały o serii fałszywych alarmów dotyczących m.in. polityków i osób publicznych. W sprawie zatrzymano młodych ludzi działających w internetowej grupie, która - według śledczych - miała funkcjonować całkowicie online i wykorzystywać komunikatory oraz platformy internetowe do organizowania działań destabilizujących.
Zdaniem Ciesiołkiewicza tego typu aktywność wpisuje się w mechanizmy opisywane przez Europol i instytucje zajmujące się przeciwdziałaniem radykalizacji.
- To spełnia szerokie kryteria tego, co określa się dziś mianem "com" - sieciowych grup funkcjonujących całkowicie online. Często te osoby nawet się fizycznie nie znają, ale działają według określonej logiki medialnej - sieciują się, budują relacje zależności, nakręcają się wzajemnie" - powiedział PAP ekspert.
Jak wyjaśnił, w takich środowiskach pozycję buduje się poprzez wywoływanie coraz większego szoku społecznego. - Im większy "dym" ktoś zrobi, im większą wywoła panikę czy chaos, tym bardziej rośnie jego status w grupie. Bardzo często mamy też do czynienia z czymś w rodzaju toksycznej grywalizacji - użytkownicy wymieniają się "dobrymi praktykami", mówią sobie: "to zadziałało", "to wywołało większy efekt" - wskazał.
Ekspert zwrócił uwagę, że szczególnie podatne na wpływ takich środowisk są osoby młode - często samotne, odrzucone społecznie lub przeżywające kryzysy psychiczne. - Takie osoby są namierzane w sieci - na grupach wsparcia, platformach społecznościowych czy forach. Często są to młodzi ludzie w kryzysie zdrowia psychicznego, po doświadczeniu bullyingu, z depresją czy poczuciem izolacji społecznej - zaznaczył.
Według niego coraz częściej mamy do czynienia z nową formą radykalizacji określaną jako "nihilistycznie zorientowana przemoc". - To różni się od klasycznego ekstremizmu tym, że ideologia jest drugorzędna. Celem samym w sobie staje się destrukcja - wywołanie szoku, chaosu, cierpienia. To fascynacja przemocą jako taką - powiedział.
Ciesiołkiewicz podkreślił, że problem nasilił się po wybuchu wojny w Ukrainie, a młodzi ludzie bywają wykorzystywani również do działań o charakterze hybrydowym. - Europol i przedstawiciele NATO mówią dziś wprost o wykorzystywaniu młodych ludzi do siania chaosu i destabilizacji. I często te osoby nawet nie wiedzą, że są narzędziami w czyichś rękach - ocenił.
Jak wyjaśnił, działania tego typu mogą przyjmować formę tzw. violence as a service - przemocy jako usługi. Zadania są zlecane przez komunikatory, często za niewielkie wynagrodzenie.
- Ktoś dostaje komunikat: "zrób zdjęcie", "przenieś paczkę", "wyślij alarm". Czasem dopiero później okazuje się, że uczestniczył w działaniach przestępczych albo destabilizacyjnych - wskazał ekspert.
Jego zdaniem państwo pozostaje wobec tych zjawisk częściowo bezradne, ponieważ przestrzeń cyfrowa wciąż w niewystarczającym stopniu podlega regulacjom. - Jeszcze nigdy w historii dostęp do młodych ludzi nie był tak łatwy. Kiedyś istniała bariera geografii, rodziny czy szkoły. Dziś każdy ma smartfon i jest stale online - podkreślił.
Ekspert ocenił, że konieczne są zarówno regulacje dotyczące platform cyfrowych, jak i szeroka edukacja społeczna. - Musimy nauczyć się o tym rozmawiać - w szkołach, rodzinach, samorządach. Nie chodzi o moralizowanie, ale o budowanie krytycznego myślenia, dystansu i odpowiedzialności za innych - zaznaczył.
Ostrzegł też, że brak reakcji może doprowadzić do dalszego wzrostu przemocy i radykalizacji młodych ludzi.
Cała rozmowa ukaże się o godz. 7.00
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ agz/
Coraz częściej celem nie jest ideologia, lecz chaos, szok i destabilizacja.